Budżet 2017: Włochy grożą KE

Łódka z uchodźcami na Morzu Śródziemnym// Źródło: UNHCR

Włochy mają dość bycia pozostawionymi samym sobie w kwestii uchodźców. Jeżeli państwa europejskie nie pomogą im bardziej, Włosi zawetują unijny budżet na przyszły rok.

Premier Włoch Matteo Renzi zagroził wczoraj (25 października) zawetowaniem budżetu Unii Europejskiej na przyszły rok (2017 r.). Według szefa włoskiego rządu, UE nie okazuje jego krajowi wystarczającego wsparcia w związku z napływem uchodźców.

„Dajemy Europie 20 mld euro [w ramach unijnego budżetu – red.], byśmy mogli wziąć z powrotem 12 mld. A jeżeli Węgry, Czechy czy Słowacja chcą nas pouczać w kwestii imigrantów, to musimy stwierdzić, że ten system nie działa – jeżeli budujecie mury przeciw imigrantom, to możecie zapomnieć o włoskich pieniądzach” – powiedział Renzi w rozmowie z włoską telewizją RAI1.

Renzi tym samym odniósł się do państw notorycznie sprzeciwiających się obowiązkowemu rozdziałowi uchodźców między kraje członkowskie, a także wspierających pomysły mające ograniczyć ich przemieszczanie się. Chodzi tu m.in. o węgierskie ogrodzenie na granicy z państwami leżącymi na szlaku migracyjnym biegnącym przez Bałkany. „Jeżeli uchodźcy tam nie trafią, to włoskie pieniądze również tam nie dotrą” – podsumował włoski premier.

Uchodźcy we Włoszech

Według danych biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) do Włoch drogą morską z Libii dostało się w tym roku już ponad 150 tys. osób (źródło TUTAJ). To połowa wszystkich uchodźców i migrantów, którzy w tym roku wybrali nielegalne, morskie szlaki, by dostać się do Europy.

153,6 tys. osób, które  od początku roku dotarły do Włoch, to prawie tyle samo, ile w całym 2015 r. – wtedy było to 153,8 tys. Podwyższona liczba ludzi, którzy usiłują się dostać na Sycylię i Półwysep Apeniński podyktowana jest marcową umową między UE a Turcją, która ograniczyła możliwości wykorzystania przez uchodźców i migrantów szlaku wiodącego przez Turcję do Grecji.

>> Czytaj więcej o umowie UE-Turcja

Zabójczy szlak

Wybór trasy biegnącej z Libii do Włoch jest ryzykowną opcją. Otwarte Morze Śródziemne między afrykańskim a włoskim wybrzeżem wystawia na dużo większe ryzyko łódki przemytników ludzi (i płynących nimi osób) niż osłonięte przez półwyspy Peloponeski i Bałkański Morze Egejskie.

Trasa wiodąca z Turcji do Grecji jest dużo krótsza – od 2 do 20 km, zależnie od miejsca. Z Libii na Sycylię jest natomiast co najmniej 400 km – a z uwagi na wojnę domową w Libii nie z każdego miejsca można wypłynąć.

>> Czytaj więcej o unijnej misji u wybrzeży Włoch

Z powodu tych niebezpieczeństw włoska Straż Przybrzeżna i okręty unijnej misji morskiej Sophia stale ratują uchodźców i migrantów, których łódki nie byłyby w stanie pokonać tej trasy. Nie wszystkim się jednak udaje – UNHCR szacuje liczbę osób, które w tym roku zmarły lub zaginęły w trakcie przeprawy na  3,3 tys. (stan na 24 października br.). Dla porównania, w trakcie przeprawy do Grecji było to 440 osób.