Francja: „Żółte kamizelki” kontra „czerwone szaliki”

Protest "żółtych kamizelek", źródło: Flickr, fot. Thomas Bresson

Protest "żółtych kamizelek", źródło: Flickr, fot. Thomas Bresson

Jedenastą sobotę z rzędu protestował na ulicach francuskich miast ruch tzw. żółtych kamizelek, który sprzeciwia się polityce gospodarczej prezydenta i rządu. Protestujących było jednak mniej niż w ubiegłym tygodniu. Po raz pierwszy doszło też do manifestacji „czerwonych szalików”, czyli przeciwników „żółtych kamizelek”.

 

W całej Francji, m.in. w Paryżu, Tuluzie i Bordeaux, protestowało według danych policji ok. 69 tys. osób. To o kilkanaście tysięcy mniej niż tydzień wcześniej. W stolicy kraju odbyły się aż 5 różnych marszów pod hasłem „żółtych kamizelek”. Wszystkie manifestacje były wcześniej zgłoszone i przebiegały spokojnie. Do starć z policja doszło dopiero po oficjalnym rozwiązaniu marszów, gdy na ulicach zostali jedynie najbardziej radykalni manifestanci. W sumie zatrzymano 57 osób.

„Żółte kamizelki” się podzielą?

Podziały wewnątrz ruchu „żółtych kamizelek” stają się coraz bardziej widoczne. Inicjatywa ta narodziła się oddolnie jako protest kierowców przeciw podniesieniu cen akcyzy, ale szybko przekształciła się w szerszy sprzeciw wobec rosnących kosztów życia i uruchomiła także osoby pracujące w innych branżach. Jednak wraz z wyłonieniem się liderów ruchu, zaczął on się powoli dzielić. Poszczególne grupy manifestantów skupiają się coraz mocniej wokół konkretnych osób, które wyrażają najbliższe im postulaty.

W Paryżu osobne marsze pod egidą „żółtych kamizelek” zwołali m.in. Priscilla Ludosky, która krytykuje ostro wielkie koncerny internetowe (np. Facebooka) i upomina się o los mieszkańców departamentów zamorskich; Eric Drouet, który stał się przywódcą najbardziej radykalnych protestujących, czy umiarkowana Ingrid Levavasseur, której marzy się przekształcenie ruchu protestacyjnego w bardziej polityczny i zapowiedziała wystawienie „żółtej listy” w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Do protestów „żółtych kamizelek” próbują też dołączać różne kontestujące sytuację polityczną frakcje – od komunistów po skrajną prawicę. Na manifestacjach pojawiają się flagi katalońskie, bretońskie czy kubańskie oraz transparenty związków zawodowych czy organizacji anarchistycznych. Prawo do marki „żółte kamizelki” zarezerwował sobie zaś sądownie jeszcze w ubiegłym roku lider nacjonalistycznej partii Patrioci Florian Philippot.

Francja: Pierwsi kandydaci "żółtych kamizelek" na wybory do PE

Kierownictwo protestującego od połowy listopada ruchu tzw. żółtych kamizelek ogłosiło zamiar stworzenia własnej listy na majowe wybory do Parlamentu Europejskiego. Na razie podano 10 nazwisk potencjalnych kandydatów. Żaden z nich nie był dotąd politykiem.
 

Ruch „żółtych kamizelek” rozpoczął protesty 17 listopada …

Protest „czerwonych szalików”

W niedzielę (27 stycznia), czyli dzień po manifestacjach „żółtych kamizelek”, po ulicach Paryża przeszedł marsz „czerwonych szalików”. To ruch zawiązany w akcie sprzeciwu wobec skrajnych metod, jakie stosują podczas swoich protestów „żółte kamizelki”, które nie raz wywoływały zamieszki i niszczyły mienie. Dochodziło m.in. do palenia samochodów, niszczenia witryn sklepów czy restauracji, a nawet do uszkadzania zabytków (np. Łuku Triumfalnego w Paryżu).

Na marszu „czerwonych szalików” pojawiło się ponad 10 tys. osób. Na Facebooku marsz poparło zaś 21 tys. osób. „Potępiamy powstańczy klimat narzucony przez żółte kamizelki. Odrzucamy też groźby i przemoc niewerbalną kierowaną w stronę wszystkich, którzy do nich nie należą. Apelujemy o wsparcie do milczącej większości, która od 10 tygodni pozostaje w ukryciu” – napisano w manifeście nowego ruchu.

Wiele z osób, które poparły idee „czerwonych szalików” to drobni przedsiębiorcy, sklepikarze i restauratorzy, którzy mocno stracili w wyniku protestów. W wielu miastach Francji sklepy czy restauracje w centrum są w soboty zamykane w obawie przed protestami „żółtych kamizelek”. „Jesteśmy zmęczeni blokadami dróg. To źle wpływa na nasze interesy, nasze dzieci nie mogą dotrzeć do szkoły na czas” – tłumaczył rzecznik „czerwonych szalików” Alex Brun.

Nowy ruch apeluje też do „żółtych kamizelek”, aby zdecydowały się wziąć udział w wielkiej narodowej debacie na temat kierunków gospodarczych kraju, którą zainicjował w ubiegłym tygodniu prezydent Emmanuel Macron. Większość liderów ruchu „żółtych kamizelek” zaproszenie głowy państwa odrzuciło.

Francja: Macron zainaugurował wielką debatę narodową

Zaplanowany na 2 miesiące cykl debat ma na celu dyskusję o najważniejszych kwestiach gospodarczych i społecznych we Francji. Stanowi odpowiedź francuskich władz oraz samego prezydenta Emmanuela Macrona na protesty ruchu „żółtych kamizelek”.
 

Emmanuel Macron oficjalnie zainaugurował serię debat podczas wczorajszego (15 stycznia) …

Macron zbyt mało zaangażowany?

Tymczasem w niedzielę opublikowani sondaż, jaki na zlecenie tygodnika „Le Journal di Dimanche” przeprowadził instytut Ifop. Badanie pokazało, że bardzo wielu Francuzów jest przekonanych, iż prezydent Macron niewłaściwie reaguje na protesty „żółtych kamizelek”. Choć Macron zainicjował wielką debatę społeczną i wypowiada się po każdym z sobotnich protestów, tylko 66 proc. badanych uważa, że prezydent w ogóle zauważył postulaty demonstrantów.

Natomiast 78 proc. ankietowanych uważa, że powinien zmienić swoją politykę gospodarczą i społeczną. 85 proc. jest zdania, że powinien „mocniej zwrócić uwagę na to, co martwi zwykłych Francuzów”, a 80 proc., że powinien „zmienić sposób, w jaki komunikuje się ze społeczeństwem”.

Nie jest zaskoczeniem, że reakcję Macrona na protesty najgorzej oceniają sympatycy skrajnych partii opozycyjnych – nacjonalistycznego Zgromadzenia Narodowego i lewicowej Francji Nieujarzmionej – odpowiednio 79 proc. i 77 proc. Najlepiej zaś (bo aż 75 proc.) reakcję prezydenta oceniają zaś wyborcy założonego przez niego ugrupowania Naprzód Republiko.

Francja: Protesty "żółtych kamizelek" zaszkodziły Macronowi

Według najnowszego sondażu przeprowadzonego na zlecenie dziennika „Le Figaro” aż 3/4 Francuzów jest obecnie niezadowolonych z polityki rządu oraz prezydenta Emmanuela Macrona. Z drugiej strony, spada poparcie dla kontynuowania protestów „żółtych kamizelek.”
 
Badanie na zlecenie „Le Figaro” wykonały …