Zaczęło się w czwartek 15 marca od manifestacji emerytów w Paryżu i wielu innych miastach Francji. To reakcja na podwyższenie CSG (contribution sociale généralisée) – podatku, przeznaczonego w pierwszej mierze na zmniejszenie deficytu ubezpieczeń społecznych. Prezydent Macron tłumaczył, że dodatkowe obciążenie emerytów ma ulżyć Francuzom aktywnym zawodowo poprzez obniżenie ich składek socjalnych, co z kolei miałoby pośrednio stać się jednym z czynników ożywienia gospodarki.

Tłumaczenie to jednak nie wystarcza, żeby zapobiec powstaniu poczucia krzywdy w gronie seniorów. Nie kryją oni, że mają wrażenie, iż państwo po prostu bezczelnie ich „skubie”. Wprowadzona od 1 stycznia podwyżka CSG nie dotyczy tych, którzy dostają mniej niż 1,2 tys. euro emerytury miesięcznie, a jedyna przewidziana (i to dopiero za rok) kompensacja finansowa, zniesienie podatku lokalowego, będzie należna jedynie najuboższym. Zatem ci, którzy mają średnie i wysokie emerytury, stracą podwójnie: będą musieli płacić wyższy CSG i podatek lokalowy.

Emmanuel Macron odrzucił główne żądania nacjonalistów z Korsyki

Prezydent Francji podczas swojej dwudniowej wizyty na wyspie zaproponował domagającym się poszerzenia autonomii korsykańskim nacjonalistom umieszczenie we francuskiej konstytucji specjalnego zapisu na temat Korsyki. Odrzucił jednak postulaty dotyczące podniesienia statusu języka korsykańskiego czy kwestii praw do nabywania ziemi. Nacjonaliści nazwali …

Wśród manifestujących emerytów często było słychać kierowane pod adresem władz słowa „niesprawiedliwość”, „arogancja” czy „nieprzyzwoitość”. Cytowana przez tygodnik „Marianne” dawna nauczycielka Nathalie wylicza: przy emeryturze 2,8 tys. euro traci na podwyższeniu CSG 70 euro miesięcznie, czyli 840 euro rocznie. Manifestujący razem z nią Claude i Claire – były ogrodnik i dyrektorka szkoły – dostają od 1 stycznia łącznie 100 euro mniej, co w skali rocznej oznacza stratę 1,2 tys. euro. Czyli np. wakacje z wnukiem o tydzień lub dwa krótsze niż rok wcześniej.

Narażenie się emerytom może być dla Macrona kosztowne politycznie. Wystarczy przypomnieć, że w wyborach prezydenckich sprzed roku głosowało na niego 74 proc. ogółu francuskich wyborców w wieku emerytalnym. Gdyby w następnych wyborach miało tych głosów zabraknąć, reelekcja obecnego prezydenta mogłaby stanąć pod dużym znakiem zapytania.

Status kolejarza

Jednak przez ponad rok nie będzie we Francji żadnych wyborów w skali ogólnokrajowej. Najbliższe, do Parlamentu Europejskiego, są przewidziane na maj-czerwiec 2019 r. Macron najwyraźniej uważa, że to „okienko czasowe” bez kampanii wyborczych jest prawdziwym darem losu i że grzechem byłoby nie wykorzystać go do przeprowadzenia najtrudniejszych spośród niezbędnych reform. Francuzi poparli zmiany zapowiadane w kampanii wyborczej, ale wiadomo, że nastroje często zmieniają się radykalnie, kiedy wyborcy zaczynają odczuwać skutki owych zmian na własnej skórze.

Dlatego na niedawnym posiedzeniu Rady Ministrów prezydent wprawdzie zachęcił rząd do „kontynuowania wysiłków pedagogicznych” w wyjaśnianiu stanowiska władz i okazał „nastawienie na wsłuchiwanie się” w sygnały płynące ze społeczeństwa, ale równocześnie przejawił „bardzo wielką determinację w dalszym przeprowadzaniu reform”.

Francja: Rząd przedstawił projekt zmian w prawie imigracyjnym

Propozycję zmian przedstawiono wczoraj (21 lutego). Reforma dotyczy nie tylko kwestii migracyjnych, ale także azylowych. Większość regulacji zostałaby w myśl tego projektu zaostrzona. Sprzeciwiają mu się jednak nie tylko organizacje pozarządowe czy opozycyjna lewica, ale nawet część politycznego środowiska …

Posiedzenie rządu przypadło niemal tydzień po manifestacjach emerytów i w przeddzień „czarnego czwartku”, 22 marca. Związki zawodowe zapowiedziały na ten dzień strajki i manifestacje pracowników całego sektora publicznego. Praktycznie nie było wspólnych haseł dla wszystkich branż tego sektora i każda z nich walczyła o swoje interesy w obliczu reform przeznaczonych właśnie dla niej. Choć nie doszło do paraliżu kraju, zasięg akcji związkowych był jednak znaczny.

Najbardziej zmobilizowali się kolejarze. Nic dziwnego – oni mogą stracić na nadchodzących reformach najwięcej. Dotychczas żaden rząd nie zdołał naruszyć w zasadniczy sposób obowiązującego od dziesięcioleci w państwowej firmie SNCF tzw. „statusu kolejarza”, czyli systemu udogodnień płacowych i socjalnych, które sami kolejarze uważają za coś, co im się należy za ciężką pracę, ale które poza SNCF są często odczuwane jako niczym nieuzasadnione, a przez to oburzające, kastowe przywileje.

Pracownikom innych profesji trudno zrozumieć np. to, że kolejarze, w tym również biurowi pracownicy SNCF, nie tylko mogą odchodzić na emeryturę wcześniej niż oni (maszyniści – 50 lat, pozostali – 55), ale w dodatku na emerytury wypłacane kolejarzom zrzucają się wszyscy inni podatnicy.

Te i inne kolejarskie przywileje pochodzą z czasów, kiedy pociągi poruszały się dzięki lokomotywom parowym napędzanym węglem, a praca w tym fachu była naprawdę bardzo uciążliwa. Wprawdzie nadal aktualne są pewnie niedogodności, m.in. niewygodny rytm pracy, ale domaganie się utrzymania dotychczasowego „statusu kolejarza” ze względu na wyjątkowo ciężką pracę w okresie i w kraju, w którym po torach mkną naszpikowane najnowocześniejszą technologią superekspresy TGV, jest dla innych Francuzów coraz mniej przekonujące.

Rząd ma w sprawie reform na kolei argument nie do odrzucenia. Najpóźniej w 2019 r. rynek kolejowy wszystkich państw członkowskich UE musi otworzyć się na konkurencję. Jeżeli SNCF nie zreformuje się do tego czasu i wejdzie w tę konkurencję ze wszystkimi obciążeniami socjalnymi, to po prostu ją przegra. Inni będą tańsi, bardziej elastyczni, sprawniejsi i mniej narażeni na groźbę częstych strajków.

Rząd na razie nie uderza frontalnie w „status kolejarza”. Wprowadza jedynie zasadę, że nowo zatrudnionych w SNCF „status” nie będzie dotyczyć, będą pracować na ogólnych zasadach wynikających z kodeksu pracy. Wywołuje to jednak olbrzymi opór związkowców.

Nawet obietnica, że w 2019 r. państwo poprzestanie na poddaniu SNCF konkurencji, ale nie będzie firmy prywatyzować, nie zapobiegła ogłoszeniu przez kolejarzy tzw. „strajku perlistego”. Będzie on polegać na organizowaniu przez trzy miesiące – od 3 kwietnia do 28 czerwca – 2-dniowego strajku co 3 dni.

Oznacza to, że w ciągu tych trzech miesięcy uzbiera się 36 dni strajku kolei. A udręczeni pasażerowie będą musieli sprawdzać, w które dni pociągi jeżdżą, a w które nie.

Francja przeznaczy 200 mln euro na edukację

Podczas szczytu Globalnego Partnerstwa na rzecz Edukacji w Dakarze 2 lutego Francja zapowiedziała, że przeznaczy 200 mln euro na edukację. W obszarze pomocy rozwojowej kształcenie należy do głównych priorytetów Paryża na najbliższe kilka lat.
 

Jak informuje EURACTIV.fr, podczas konferencji Globalnego …

Do wyborów daleko

Macron od dawna jasno formułuje swoje główne cele. Chce uczynić francuską gospodarkę bardziej efektywną, oszczędną, sprawną, konkurencyjną i elastyczną, mniej ociężałą i podatną na wstrząsy socjalne czy polityczne. Mówi sam o sobie, że chce być liberałem, ale niezapominającym o wszystkich tych, którzy w liberalnej gospodarce nie dają sobie rady.

Prezydencka strategia obliczona jest na odległy horyzont czasowy i obejmującą nie tylko Francję, ale i Europę, od której tak wiele we Francji zależy. Nie należy więc po nim oczekiwać jakichś szczególnych reakcji na bieżące sondaże – które są raz lepsze, raz gorsze, ale i tak obrazują tylko sytuację w dniu przeprowadzenia – albo na akcje strajkowe bądź uliczne. Do wyborów jeszcze stosunkowo daleko, a teraz jest „okienko” na reformy, których nie ośmielił się przeprowadzić żaden poprzedni prezydent Francji, choć wszyscy zgadzali się co do tego, że są one potrzebne.

Artykuł opublikowany w ramach partnerstwa z Gazetą Wyborczą.