Co najmniej 39 ofiar zawalenia się wiaduktu w Genui

Strażacy na miejscy katastrofy w Genui, źródło: Twitter/abernardini_/fot. Andrea Bernardini

Strażacy na miejscu katastrofy w Genui, źródło: Twitter/abernardini_/fot. Andrea Bernardini

Wiele wskazuje na to, że ofiar śmiertelnych zawalenia się wiaduktu w Genui może być jeszcze więcej, ponieważ ratownicy wciąż przeszukują gruzowisko. Wiadomo, że oprócz Włochów wśród ofiar śmiertelnych są jeszcze obywatele Francji, Albanii, Chile oraz Dominikany. Nie ma informacji, aby byli wśród nich Polacy.

 

Konsulat RP w Mediolanie poinformował, że jest w stałym kontakcie ze służbami ratunkowymi w Genui i z dostępnych informacji wynika, że żaden obywatel Polski nie ucierpiał w katastrofie wiaduktu.

Rząd oskarża zarząd autostrad

W chwili, gdy walił się 100-metrowy odcinek autostrady A10 znajdowało się tam według włoskiej Obrony Cywilnej około 30 samochodów osobowych oraz 3 ciężarówki. Wciąż nie są znane przyczyny katastrofy, ale wiadukt już kilkakrotnie był przez ekspertów ds. budowlanych kwalifikowany do remontu. Autostrade per l’Italia, czyli zarząd włoskich autostrad zapewnia jednak, że konstrukcja spełniała wszelkie normy i była regularnie – raz na trzy miesiące – kontrolowana. Także przez specjalistów spoza Włoch. „Cieszące się autorytetem podmioty zagraniczne zawsze przekazywały pionowi technicznemu zapewnienia dotyczące dobrego stanu infrastruktury” – głosi oświadczenie Autostrade per l’Italia. Tylko w latach 2012-2017 konserwacja wiaduktu miała pochłonąć 1 mld euro.

Autostrade per l’Italia odpowiadało w ten sposób na zarzuty, jakie wystosowali dwaj włoscy wicepremierzy i jednocześnie liderzy koalicyjnych partii – Luigi di Maio z Ruchu Pięciu Gwiazd (M5S) oraz Matteo Salvini z prawicowej Ligi. Obaj obarczyli winą za katastrofę właśnie kierownictwo zarządu autostrad. Minister transportu i infrastruktury Danilo Tonineli (M5S) wprost wezwał do odwołania kierownictwa Autostrade per l’Italia. Poinformował o wszczęciu kontroli i procedury odebrania koncesji na zarządzanie drogami oraz o planach nałożenia kary w wysokości 150 mln euro. Z kolei minister gospodarki i finansów Giovanni Tria (formalnie bezpartyjny) stwierdził, że „zawinił cały system kompetencji i odpowiedzialności w kwestiach publicznych inwestycji w infrastrukturę, będący przyczyną infrastrukturalnego upadku Włoch, opóźnień i niezdolności do wydawania pieniędzy i nikt nie może zasłaniać się alibi w postaci braku funduszy czy zobowiązań budżetowych”.

W Genui zawalił się wiadukt. Zginęły co najmniej 22 osoby

Wiadukt był fragmentem autostrady A10. Zginęły co najmniej 22 osoby, ale ta liczba może wzrosnąć. Dwie żywe osoby udało się wydobyć z gruzowiska. Trwa akcja ratunkowa.
 
Kilkaset metrów wiaduktu Morandi, przebiegającego nad torami kolejowymi w gęsto zamieszkanym obszarze Sampierdarena, runęło za …

Eksperci ostrzegali już dawno

Eksperci cytowani przez włoską prasę zwracają jednak uwagę na to, że most w Genui i prowadzący do niego wiadukt od samego początku, czyli od ukończenia inwestycji w 1967 r. przysparzały kłopotów w eksploatacji. Bardzo szybko zaczęły się pojawiać pęknięcia i dlatego trzeba było stale budowlę monitorować, naprawiać i wzmacniać. Koszty konserwacji już w latach 90. XX wieku przekroczyły 80 proc. kosztów budowy. Ekspert ds. inżynierii mostowej z Uniwersytetu w Genui prof. Antonio Brencich już dwa lata temu apelował o zamknięcie mostu i wszystkich dojazdów do niego. Mostów w podobnym stanie może być we Włoszech kilkadziesiąt.

Do katastrofy w Genui doszło we wtorek około południa. W okolicy trwała właśnie gwałtowna ulewa i burza. Według zeznań niektórych świadków w filar mostu mógł uderzyć piorun. Zawalił się odcinek o długości ok. 100 metrów. Cały most i wiadukt liczą zaś 1,2 kilometra. Pojazdy i betonowe elementy konstrukcji runęły 50 metrów w dół. Wiele pojazdów zostało całkowicie zmiażdżonych. Wśród ofiar są całe rodziny. Włoski rząd ogłosił dwudniową żałobę narodową. Prokuratura prowadzi zaś już śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania katastrofy i śmierci wielu osób.