Francja: Szef MSW tłumaczył się ze skandalu wokół współpracownika Macrona

Gerard Collomb, źródło Flickr

Minister spraw wewnętrznych Francji Gérard Collomb, źródło Flickr/Parti Socialiste

Francuski minister spraw wewnętrznych odpowiadał przed parlamentarną komisją na pytania o śledztwo w sprawie udziału bliskiego współpracownika prezydenta Emmanuela Macrona w tłumieniu związkowych demonstracji 1 maja. Jak ujawniła prasa, szef prezydenckiej ochrony i jego doradca ds. bezpieczeństwa pobił podczas manifestacji bezbronnych protestujących.

 

26-letni Alexandre Benalla został sfilmowany telefonem komórkowym, jak towarzyszył oddziałom specjalnym francuskiej policji. Ubrany był w dres w kolorach podobnych do policyjnych mundurów i miał na sobie specjalny policyjny hełm z pleksiglasową osłoną oraz policyjną opaskę na ramieniu. Do nagrania dokumentującego pobicie przez niego bezbronnego manifestanta dotarł dziennik „Le Monde”. Na innym filmie widać, jak prezydencki doradca wyciąga z tłumu bezbronną kobietę.

Podczas manifestacji 1 maja doszło do zamieszek. Zatrzymano ponad 280 osób.

Benalla po ujawnieniu nagrań tłumaczył, że na demonstrację poszedł incognito, by podpatrywać i kontrolować pracę policji. Ale na filmach widać wyraźnie jego brutalne zachowanie. Razem z nim na demonstracji 1 maja był także inny z byłych ochroniarzy prezydenta Vincent Crase (a obecnie pracownik prezydenckiej partii „Naprzód Republiko!”), który niegdyś służył we francuskiej żandarmerii. Problemem jest jednak nie tylko brutalne zachowanie się osób z bliskiego otoczenia Emmanuela Macrona i ich przebieranie się za policjantów, ale także prawdopodobna próba ukrycia tych faktów. Co więcej, istnieje bardzo poważne przypuszczenie, że Benalla otrzymał od policji wszystkie dokumentujące jego zachowanie nagrania, by mógł przygotować swoją linię obrony na wypadek ujawnienia tego wydarzenia,

Grillowanie Collomba

O udziale Benalli (który był już wówczas doradcą Macrona) w tłumieniu manifestacji miał się szybko dowiedzieć dyrektor gabinetu prezydenta Patrick Strzoda. Miał on powiadomić o wszystkim Macrona oraz ministra spraw wewnętrznych Gérarda Collomba. Ale Benalla i Crase zostali jedynie zawieszeni w obowiązkach na dwa tygodnie. Żaden nie stracił pracy. Po tym jednak, jak „Le Monde” ujawniło nagrania, obaj zostali zatrzymani. Wczoraj wieczorem (22 lipca) postawiono im też zarzut zbiorowej napaści. Benallę dodatkowo oskarżono o podszywanie się pod funkcjonariusza policji. Dziś minister Collomb przez dwie godziny tłumaczył się z tej sytuacji przed parlamentarną komisją spraw wewnętrznych.

Szef francuskiego MSW poinformował parlamentarzystów, że o wszystkim dowiedział się już 2 maja i natychmiast powiadomił policję oraz prezydencką kancelarię. „To oni powinni w tej sprawie reagować” – tłumaczył się. Dodał, że 1 maja nie był świadomy, że Benalla towarzyszy „jako obserwator” jednemu z oddziałów policji. Zastrzegł jednak, że w Święto Pracy sytuacja na ulicach Paryża była napięta, ponieważ do miasta zjechało ponad 1,2 tys. anarchistycznych bojówkarzy, którzy skrzyknęli się pod hasłem tzw. Czarnego Bloku (tego typu działanie polega na tym, że manifestanci ubierają się w jednakowe czarne ubrania z kapturami i maski, by służby nie mogły ich podczas zamieszek zidentyfikować).

Collomb zrzucał podczas przesłuchania odpowiedzialność za brak działań na Pałac Elizejski. Zapewniał, że był przekonany, że wobec Benalli i Crase wyciągnięto poważne konsekwencje. „Byłem krytyczny wobec braku upublicznienia tej sprawy i nieskierowania jej do rozpatrzenia przez prokuraturę, ale cóż… takie działania nie leżały w kompetencjach ministra” – tłumaczył się szef MSW. Zapewniał również, że choć spotkał w przeszłości Benallę, to jednak nie miał świadomości, jak bliskim jest on współpracownikiem prezydenta.

Po ministrze spraw wewnętrznych przed parlamentarną komisją stanął prefekt paryskiej policji Michel Delpuech. Oświadczył on, że nie poinformowano go o tym, że Benalla będzie obecny podczas manifestacji, a gdy się o tym dowiedział, natychmiast poinformował MSW. „Usłyszałem, że tam już wszystko wiedzą i przekazali już informacje do Pałacu Elizejskiego. Sądziłem, że skoro sprawą zajmuje się wyższa ode mnie instytucja, to dzieje się, jak trzeba” – mówił Delpuech. Dodał, że zawieszono już trzech policjantów, którzy mieli udostępnić Benalli wszystkie nagrania. Uwiecznione na nagraniach pobite osoby zostały natomiast zidentyfikowane i przeproszone. Dwoje z nich – kobieta i mężczyzna – zgodziło się już zeznawać w śledztwie.

Paryż: 109 osób zatrzymanych po zamieszkach 1 maja

Organizowane tradycyjnie przez związki zawodowe i skrajną lewicę pierwszomajowe pochody w większości miast Francji przebiegły spokojnie. W Paryżu natomiast doszło do zamieszek, gdy policjanci starli się z zakapturzonymi, zamaskowanymi i uzbrojonymi w kamienie anarchistami. W ruch poszły nawet armatki wodne.
 
Pochody, …

Wielki kłopot Macrona

Sam prezydent tymczasem nabrał wody w usta. Macron ani razu nie skomentował jeszcze publicznie sprawy, o której wiadomo od 18 lipca. Co więcej, odwołano zaplanowane na środę wystąpienie Macrona podczas jednego z etapów kolarskiego wyścigu Tour de France. Pałac Elizejski tłumaczy jednak, że nie chodzi o uniknięcie spotkania z mediami. „Prezydent wypowie się wtedy, kiedy to uzna za stosowne” – powiedział jego rzecznik Gabriel Attal. Jak jednak podkreślił, „prezydent uznaje zachowanie swojego doradcy za nieakceptowalne i nie pozostanie on bezkarny”. Attal dodał, że prezydent nie chce, by jakiekolwiek jego wypowiedzi zostały potraktowane jako próba wpłynięcia na przebieg śledztwa

Ale na głowę Macrona sypią się gromy, a sprawa Benalli staje się najpoważniejszym kryzysem jego prezydentury. Prasa, zarówno lewicowa, jak i prawicowa, domaga się wyjaśnień „dlaczego głowa państwa postanowiła chronić drugorzędnego podwładnego” (jak zapytał komentator „Le Figaro”). Poza tym, część posłów (z różnych partii) domaga się powołania przez Zgromadzenie Narodowe i Senat komisji śledczej. W ubiegłym tygodniu, na znak protestu, grupa parlamentarzystów zablokowała debatę nad forsowanymi przez prezydenta zmianami w konstytucji. „Jeśli Macron nie wytłumaczy się ze sprawy Benalli, to wtedy >>sprawa Benalii<< stanie się >>sprawą Macrona<<” – grzmiała liderka nacjonalistów Marine Le Pen.

Tymczasem prasa wciąż ujawnia niewygodne fakty dotyczące tego, co działo się wokół Benalli już po 1 maja. Okazało się, że w lipcu pozwolono mu się wprowadzić do luksusowego mieszkania nad Sekwaną w budynku przeznaczonym dla wysokich rangą urzędników państwowych. Otrzymał także służbowy samochód z kierowcą. W ostatnią sobotę miał wziąć ślub, ale trafił do aresztu. Śledczy przeszukali też jego prywatne mieszkanie w miejscowości Issy-Les-Moulineaux na przedmieściach Paryża.

Skandal wybuchł w bardzo niekorzystnym dla Macrona momencie. Poparcie dla niego znów bowiem od kilku tygodni spada. W ostatnich sondażach notował je na poziomie 39-40 proc. Teraz obserwatorzy z niecierpliwością czekają na nowe sondaże.

Francja: Szef sztabu prezydenta Macrona pod lupą finansowych śledczych

Zajmujący się kwestiami finansowymi francuscy prokuratorzy poinformowali, że wszczęli dochodzenie w sprawie domniemanego konfliktu interesów, jaki miałby być udziałem obecnego sekretarza generalnego w kancelarii prezydenta Francji. Pałac Elizejski zaprzecza jednak tym oskarżeniom.
 
Chodzi o szefa prezydenckiego sztabu Alexisa Kohlera. Obaj z prezydentem …