Coraz więcej Niemców uważa, że czas na zmiany w CDU

Angela Merkel, źródło Flickr

Angela Merkel, źródło Flickr/EU2017EE - Estonian Presidency

67 proc. ankietowanych podczas sondażu zamówionego przez dziennik „Die Welt” i publicznego nadawcę telewizyjnego ARD uznało, że Angela Merkel nie jest już tak sprawnym przywódcą jak niegdyś. Nie oznacza to jednak, że domagają się jej odejścia. 3/4 Niemców nie widzi nikogo, kto mógłby ją zastąpić. Tyle samo ankietowanych chciałoby jednak świeżej krwi w szeregach chadecji.

 

Po wyborach parlamentarnych z 24 września partie, które dostały się do Bundestagu nie są w stanie utworzyć koalicji rządowej. Nowego gabinetu nie ma już od ponad 100 dni. Pobito już dawno dotychczasowy rekord, który padł w 2013 r., kiedy sformowanie Wielkiej Koalicji chadeckiej CDU/CSU i socjaldemokratycznej SPD zajęło 86 dni. Po tym jak fiaskiem zakończyły się negocjacje nad utworzeniem trójkolorowego (zwanego popularnie „Jamajką”) rządu chadeków, liberałów z FDP i Zielonych, jedyną matematycznie możliwą większościową koalicją byłby powrót do współpracy chadeków i socjaldemokratów.

Przedłużająca się niepewność przekłada się na mieszane uczucia wobec kanclerz Angeli Merkel. 67 proc. ankietowanych uważa, że nie jest ona już tak skutecznym przywódcą jak kiedyś. Jednocześnie nie oznacza to, iż jest ona źle oceniana. 65 proc. badanych uznało, że wciąż jako szefowa rządu „dobrze się sprawdza”. Rządząca Niemcami od ponad 12 lat (a partią CDU od prawie 18 lat) Merkel nie ma jednak zdaniem ankietowanych innego wyjścia niż trwać na stanowisku. 75 proc. badanych nie widzi bowiem wśród polityków chadecji nikogo, kto mógłby ją zastąpić. Tyle samo jednak uznało, że w CDU przydałaby się zmiana pokoleniowa i życzyłoby sobie, aby pojawił się nowy, młody lider. Na razie jednak Niemcy godzą się z tym, że na horyzoncie jest tylko Angela Merkel.

Niemcy: Wyraźny spadek liczby ataków na ośrodki dla uchodźców i migrantów

Federalna Policja Kryminalna Niemiec (BKA) zanotowała do połowy grudnia na terenie całego kraju 264 przypadki działań wymierzonych w centra dla uchodźców i migrantów. To zdecydowanie mniej niż w poprzednich latach, kiedy było ich po około tysiąca rocznie, ale mniej niż …

Rozmowy koalicyjne 7 stycznia

Liderzy partii chadeckich – CDU i bawarskiej CSU oraz socjaldemokratycznego SPD potwierdzili po spotkaniu w ostatnią środę (3 stycznia), że negocjacje koalicyjne rozpoczną się w niedzielę 7 stycznia i mają potrwać dokładnie tydzień. „Zaufanie wzrosło i zaczynamy od optymizmu” – napisali we wspólnym oświadczeniu kanclerz Merkel, premier Bawarii Horst Seehofer (CSU) oraz lider SPD Martin Schulz. Do niedzieli partyjni negocjatorzy mają doprecyzować warunki negocjacji, które skupić się mają wokół ok. 15 bloków tematycznych.

Tymczasem coraz mniej Niemców popiera powrót Wielkiej Koalicji. Według sondażu przeprowadzonego przez instytut INSA na zlecenie dziennika „Bild”, tylko 32,1 proc. ankietowanych popiera wspólny chadecko-socjaldemokratyczny gabinet. Część robi to nawet wbrew własnym odczuciom, ponieważ jedynie 30,4 proc. uznało, że taka koalicja będzie „dobra dla kraju”. Sytuacja okazuje się być jeszcze trudniejsza jeśli porównać poparcie dla koalicyjnego rządu z poparciem dla obu partii. Na sojusz CDU/CSU chce zagłosować 32,5 proc, zaś na SPD – 19,5 proc. Partie, które łącznie popiera ponad połowa Niemców, nie są w stanie zatem przekonać do wspólnej koalicji nawet 1/3 badanych. Oba ugrupowania straciły też w porównaniu do poprzedniego sondażu – chadecy 0,5 punktu procentowego, socjaldemokraci 1 punkt procentowy. Poparcie poniżej 20 proc. jest najniższym dla SPD od czerwca 2016 r. Aż 48,6 proc. badanych uznało natomiast, że Wielka Koalicja nie jest dobrym rozwiązaniem dla Niemiec.

Oprócz koalicji CDU/CSU i SPD możliwe są jeszcze dwa rozwiązania – mniejszościowy rząd samej chadecji albo nowe wybory. Pierwsze rozwiązanie popiera 20,2 proc. badanych, ku drugiemu skłania się więcej osób. Do urn chętnie poszłoby 30,3 proc. Niemców.

Szef MSZ Niemiec: Konflikt w Donbasie sprawą całej Europy

Szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel stwierdził wczoraj (4 stycznia) na Ukrainie, że pokojowa misja ONZ jest jedyną drogą do trwałego zawieszenia broni i przywrócenia pokoju w Donbasie. Dzień wcześniej oświadczył, że konflikt na wschodzie Ukrainy dotyczy całej Europy.