Jeszcze kilka dni temu, tuż po wyborach 4 marca, zwycięskich dla prawicy na Północy kraju, a dla Ruchu na Południu, Salvini pytany o wspólne rządy z partią Beppe Grilla w odpowiedzi rysował w powietrzu wielkie „NO” i podkreślał je trzykrotnie wymownym gestem. Teraz ta perspektywa okazuje się jednak całkiem realna.

Wczoraj liderzy obu partii Salvini i Luigi Di Maio po raz pierwszy od wyborów rozmawiali ze sobą (telefonicznie). Oficjalnie rozmowa dotyczyła podziału stanowisk marszałków Sejmu (la Camera dei Deputati) i Senatu, ale późniejsze komentarze przywódców świadczą o tym, że koalicja rządowa również nie jest wykluczona.

Włochy: Wciąż nie wiadomo, kto utworzy rząd

Wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych okazały się tak niejednoznaczne, że żadne z ugrupowań nie będzie w stanie samodzielnie utworzyć większościowego gabinetu. Chęć sformowania rządu wyraziły zarówno populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd, jak i prawica, na której czele znalazła się antyimigracyjna i eurosceptyczna …

Salvini „nie musi być premierem”

Zarówno Ruch (ponad 32 proc. głosów), jak i Liga (ponad 17 proc.) odniosły w wyborach sukces jako partie antysystemowe – krytykujące rząd, Unię Europejską, politykę integracji imigrantów oraz zapowiadające walkę z biedą. Jednak istnieją między nimi spore różnice.

Na Południu niewielu chciałoby rządów radykalnej prawicy. Tam na Ruch zagłosowali najbiedniejsi, którzy najbardziej ucierpieli na kryzysie i których sytuacji nie poprawiły rządy Partii Demokratycznej. Na Ligę zagłosowali mieszkańcy przemysłowej Północy, gdzie Liga zresztą i tak już rządzi w poszczególnych regionach.

Głównym punktem programu Ruchu 5 Gwiazd jest uchwalenie specjalnego dochodu dla najuboższych (4,7 mln Włochów żyje poniżej progu ubóstwa) i obniżenie zarobków najbogatszym, Liga zaś chce 15-proc. podatku liniowego. Na realizację każdego z tych pomysłów potrzebne są miliardy euro, których Włosi nie mają.

– Między nami a Ruchem 5 Gwiazd jest podstawowa różnica kulturowa, bo my chcemy wspierać rozwój, kreować miejsca pracy – konstatuje Salvini. – A 5 Gwiazd koncentruje się na opiece społecznej.

W niektórych miastach Południa już nazajutrz po wyborach przed urzędami pracy ustawiły się kolejki wyborców Ruchu 5 Gwiazd, gotowych wypełnić formularze na obiecane im w wyborach zasiłki.

Liga uzyskała najwięcej spośród prawicowych partii, które łącznie zdobyły aż 37 proc. głosów. Ale Ruch 5 Gwiazd, który startował do wyborów samotnie, zgarnął prawie dwa razy więcej niż partia Salviniego. Dlatego Grillo i Di Maio żądają swojego premiera. Miałby nim zostać właśnie młody Di Maio, dotychczasowy wicemarszałek Camera dei Deputati.

Do wczoraj takie same ambicje zgłaszał Salvini jako lider zwycięskiej prawicowej koalicji. Nagle jednak oświadczył: – Bycie premierem nie jest moim priorytetem. Jest nim za to realizacja programu Ligi. Każda opcja poza współpracą z Partią Demokratyczną jest możliwa.

W nowym parlamencie „każda opcja poza PD” może oznaczać tylko jedno: współrządzenie z Ruchem. Salvini zastrzega jednak: – Ja wykonałem krok w tył. To samo musi zrobić Di Maio. Powinien zadeklarować, że nie będzie premierem.

Jak to się robiło w dawnych czasach…

Nowy pomysł jest taki, by premierem został kto inny, nie polityk, lecz np. prawnik, który pokieruje rządem tylko przez kilka miesięcy i tylko w jednym celu: żeby przygotować takie prawo wyborcze, które w rozpisanych jeszcze w tym roku, pewnie jesienią, wyborach wyłoniłoby jednego zwycięzcę.

Takiego scenariusza najbardziej boi się PD, która w tych wyborach straciła 2,6 mln głosów i obawia się, że kolejne szybkie wybory pogrążą ją jeszcze bardziej.

Niezależnie od różnic wiele łączy partie Salviniego i Grilla, jak np. postulat zlikwidowania wprowadzonego w 2011 r. – najgorszym okresie kryzysu – nowego prawa, które wydłużyło wiek emerytalny. Obie żywią niechęć do UE, chcą zniesienia sankcji na Rosję i zamierzają „zrobić porządek z imigrantami”.

– Potrzebne jest masowe sprzątanie – mówił Salvini w kampanii wyborczej. – Ulica po ulicy, dzielnica po dzielnicy, także brutalnymi metodami, jeśli będzie trzeba. Nie mogę się doczekać godziny, kiedy stanę na czele rządu i zaczniemy strzec naszych granic, jak to się robiło w dawnych czasach: z użyciem okrętów wojennych, by przychodzić z pomocą fałszywym uchodźcom i odstawiać ich do domu.

Partia kameleonów

Nie należy się spodziewać, że lewicowemu niegdyś Ruchowi 5 Gwiazd mogłyby przeszkadzać faszystowskie ciągoty potencjalnego koalicjanta. Charakter Ruchu najlepiej oddają słowa jej lidera Beppe Grilla, który tuż po wyborach wyjaśnił, dlaczego jego partia zwyciężyła i będzie zwyciężała zawsze:

– Jesteśmy trochę chadekami, trochę lewicą, trochę centrum, możemy przystosować się do wszystkiego, czegokolwiek. Na tym polega ewolucja: na przystosowywaniu się do każdego typu środowiska. Przetrwa nie najsilniejszy gatunek, lecz ten, który najlepiej się przystosuje.

Słowem – Grillemu udało się stworzyć partię bezideową – wszystkich i nikogo. Partię z programem majstrowanym ad hoc, zmienianym w zależności od zmieniających się sondaży.

Dlatego Di Maio, jej kandydat na premiera, może przed wyborami mówić o wyjściu z Unii, by po zwycięstwie bez mrugnięcia okiem twierdzić, że jest to niemożliwe. Dlatego partia, parę lat temu lewicowy ruch społeczny, ramię w ramię z Partią Demokratyczną nawołujący do nadania obywatelstwa dzieciom imigrantów, zmieniła zdanie, gdy postulat przestał się cieszyć poparciem większości Włochów. Teraz, jak powiada Grillo, problem ten powinna rozwiązać Europa.

Berlusconi – ostatnia deska ratunku?

Być może jedyną przeszkodą na drodze do utworzenia rządu bezideowych populistów i skrajnej prawicy okaże się Silvio Berlusconi, którego partia Forza Italia szła do wyborów w koalicji z Ligą Północną.

Berlusconi (jak jego faworyt na stanowisko premiera Antonio Tajani, marszałek europarlamentu) wyklucza wspólne rządy z Ruchem 5 Gwiazd. W kampanii nie szczędził mu, a szczególnie kandydatowi na premiera, zniewag i zresztą nadal to robi. Na pytanie dziennikarzy, czy prawicowa koalicja otworzyła drzwi dla Ruchu, odpowiedział: – Otwarcie drzwi? Tak, po to, żeby ich wykopać.

Berlusconi: Antonio Tajani moim kandydatem na premiera

Były premier i lider centroprawicowej partii Forza Italia Silvio Berlusconi oświadczył, że w razie wyborczego zwycięstwa jego ugrupowania, to właśnie obecny przewodniczący Parlamentu Europejskiego zostanie jego kandydatem na szefa rządu. Sam Berlusconi nie może z powodu wyroku skazującego za przestępstwo …

Zdaniem lidera Forza Italia Salvini „rozwala centroprawicową koalicję”: – Nie ma prawa negocjować niczego w imieniu koalicji, każdy negocjuje we własnym imieniu.

Wcześniej Forza Italia forsowała pomysł oddania marszałka sejmu Partii Demokratycznej, żeby w ten sposób kupić jej poparcie dla centroprawicowego rządu. Ale PD wykluczyła współpracę zarówno z Ruchem 5 Gwiazd, jak i z prawicą, uznając się za przegranego wyborów (zdobyła niecałe 19 proc. głosów).

Tak więc centroprawicowej koalicji chyba już nie ma. To może tylko ułatwić dogadanie się Salviniemu i Di Maio. Liga i Ruch wspólnie mają większość w izbie niższej i w Senacie.

Artykuł opublikowany w ramach partnerstwa z Gazetą Wyborczą.