Cyberatak w Niemczech: Policja przesłuchała 19-latka

źródło: PxHere

źródło: PxHere

Niemiecka policja dotarła do 19-letniego informatyka, który potwierdził, że był w kontakcie z osobą, która stoi za wielkim wyciekiem danych należących do polityków, dziennikarzy czy celebrytów. Młody człowiek został jednak przesłuchany tylko w charakterze świadka.

 

Wczoraj (7 stycznia) policjanci weszli do domu 19-letniego Jana S. w miejscowości Heilbronn w landzie Badenia-Wirtembergia na południowym zachodzie Niemiec. W jego domu przeprowadzono rewizję oraz skonfiskowano urządzenia komputerowe i telekomunikacyjne.

Mężczyzna potwierdził, że był w kontakcie z hakerem ukrywającym się pod pseudonimem „0rbit”, który ma stać za włamaniami do skrzynek e-mail oraz kont w serwisach społecznościowych należących do czołowych niemieckich polityków, w tym prezydenta, kanclerz oraz posłów do Bundestagu.

Jan S. odcina się od autora włamania

Jak podała publiczna telewizja ARD, Jan S. był przez kilka godzin przesłuchiwany. Przez śledczych traktowany jest jednak jako świadek w sprawie. On sam napisał na Twitterze, że od pewnego czasu miał w sieci kontakt z „0rbitem”, ale nie zna jego prawdziwej tożsamości, więc nie mógł jej ujawnić śledczym. Zastrzegł, że nie popiera przeprowadzonej przez hakera akcji kradzieży i ujawnienia danych, a także, że nie wiedział, że do takiego zdarzenia ma dojść.

Na dowód pokazał screeny swojej e-mailowej konwersacji z domniemanym sprawcą włamania, który już po opublikowaniu skradzionych danych groził Janowi S. włamaniem do jego komputera i zniszczeniem dowodów ich kontaktów. Zaapelował też do dziennikarzy, aby nie czaili się pod jego domem, a także nie niepokoili jego rodziny oraz sąsiadów. Obiecał udzielić po pewnym czasie wypowiedzi dla mediów.

Niemcy: Atak hakerski na polityków wszystkich partii z wyjątkiem AfD

Hakerzy wykradli i opublikowali w internecie dane, dokumenty i prywatną korespondencję dotyczącą kilkuset osób z pierwszych stron gazet – przede wszystkim polityków, ale także dziennikarzy czy muzyków. Atak nie dotknął tylko jednej z obecnych w Bundestagu partii – skrajnie prawicowej …

Seehofer obiecuje więcej informacji ze śledztwa

Do przesłuchania Jana S. doszło tuż przed zaplanowanym w Berlinie spotkaniu ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera z szefami dwóch instytucji zaangażowanych w wyjaśnienie okoliczności hakerskiego ataku – dyrektorem Federalnego Urzędu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego (BSI) Arne Schönbohmem oraz dyrektorem Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) Holgerem Münchem.

Wcześniej Seehofer krytykowany był za to, że jako minister wykazał się opieszałością w wyjaśnianiu tego, kto stoi za włamaniem do kont polityków, a podległe mu instytucje zlekceważyły wcześniejsze sygnały, że mogło dojść do cyberwłamania. Dane dostępne były w sieci już przed świętami Bożego Narodzenia, ale ujawniono to dopiero po Nowym Roku. MSW poinformowało na razie, że „w najbliższych dniach opinia publiczna otrzyma wszelkie informacje o śledztwie i będą to niepodważalne fakty, a nie podejrzenia.”

Niemcy: Krytyka wobec szefa MSW po ataku hakerskim na polityków

Współtworząca koalicję rządową socjaldemokratyczna SPD skrytykowała wywodzącego się z chadeckiej CSU ministra spraw wewnętrznych za niedostateczne informowanie opinii publicznej o ataku hakerskim, jaki w ubiegłym roku przypuszczono na niemieckich polityków i dziennikarzy.
 
Jak przekonywał w wywiadzie dla „Süddeutsche …

Na czym polegał atak hakerski?

Wśród osób dotkniętych hakerskim atakiem znalazła się m.in. kanclerz Angela Merkel. Wykradziono również dane i dokumenty należące do prezydenta Franka Waltera-Steinmeiera, posłów do Bundestagu oraz przedstawicieli władz landowych.

W sumie ujawniono prywatne dane kilkuset osób. W wielu przypadkach to jednak tylko pojedyncze dokumenty lub maile. Najczęściej są to bezpośrednie dane kontaktowe – adres e-mail, adres pocztowy czy numery prywatnych telefonów komórkowych. W przypadku kanclerz Merkel było to jeszcze kilka e-maili przesłanych na jej służbowe konto lub z niego wysłanych. Nie zawierały one jednak żadnych danych wrażliwych, a jedynie codzienne sprawy dotyczące funkcjonowania jej biura.

W innych przypadkach (np. współprzewodniczącego partii Zielonych Roberta Habecka) były to jednak wrażliwe dane, np. zapisy chatów z członkami rodziny czy numery kart kredytowych.   Innym ukradziono natomiast skany dowodów osobistych lub paszportów. Ucierpieli politycy wszystkich partii obecnych w Bundestagu z wyjątkiem skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec.

"NY Times": Hakerzy wykradli tysiące depesz dyplomatycznych UE

Amerykański dziennik ujawnił, że unijna sieć łączności była infiltrowana przez co najmniej kilka lat. Wykradziono głównie depesze dotyczące relacji UE z USA, Rosją i Chinami. Hakerzy mogli być powiązani z chińską armią.
 

Cyber-włamanie odkryła firma analityczna Area 1, którą założyli …