Von Storch oburzył tweet niemieckiej policji z Leverkusen, która w sylwestrową noc złożyła życzenia noworoczne po arabsku. Polityczka AfD napisała: „Co do diabła dzieje się w tym kraju? Czy uważacie, że w ten sposób ujarzmicie hordy barbarzyńskich, muzułmańskich, zbiorowo gwałcących mężczyzn?”. Po tym wpisie Twitter zablokował jej konto na 12 godzin i usunął wpis.

Amerykańska spółka zareagowała w ten sposób w związku z wejściem w życie od 1 stycznia nowego prawa w Niemczech, które nakazuje usuwanie wpisów mogących zawierać mowę nienawiści. Niestosującym się do tego zapisu mediom grozi do 50 mln euro kary. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wzywania do nienawiści na tle rasowym przez von Storch, za co w Niemczech grozi do pięciu lat więzienia.

Co nam przyniesie w Europie 2018 rok?

Co wydarzy się w rozpoczętym właśnie roku? Jakie wydarzenia mogą mieć największy wpływ na UE w nadchodzących 12 miesiącach? Los zapewne przyniesie nam zdarzenia, których dziś jeszcze nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale część spraw jest już na europejskiej agendzie. …

Bo myszka się omsknęła

W praktyce od 1 stycznia doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do administratorów mediów może zgłosić każdy obywatel, jeśli tylko powoła się na istniejący przepis. Alice Weidel oraz Alexander Gauland, którzy przewodniczą AfD, stwierdzili, że usunięcie wpisu von Storch to cenzura prewencyjna.

Weidel napisała na Twitterze w reakcji na zablokowanie konta von Storch: „Nasze instytucje podporządkowują się obłapiającej kobiety, bijącej, dźgającej nożami hołocie migrantów”. Również jej konto zostało wkrótce zablokowane. Kilka prokuratur w całym kraju prowadzi wobec niej postępowania w sprawie nawoływania do nienawiści, związane są z innymi wypowiedziami i wpisami.

Beatrix von Storch zasłynęła z podobnych wypowiedzi w przeszłości. Kilka miesięcy temu napisała na jednym z mediów społecznościowych, że do osób, które nielegalnie przekraczają granicę Niemiec, służby powinny strzelać. Gdy wokół tej wypowiedzi rozpętała się burza, von Storch tłumaczyła, że wpis był pomyłką i ukazał się tylko dlatego, że… omsknęła jej się myszka podczas pracy na komputerze.

Orban nakłada kary na partie opozycyjne

Węgierskie partie opozycyjne muszą zapłacić ogromne kary za to, że wynajmują powierzchnie biurowe poniżej cen rynkowych. Ich przedstawiciele twierdzą, że decyzja urzędników uniemożliwi im start w kwietniowych wyborach parlamentarnych.
 
– Sprawa jest praktycznie przesądzona. Niemal każda partia, poza rządzącym Fideszem, została …

Artykuł opublikowany w ramach partnerstwa EURACTIV.pl z Gazetą Wyborczą.