Berlusconi: Antonio Tajani moim kandydatem na premiera

Silvio Berlusconi i Antonio Tajani, źródło PE

Silvio Berlusconi i Antonio Tajani, źródło PE

Były premier i lider centroprawicowej partii Forza Italia Silvio Berlusconi oświadczył, że w razie wyborczego zwycięstwa jego ugrupowania, to właśnie obecny przewodniczący Parlamentu Europejskiego zostanie jego kandydatem na szefa rządu. Sam Berlusconi nie może z powodu wyroku skazującego za przestępstwo podatkowe pełnić żadnych funkcji publicznych. Wybory we Włoszech odbędą się w najbliższą niedzielę 4 marca.

 

Silvio Berlusconi poinformował w wywiadzie udzielonym publicznemu Radiu RAI, że wciąż czeka z oficjalnym ogłoszeniem kandydatury Antonio Tajaniego do momentu, gdy sam zainteresowany wyrazi na to zgodę. „Ze względu na niezwykle ważną funkcję jaką obecnie pełni, poprosił mnie o wstrzymanie się z oficjalnym podaniem jego nazwiska do czasu, gdy da mi na to zielone światło” – powiedział Berlusconi. Tajani zajmuje obecnie stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

Przewodniczący centroprawicowej partii Forza Italia dodał, że właśnie owo unijne doświadczenie czyni z Tajaniego idealnego kandydata na premiera. „Wszyscy rozumieją, że byłby idealny, ponieważ Włosi nie oczekują już niczego ani od Europy, ani od świata. Tymczasem właśnie on mógłby sprawić, że znów będziemy inni, ponieważ był przewodniczącym PE, czyli jedynej unijnej instytucji pochodzącej z bezpośredniego wyboru” – podkreślił Berlusconi.

Sam Antonio Tajani konsekwentnie odmawia komentowania coraz częściej pojawiających się informacji o tym, że będzie kandydatem centroprawicy na premiera. W opublikowanym wczoraj (27 lutego) wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Die Welt” oświadczył nawet, że „wciąż ma nadzieję pozostać przewodniczącym PE”.

Włochy: Manifestacje lewicy i prawicy na tydzień przed wyborami

Weekend upłynął we Włoszech pod znakiem politycznych wieców, wielkich manifestacji, a nawet starć skrajnej lewicy z policją. Kraj wszedł w ostatni tydzień kampanii przed zaplanowanymi na 4 marca wyborami parlamentarnymi. Ostatnie sondaże pokazały, że może być jednak bardzo trudno sformować …

Niepewny wynik wyborów

Aby jednak Tajani naprawdę musiał zdecydować czy zostaje w Brukseli, czy wraca do Rzymu, potrzebny jest jeden warunek – centroprawica musi wygrać zaplanowane na 4 marca wybory. Tymczasem ostatnie sondaże przewidują zwycięstwo populistycznego ugrupowania Ruch 5 Gwiazd (M5S), który notuje poparcie w okolicy 28-30 proc. Ponieważ jednak inne ugrupowania zapowiadają, że nie będą chciały z M5S zawiązywać koalicji, być może rząd będą musiały stworzyć inne partie. Rządząca obecnie centrolewicowa Partia Demokratyczna jest w sondażach tuż za M5S. Chce na nią zagłosować 27-29 proc. Włochów. Około 30 proc. głosów może zebrać sojusz zawiązany przez trzy ugrupowania prawicowe – centroprawicową Forza Italia, mocno prawicową Ligę Północną oraz skrajnie prawicowe ugrupowanie Bracia Włosi.

Zatem rzeczywiście to prawica najmocniej szykuje się do objęcia władzy we Włoszech. Ale na przeszkodzie mogą staną ambicje prawicowych liderów. Premiera chciałaby desygnować nie tylko Forza Italia. Podobne plany ma jednak także Liga Północna (LN). Kandydatem tego ugrupowania na szefa rządu jest lider LN Matteo Salvini. Podczas zorganizowanego w ubiegłym tygodniu w Mediolanie wiecu wyborczego swojej partii przemawiał on tak, jakby wyborcze zwycięstwo miał już w kieszeni. Tłumowi przedstawił się jako przyszły premier. Oznajmił też, że dzięki prowadzonej pod hasłem „Najpierw Włosi” kampanii LN stanie się główną siłą włoskiej prawicy. Dodał, że jeśli obejmie urząd premiera, to jego „kancelarią” nie będzie tylko Rzym, ale cały kraj „od Trydentu na północy po Lampedusę na Morzu Śródziemnym”. Jego zwolennicy zainscenizowali także uroczystość „zaprzysiężenia” Salviniego na szefa rządu.

Ostatnie sondaże dotyczące włoskich wyborów pochodzą sprzed ponad tygodnia. Przez dwa tygodnie poprzedzające głosowanie nie można bowiem publikować żadnych badań opinii publicznej dotyczących preferencji politycznych. Wynik wyborów, z powodu wyrównania się poparcia dla trzech głównych sił, jest bardzo trudny do przewidzenia. Bardzo prawdopodobne jest wyłonienie się takiego składu parlamentu, który uniemożliwi stworzenie stabilnego, większościowego gabinetu.

W innym wczorajszym wywiadzie, jakiego Silvio Berlusconi udzielił agencji prasowej ANSA, stwierdził on jednak, że tzw. zawieszony parlament wcale go nie martwi. Gdyby w przyszłym roku trzeba było zorganizować ponowne wybory – były premier znów mógłby w nich wystartować ponieważ kończy mu się wtedy zakaz piastowania publicznych stanowisk.

Juncker: UE musi być gotowa na "najgorszy scenariusz" w przypadku wyborów we Włoszech

Przewodniczący Komisji Europejskiej określił w ten sposób sytuację, w której po zaplanowanych na 4 marca wyborach nie będzie można we Włoszech stworzyć koalicji rządowej albo możliwy będzie jedynie rząd mniejszościowy. Włoski premier Paolo Gentiloni uspokaja jednak, że te wybory „nie …