Brexit: Co dalej?

źródło: publicdomainpictures.net, fot. George Hodan

źródło: publicdomainpictures.net, fot. George Hodan

Odrzucenie przez Izbę Gmin projektu umowy brexitowej między Wielką Brytanią a Unią Europejską skomplikowało proces opuszczania przez Brytyjczyków UE. Istnieje teraz kilka – mniej lub bardziej prawdopodobnych – scenariuszy.

 

1. Brexit bez umowy, czyli tzw. no-deal brexit

To bardzo prawdopodobny rozwój wydarzeń. Wyjście Wielkiej Brytanii z UE zaplanowane jest na 29 marca. Jeśli do tego czasu nie będzie porozumienia, Londyn stanie się dla Brukseli stolicą państwa trzeciego, z którym nie ma żadnych porozumień handlowych, transportowych, granicznych czy w dziedzinie bezpieczeństwa.

Zdaniem wielu ekspertów byłaby to ekonomiczna katastrofa dla Wielkiej Brytanii. Analiza Banku Anglii oszacowała spadek gospodarczy (tylko w 2019 r.) na poziomie 8 proc. Bezrobocie zaś podskoczyć może nawet do 7,5 proc., a inflacja do 6,5 proc. O 1/3 spadłyby natomiast ceny nieruchomości.

Rząd w Londynie starał się na taki wypadek przygotować. Zgromadzono zapasy żywności i leków, zmobilizowano specjalną jednostkę wojskową, która ma pomóc z rozładowaniu ruchu granicznego czy wynajęto dodatkowe promy, aby ułatwić transport na kanale La Manche.

2. Więcej czasu na brexit

Coraz częściej w Brukseli i Londynie mówi się o tym, aby wydłużyć czas na zatwierdzenie przez brytyjski parlament umowy brexitowej. Niezbędne byłoby w tym celu opóźnienie wejścia w życia kolejnej fazy art. 50 unijnego traktatu. W tym czasie możnaby np. renegocjować treści umowy (choć UE na razie to wyklucza) lub poszukać innych rozwiązań.

Brytyjski parlament zdecydowanie odrzucił umowę ws. brexitu

Za przyjęciem wynegocjowanego z Brukselą porozumienia określającego warunki wyjścia Wielkiej Brytanii z UE opowiedziało się wczoraj wieczorem 202 deputowanych, a za jego odrzuceniem – 432, w tym 118 posłów rządzącej Partii Konserwatywnej, czyli 37,2 proc. klubu parlamentarnego premier Theresy May.

3. Ponowne referendum

Domaga się go coraz więcej Brytyjczyków. Premier Theresa May kilkakrotnie kategorycznie taki pomysł odrzuciła, argumentując, że obywatele już raz podjęli decyzję, a istotą demokracji jest jej uszanowanie, nawet jeśli się z tym nie zgadzamy. Do premier apelowało jednak o przemyślenie tego stanowiska wiele środowisk – przedsiębiorcy, prawnicy, ludzie kultury.

Nie wiadomo jednak czego miałoby to wciąż teoretyczne referendum dotyczyć – projektu umowy z UE, kwestii ponownego otwarcia negocjacji czy… rezygnacji z wyjścia z UE.

4. Odwołanie brexitu

Tego życzyłoby sobie wiele osób w Unii Europejskiej oraz coraz więcej obywateli Zjednoczonego Królestwa. Zwłaszcza tych, którzy w 2016 r. nie wzięli udziału w referendum, a teraz tego żałują, co pokazują kolejne badania opinii publicznej.

Takie rozwiązanie, choć jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, byłoby proste do zrealizowania. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (do czasu zakończenia procesu brexitu Wielka Brytania wciąż podlega jego jurysdykcji) orzekł, że brexit może zostać przez Londyn odwołany jednostronnie. Wydaje się, że w Brukseli przyjętoby to z dużą ulgą.

„Jeśli porozumienie jest niemożliwe, a nikt nie chce braku porozumienia, to kto wreszcie będzie miał odwagę powiedzieć, jakie jest jedyne pozytywne rozwiązanie?” – napisał na Twitterze zaraz po głosowaniu w Izbie Gmin przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Odczytano to jako skierowane do Londynu wezwanie do wycofania się z brexitu.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej: Wielka Brytania może jednostronnie anulować brexit

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że brytyjski rząd może wycofać się z brexitu bez konsultacji z innymi państwami członkowskimi – podała agencja Reutera. Orzeczenie z zadowoleniem przyjęli zwolennicy powstrzymania brexitu.

 
„Zjednoczone Królestwo może jednostronnie odwołać powiadomienie o zamiarze wycofania się z …

5. Wotum nieufności wobec premier May

To akurat pewny scenariusz. Wniosek o odwołanie szefowej rządu jeszcze wczoraj (15 stycznia) złożyła opozycyjna Partia Pracy. Lider tego ugrupowania Jeremy Corbyn zapowiadał to już od kilku dni. Głosowanie odbędzie się dziś (16 stycznia).

Wszystkie partie opozycyjne zagłosują przeciw rządowi. Nie wiadomo jednak jak zachowają się buntownicy wewnątrz Partii Konserwatywnej. Wczoraj aż 118 torysowskich posłów zagłosowało wbrew stanowisku pani premier. Ilu z nich zrobi to ponownie dziś – nie wiadomo. Pewne jest natomiast, że lojalistyczna północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistyczna poprze May, choć głosowała przeciw umowie. Potwierdziła to przewodnicząca tego ugrupowania Arlene Foster.

6. Przyspieszone wybory

Porażka Theresy May w głosowaniu nad wotum nieufności wobec niej nie oznacza jeszcze przedterminowych wyborów. Rządzący konserwatyści będą mieć 14 dni na przedstawienie innego kandydata na premiera. Gdy ten uzyska w Izbie Gmin wystarczające poparcie, o żadnych wcześniejszych wyborach nie będzie mowy.

Gdyby jednak zrekonstruowany gabinet nie uzyskał wotum zaufania, Brytyjczycy pójdą do urn. Nowe wybory odbędą się zapewne bardzo szybko. Z powodu przypadającego za 72 dni brexitu nie ma już czasu do stracenia.

7. Nowy rząd, nowe negocjacje z UE?

Tego życzy sobie Jeremy Corbyn, który dąży do obalenia rządu torysów. Ale na to musiałaby się oczywiście zgodzić Bruksela, bo do każdych negocjacji potrzeba dwóch stron. Nie jest to jednak wykluczone. Labourzyści to środowisko polityczne przyjaźniej nastawione do idei integracji europejskiej niż torysi. Nie znaczy to jednak, że są euroentuzjastyczni, zaś sam Corbyn od lat mocno krytykował UE.

Natomiast jeśli w Londynie powstanie nowy rząd konserwatystów (frakcja eurosceptyków w Partii Konserwatywnej widzi na tym stanowisku posła Jacoba Reesa-Mogga), jakiekolwiek ponowne otwarcie negocjacji wydaje się bardzo mało prawdopodobne.

Analiza Banku Anglii: Brexit bez umowy byłby gospodarczą katastrofą

Według analityków Banku Anglii tzw. no-deal brexit doprowadziłby Wielką Brytanię do największej recesji od czasu II wojny światowej. Oznacza to, że jego skutki byłyby poważniejsze nawet niż reperkusje kryzysu finansowego z 2008 r.
 
Eksperci Banku Anglii wskazali w swojej