Czechy: Premier Babisz przetrwał głosowanie ws. wotum nieufności

Billboard wyborczy Andreja Babisz z dopiskiem: "Babisz kradnie!", źródło: Wikipedia, fot. Jiří Sedláček (CC BY-SA 4.0)

Opozycji nie udało się odwołać Andreja Babisza i jego rządu. Wniosek o wotum nieufności miał związek z wyciekiem treści raportu, jaki na temat czeskiego premiera przygotowała Komisja Europejska. Brukselscy kontrolerzy mieli stwierdzić w dokumencie, że doszło do konfliktu interesów, związanego z przyznaniem unijnych dotacji spółce do niedawna kontrolowanej przez Babisza.

 

Rząd Andreja Babisza przetrwał dzięki głosom posłów jego macierzystej partii ANO, a także koalicyjnej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej. Przeciw odwołaniu obecnego gabinetu opowiedziała się także Komunistyczna Partia Czech i Moraw, która oficjalnie wspiera rząd.

Rząd chwalił się sukcesami

Do przyjęcia wotum nieufności zabrakło jednak tylko 16 głosów. Oznacza to, że w liczącej 200 członków Izbie Poselskiej za odwołaniem rządu opowiedziało się 85 posłów. Do głosowania doszło po kilkugodzinnej nocnej debacie. Rząd postawił na taktykę obronną polegającą na prezentowaniu swoich osiągnięć. Kolejni ministrowie wchodzili na mównicę i wyliczali sukcesy swoich resortów.

Ale opozycja wskazywała, że problemem nie jest złe funkcjonowanie ministerstw, ale poważne wątpliwości wokół premiera i prowadzonych przez niego interesów w czasach, gdy nie stał jeszcze na czele rządu. Choć wobec premiera toczy się kilka postępowań (np. o wyłudzenie prawie 2 mln euro unijnej dotacji dla ośrodka szkolno-wypoczynkowego „Bocianie Gniazdo”), to najwięcej emocji budzi kwestia holdingu rolnego Agrofert, na którym Babisz zbudował swój wielki majątek, dzięki czemu jest dziś jednym z najbogatszych Czechów.

Były wicepremier Czech Andrej Babisz usłyszał zarzuty

Jeden z najbogatszych mieszkańców kraju i jednocześnie lider centroliberalnej, oskarżanej o populizm partii ANO jest podejrzany o wyłudzenie unijnych dotacji na swój ośrodek wypoczynkowy. Andrej Babisz jeszcze do niedawna były wicepremierem, ministrem finansów i koalicjantem rządzących socjalistów. Teraz stanie przed …

Na czym polegają niejasności wokół Agrofertu?

Agrofert jest ogromym holdingiem, na który składa się wiele mniejszych spółek. Gdy w 2017 r. został premierem, przekazał zarządzanie swoim biznesowym imperium do funduszu powierniczego. Pojawiło się jednak wiele wątpliwości, czy tak naprawdę nie zachował de facto dalszej kontroli nad Agrofertem. Tymczasem jako premier (a wcześniej minister finansów) ma wpływ m.in. na przyznawanie unijnych funduszy prywatnym podmiotom.

Gdyby okazało się, że Babisz rzeczywiście wpływał na kwestie unijnego finansowania tak, aby Agrofert na tym skorzystał, Czechy musiałyby zwrócić do unijnego budżetu nawet 18 mln euro. Taka kwota miała się znaleźć we wstępnej wersji audytu Komisji Europejskiej, do jakiej dotarły czeskie media. KE stwierdzić miała bowiem, że faktycznie doszło do konfliktu interesów.

„Premier może kierować państwem tak jak firmą, ale nie może kierować nim jak własną firmą” – mówił uzasadniając wniosek o wotum nieufności jeden z jego sygnatariuszy, przewodniczący konserwatywnej partii TOP’09 Miroslav Kalousek. „Jeśli premier jest w konflikcie interesów, to nie ma mowy o tym, że rząd realizuje swój program. Na najważniejszych stanowiskach w państwie nie może być osoba, wobec której toczą się postępowania prokuratorskie” – wtórował mu lider Czeskiej Partii Piratów Ivan Bartosz. „Republika Czeska nie może być częścią koncernu Agrofert. Trzeba z tym skończyć” – dodawał kierujący ugrupowaniem Burmistrzowie i Niezależni Vit Rakuszan.

Premier Babisz bronił się w ten sam sposób, w jaki robi to od kilku tygodni. Oskarżył opozycję o „próbę zdestabilizowania państwa”. „W 2017 r., gdy przekazałem należące do mnie akcje Agrofertu do funduszy powierniczego, zrobiłem wszystko tak, jak nakazywało obowiązujące wówczas prawo. Nie złamałem żadnych przepisów. Nie wpływam na działania tej firmy, ani na medialne publikacje na ten temat” – zapewniał Babisz.

KE zamraża unijne dotacje dla przedsiębiorstw związanych z premierem Czech

Komisja Europejska zdecydowała o zawieszeniu dotacji dla przedsiębiorstw związanych z premierem Czech Andrejem Babiszem. Chodzi o potencjalny konflikt interesów i nieuprawnione czerpanie dochodów ze spółek, którmi Babisz zarządzał przed objęciem urzędu.
 
Decyzja KE jest wynikiem nagromadzenia niejasności wokół wielkiego czeskiego holdingu …

Echa wielkiej demonstracji w Pradze

Do głosowania nad wotum nieufności wobec rządu doszło kilka dni po tym, jak w Pradze odbywała się największa opozycyjna manifestacja od czasów „aksamitnej rewolucji”, która obaliła komunizm w Czechosłowacji. W ostatnią niedzielę (23 czerwca) na ulicach Pragi demonstrowało 250 tys. osób, przy czym niektóre źródła mówią nawet o 260-280 tys.  Na taką liczbę uczestników wskazują dane z logowania się do komórkowych stacji przekaźnikowych, udostępnione przez operatora T-Mobile. Uczestnicy manifestacji domagali się m.in. ustąpienia Babisza.

Nawiązując do tej demonstracji, Vit Rakuszan wezwał w Izbie Poselskiej, aby opozycja stworzyła wspólny szeroki front, który wystartowałby w ewentualnych przyspieszonych wyborach, gdyby udało się do nich doprowadzić. Według ostatnich sondaży (np. sondażu pracowni Kantar z 9 czerwca) partia ANO wciąż cieszy się największym poparciem. Chce na nią oddać głos 27,5 proc. Czechów.

Czechy: 250 tys. osób domagało się dymisji premiera

Nie minęło kilkanaście dni od „największej demonstracji” w ostatnim trzydziestoleciu, a Czesi ustanowili kolejny rekord. W niedzielne popołudnie ponad 250 tys. osób manifestowało na wzgórzu Letna niedaleko Hradczan, domagając się ustąpienia podejrzewanego o korupcję premiera Andreja Babisza.
 

Miejsce protestu jest dla …