Belgia: Rośnie poparcie dla flamandzkich nacjonalistów

Przewodniczący Nowego Sojuszu Flamandzkiego Bart De Wever (na pierwszym planie) / Zdjęcie via twitter @Bart_DeWever

Belgowie należeli wczoraj, obok Hiszpanów, do najbardziej zapracowanych Europejczyków. Poza wyborem przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, głosowali także w wyborach federalnych i lokalnych. Na czele rywalizacji o miejsca w izbie niższej parlamentu znajdują się dwa ugrupowania flamandzkie.

 

Największy wzrost zanotował separatystyczny i nacjonalistyczny Interes Flamandzki. Jednak ze względu na specyfikę belgijskiego systemu wyborczego nie oznacza to wcale, że następnym premierem kraju zostanie przedstawiciel jednej ze zwycięskich partii.

Belgijska „superniedziela” to efekt zmian wdrożonych przez byłego premiera wywodzącego się z walońskiej Partii Socjalistycznej Elio di Rupio (pełnił urząd w latach 2011-2014), który powiązał cykl wyborów federalnych z europejskimi.

Holandia: Socjaldemokraci wygrywają wybory do PE

W czwartkowym głosowaniu wybory do Parlamentu Europejskiego w Holandii wygrała socjaldemokratyczna Partia Pracy (PVDA) – wynika z wstępnych sondaży powyborczych, które przekazał korespondent telewizji ORF z Brukseli.

Rozdrobnienie

541, 138… Te liczby odnoszą się do ilości dni, które były potrzebne do sformowania dwóch ostatnich rządów w Belgii. Wszystko przez rozdrobnienie parlamentu, w którym zasiada ponad 10 ugrupowań. Tak duża reprezentacja bierze się z szerokiej oferty demokratycznej, ale przede wszystkim ze skomplikowanego systemu wyborczego, który musi uwzględnić interesy każdej z trzech grup językowych w kraju: flamandzkiej, francuskiej i niemieckiej.

Wczorajsze wybory federalne potwierdziły tę specyfikę. Żadna z partii nie przekroczyła 20 proc. w skali kraju. Za to więcej niż 5 proc. uzyskało aż 10 ugrupowań. Zgodnie z przedwyborczymi sondażami na czele znalazła się opowiadająca za decentralizacją Belgii – a w konsekwencji niezależnością Flandrii – partia Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA) kierowana przez Barta De Wevera, który zasłynął niegdyś sugestią, by „pozwolić Belgii wyparować”.

Jednak w porównaniu z wyborami do PE w 2014 r. N-VA straciła ok 3 proc., co w połączeniu ze wzrostem zdecydowanie ostrzejszego w retoryce, uznawanego za rasistowski Interesu Flamandzkiego (Vlaams Belang – VB) oraz utratą kilku procent w wyborach do lokalnego parlamentu we Flandrii, spowodowało, że De Wever uznał wyniki wyborów za porażkę.

Belgia: Koalicja rządowa w rozsypce. Będzie gabinet mniejszościowy

W akcie protestu przeciw planom podpisania przez premiera Belgii paktu migracyjnego ONZ koalicję rządową opuścił prawicowy Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA). Oznacza to, że rząd Charlesa Michela utracił większość w parlamencie. Będzie jednak rządził dalej jako gabinet mniejszościowy.
 
Po wyjściu z koalicji …

Kordon sanitarny

Lider N-VA pogratulował VB sukcesu. Niewykluczone, że oba ugrupowania znajdą się w przyszłej koalicji, jednak w Belgii nie brak komentarzy, że to czarna niedziela dla demokracji tego kraju. Interes Flamandzki jest bowiem zaliczany do ugrupowań skrajnie prawicowych. Członkowie formacji nie stronią od rasistowskich komentarzy. Ich celem jest trwałe i jak najszybsze oderwanie niderlandzkiej Flandrii od Belgii. Wczorajszy wynik VB jest czterokrotnie lepszy od tego sprzed pięciu lat i wynosi ok 12,5 proc.

Skrajnie populistyczna, antyimigrancka agenda leżą u odstaw aktywnego od 1991 r. kordonu sanitarnego – dotyczył także poprzedniczki VB, Bloku Flamandzkiego (Vlaams Blok) zdelegalizowanego w 2004 r. za rasizm i ksenofobię – tzn. porozumienia głównych belgijskich partii odnośnie niewchodzenia w rządowe koalicję z VB. De Wever nie wykluczył takiego scenariusza. Do sformowania większości potrzeba uzbierać 86 mandatów w 150 osobowym parlamencie. N-VA i VB dysponowałyby łącznie 43 miejscami.

Ustępujący premier Charles Michel porównał sukces skrajnej prawicy do wzrostu ekstremizmów w pozostałych państwach Europy. Program VB jest eurosceptyczny i antyimigrancki. Celem jest niepodległość Flandrii, porzucenie strefy euro i koniec z wolnym przepływem osób w ramach UE. Ugrupowanie Filipa Dewintera współpracuje z Ligą włoskiego wicepremiera Matteo Salviniego. 

Salvini: Europejska prawica to pokojowe wojsko szaleńców

Na zaproszenie wicepremiera Włoch Matteo Salviniego, który kieruje prawicową partia Liga, do Mediolanu przyjechali liderzy 11 ugrupowań, które domagają się zwiększenia znaczenia państw narodowych w UE. To w większości partie prawicowe lub skrajnie prawicowe.
 

To już drugie tego typu spotkanie w …

Belgijska mozaika

O ile partie separatystyczne dominują we Flandrii, o tyle we francuskojęzycznej Walonii i w Brukseli trzy główne siły to socjaliści Di Rupio (Partia Socjalistyczna), ekolodzy (Ecolo) i liberalny Ruch Reformatorski (MR) Charlesa Michela. Suma mandatów tych trzech formacji wynosiłaby około 47, co również jest dalekie od osiągnięcia wymaganej większości. Potwierdza to tylko podział kraju na dwie części – ugrupowania francuskojęzyczne są zdecydowanie unionistyczne.

Poza wzrostem skrajnej prawicy urośli także ekolodzy. Ich sukces to pokłosie „czwartków dla klimatu”. Demonstracji w obronie klimatu organizowanych w Brukseli i pozostałych miastach przez belgijską młodzież i studentów. O ile większość młodych flandryjskich mężczyzn głosuje na partie niepodległościowe, o tyle większość francuskojęzycznych rówieśników wybiera ekologów. Ecolo oraz jej flandryjski odpowiednik Grosen, który także uzyskał minimalnie lepszy wynik niż w 2014 r. mogłyby razem liczyć na 21 mandatów.

Ostatni belgijski rząd, któremu szefował Charles Michel upadł w grudniu ubiegłego roku na skutek protestu N-VA przeciwko ratyfikacji Paktu Migracyjnego ONZ z Marakeszu. Rząd składał się z 4 formacji z czego liberalne MR zdobyło w 2014 r. 9,3 proc. głosów oraz 20 miejsc w parlamencie. Negocjacje trwały 138 dni. Niewykluczone, że nowym premierem ponownie zostanie przedstawiciel jednego z mniejszych ugrupowań, który będzie najmniej kontrowersyjny ze wszystkich pretendentów.

Belgia: Protesty na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi

Już nie tylko „żółte kamizelki” maszerują, aby zamanifestować swoje postulaty. W ostatnią niedzielę w stolicy Francji naprzeciwko nich stanęły „czerwone szaliki”, ale w europejskich stolicach mobilizują się także zwolennicy wzmożonej walki z globalnym ociepleniem.
 

Protestujący na rzecz zwiększonych wysiłków w walce ze …