Brexit: Czy Walia zablokuje rozwód Londynu z UE?

Carwyn Jones i Nicola Sturgeon, żródło: www.govt.scot

Carwyn Jones i Nicola Sturgeon, żródło: www.govt.scot

Szef biura Gabinetu premier Theresy May i jednocześnie pierwszy sekretarz stanu Damian Green udaje się z wizytą do Cardiff. Spotka się tam z Pierwszym Ministrem Walii (odpowiednik premiera) Carwynem Jonesem. Rozmowy mają uspokoić nastroje po tym jak w czerwcu szefowie lokalnych rządów Szkocji i Walii zagrozili we wspólnym oświadczeniu zablokowaniem brexitu.

 

Cardiff i Edynburg negatywnie oceniają przedstawione przez Westminster propozycje ustaw przygotowujących brexit. Chodzi o zniesienie pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym. Gdy wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej stanie się faktem, przestanie bowiem obowiązywać wprowadzona w 1972 r. ustawa o Wspólnotach Europejskich. Dzięki niej przepisy z kolejnych europejskich traktatów mogły być włączane do brytyjskiego prawodawstwa. Nowa ustawa ma umożliwić przeniesienie do prawa krajowego tych regulacji unijnych, które Wielka Brytania już wdrożyła i ma zamiar je zachować. Bez tego, jak ocenia brytyjski rząd, kraj nie mógłby normalnie funkcjonować.

Obawy Edynburga i Cardiff

Projekt przepisów wywołał obawy w Szkocji i Walii. Lokalne władze oceniły, że część proponowanych zapisów jest „jednoznaczną próbą zwiększenia kontroli władz centralnych” i „przeczą założeniom, według których władza centralna ma przykazywać część uprawnień władzom lokalnym”. Miałoby to podkopywać założenia procesu tzw. dewolucji, czyli przekazywania części uprawnień władzom regionalnym. Irytację Edynburga i Cardiff wywołały m.in. kwestie dotyczące ochrony środowiska, rolnictwa i rybołówstwa. Szkocja i Walia obawiają się, że wdrażając unijne przepisy do prawa krajowego Londyn nie uwzględni lokalnych rządów i nie przyzna im żadnych nowych uprawnień, a tym samym zagarnie całą nowo uzyskaną władzę dla siebie.

Ustawa o brexicie wraca pod obrady

Drugie czytanie ustawy o brexicie ma się odbyć w brytyjskim parlamencie w najbliższy czwartek. Głosowanie nad ustawą zaplanowano jeszcze tej jesieni. W Wielkiej Brytanii panuje jednak parlamentarny obyczaj, iż każda nowa ustawa mająca wpływ na Szkocję, Walię oraz Irlandię Północną musi zostać zaakceptowana przez ich lokalne władze. Konstytucyjny precedens dotyczący sytuacji gdy kraje tworzące Zjednoczone Królestwo nie udzielają zgody na nowe ustawodawstwo dotąd jednak nie zaistniał. Dlatego groźby Szkocji i Walii traktowane są w Londynie bardzo poważnie. Tymczasem od pół roku nie udało się zorganizować posiedzenia Wspólnego Komitetu Ministerialnego (Joint Ministerial Committee), czyli ciała koordynującego relacje między rządem brytyjskim a rządami Szkocji, Walii i Irlandii Północnej.

Wspólny brytyjski rynek zagrożony?

Szkoccy i walijscy Pierwsi Ministrowie alarmowali w czerwcu, że proponowana przez Westminster ustawa nie tylko godzi w idee dewolucji, ale także podkopuje funkcjonowanie brytyjskiego wspólnego rynku, co z kolei stanowi poważne zagrożenie dla gospodarek ich krajów. Twierdzili także, że „wielokrotnie próbowali nawiązać współpracę z brytyjskim rządem i opracować konstruktywne rozwiązanie”. Ich zdaniem nie zostało to jednak dostrzeżone i w jakikolwiek sposób uwzględnione. Pod koniec sierpnia Carwyn Jones i Nicola Sturgeon uzgodnili natomiast wspólne poprawki, jakie chcą zgłosić do ustawy o brexicie.

Damian Green: Wierzę w porozumienie z Walią

Szef biura Gabinetu premier Theresy May Damian Green starał się tuż przed podróżą do Cardiff tonować nastroje i zapewniał, iż jest pewny, że Walia nie zablokuje ostatecznie brexitu. ”Wspólny rynek Zjednoczonego Królestwa jest jednym z naszych największych osiągnięć i umożliwia wszystkim swobodne prowadzenie handlu. Rząd walijski słusznie domaga się szerokiego podejścia w pewnych obszarach dotyczących utrzymania korzyści z funkcjonowania wewnętrznego brytyjskiego rynku. Rząd brytyjski natomiast jest silnie przywiązany do idei dewolucji i wielokrotnie już powtarzał, że Walia uzyska w wyniku Brexitu więcej uprawnień niż ma dotychczas. Jestem pewien, że rozmowy w Cardiff przyniosą postęp i uda nam się wspólnie posunąć wszystkie kwestie naprzód. Wierzę, że uda nam się łatwo dojść do zgody” – oświadczył Damian Green.

Cardiff chce resetu w relacjach z Londynem

Rzecznik Pierwszego Ministra Walii Carwyna Jonesa odpowiadał: „Obecną sytuację widzimy jako szansę na reset w stosunkach z rządem Wielkiej Brytanii. Chcielibyśmy wypracować lepsze sposoby współpracy na wielu polach, ale w szczególności w kwestii brexitu oraz ustaw, które mają przygotować wyjście z Unii Europejskiej”.

O tym, że rozmowy mogą jednak nie być wcale łatwe świadczy to, że Damianowi Greenowi w rozmowach z Carwynem Jonesem będzie towarzyszył Minister ds. Walii Alun Cairns, który przez lata był też posłem do lokalnego walijskiego parlamentu. Pierwszy Minister Walii oraz szef biura Gabinetu premiera Wielkiej Brytanii spotkają się po raz pierwszy.