51-letni Heiko Maas szefem dyplomacji jest od marca (wcześniej był ministrem sprawiedliwości), a do Polski przyjeżdża już po raz drugi. Tym razem z ministrem Jackiem Czaputowiczem spotka się we franciszkańskim klasztorze w Harmężach pod Oświęcimiem. Wcześniej bowiem odwiedzi muzeum działające na terenie niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Rzecznik niemieckiego MSZ oświadczył, że politycy omówią „całą gamę problemów międzynarodowych”. Jest pewne, że rozmowa będzie też dotyczyć kwestii praworządności w Polsce i sporu z Komisją Europejską w tej sprawie.

Bartosz T. Wieliński: Przywykliśmy, że wizyty szefów niemieckiej dyplomacji w Polsce ograniczają się do Warszawy. Pan zdecydował się przyjechać do byłego obozu zagłady KL Auschwitz. Dlaczego?

Heiko Maas: To była osobista decyzja. Odwiedzam miejsce, które jak żadne inne symbolizuje niemieckie załamanie cywilizacji, jakim były Shoah i zorganizowana przez Niemców masowa eksterminacja ludności w okupowanej Polsce w latach 1939-45. Odwiedzam Auschwitz przede wszystkim jako człowiek, a świadomość tego, co tu się stało, jest dla mnie motywem działania jako polityka. Ale przyjeżdżam oczywiście także zupełnie świadomie jako minister rządu Niemiec, ponieważ chciałbym uwidocznić odpowiedzialność historyczną mojego kraju.

Po wizycie w dawnym obozie spotkam się z ministrem Czaputowiczem w klasztorze Franciszkanów w Harmężach. W podobozie Auschwitz-Harmense do 1945 r. więźniowie pracowali przy hodowli drobiu i ryb, musieli tam rozsypywać popioły ludzkie z krematoriów w Birkenau. Odwiedzimy także wystawę byłego więźnia Mariana Kołodzieja, który w swoich dziełach mierzył się z doświadczeniem okrucieństw obozu.

Syria, Ukraina, Nord Stream 2, czyli spotkanie Merkel i Putina

Niemiecka kanclerz spotkała się w sobotę (18 sierpnia) z prezydentem Rosji w znajdującej się pod Berlinem rządowej posiadłości Meseberg. Bliższych szczegółów spotkania nie ujawniono, a oboje przywódcy spotkali się wspólnie z dziennikarzami tylko przed rozpoczęciem rozmów. Wiadomo, że rozmawiali o …

Polska prawica od lat twierdzi, że Niemcy próbują pomniejszać swoją odpowiedzialność za II wojnę światową i zbrodnie. Jak pan odnosi się do takich zarzutów?

– Niemieccy prezydenci i kanclerze, ministrowie spraw zagranicznych oraz ambasadorowie stale przypominają, że na nas, Niemcach, spoczywa nieustanna odpowiedzialność, aby przekazywać wiedzę o tamtych okrucieństwach oraz pielęgnować pamięć. Kanclerz Willy Brandt wyraził to słowami: „Nie wolno nam zapomnieć, że po roku 1939 polskiemu narodowi wyrządzono najgorsze zło, jakiego doznał w swojej historii”.

Oflagowanie żałobne naszej ambasady i naszych konsulatów generalnych dla upamiętnienia rocznic początku powstania warszawskiego czy wybuchu II wojny światowej świadczy o wstydzie i bólu, jaki odczuwamy w stosunku do tego mrocznego rozdziału historii.

Dla mnie jako człowieka, polityka i Niemca ważne jest, aby poczuwać się do odpowiedzialności historycznej Niemiec i wyciągać z niej właściwe wnioski. Zresztą jeszcze nie zdarzyło się w moich licznych rozmowach politycznych, żeby ktoś krytykował Niemcy za próby pomniejszania tej odpowiedzialności. Przeciwnie, otwartość, z jaką Niemcy próbują przyjąć tę odpowiedzialność, spotyka się z szeroką akceptacją. Jednocześnie nie ma powodu, żeby spocząć na laurach, ta praca trwa cały czas.

O skali zbrodni popełnionych w okupowanej Polsce Niemcy ciągle jednak niewiele wiedzą. Jak to zmienić?

– Aby zrozumieć własną historię w możliwie szeroki sposób, trzeba przyjmować różne punkty widzenia. Umiejętność postrzegania historii również z perspektywy innych jest kluczem do budowania empatii i pojednania. Każdy z nas wezwany jest, aby nie dać oszukać się tym, którzy proponują jednostronne narracje.

Szczególnie udanym projektem jest polsko-niemiecki podręcznik do nauczania historii, ponieważ prezentuje on historię z obu perspektyw. Podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w 2016 r. przedstawiony został pierwszy tom i cieszymy się, że niebawem będziemy trzymać w rękach tom trzeci.

Podróże, wizyty, wymiany, rozmowy i kontakty są najlepszym sposobem, aby uodpornić się na uproszczenia i fałszowanie historii. Tą drogą zmierzamy w stosunkach polsko-niemieckich konsekwentnie od traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 r., zarówno w sferze politycznej, jak i międzyludzkiej. Szczególnie ważne są spotkania młodzieży, takie jak to, które ma odbyć się także dzisiaj w ramach mojej wizyty. Również w przyszłości będzie to jeden z głównych obszarów naszego zaangażowania.

Niemcy spodziewają się mniej pieniędzy z funduszy strukturalnych UE po 2020 roku

W następnym okresie budżetowym UE Niemcy otrzymają około 20 proc. mniej środków z funduszy strukturalnych UE. Zamiast tego więcej regionów będzie uprawnionych do korzystania z funduszy. Raport EURACTIV Niemcy.
 

Od maja stało się jasne, że Komisja Europejska chce ograniczyć kolejne …

Rok temu, jeszcze jako minister sprawiedliwości, przestrzegał pan polskie władze, że niszczenie praworządności doprowadzi do izolacji naszego kraju. Dalej widzi pan takie zagrożenie?

– Wartości europejskie, takie jak wolność, praworządność i poszanowanie praw człowieka, są centralnym elementem Unii Europejskiej i nie podlegają negocjacjom. Jeśli w pojedynczych państwach członkowskich wartości europejskie poddawane są presjom, wówczas musi być to przedmiotem dialogu między państwami członkowskimi a instytucjami na szczeblu unijnym. W ramach toczącej się procedury ochrony praworządności wspieramy dialog Komisji Europejskiej z polskim rządem i mamy nadzieję, że wyrażone przez Komisję obawy zostaną rozwiane.

Czy wobec tego sporu nasze kraje są jeszcze w stanie współpracować?

– Oczywiście. Jest wiele obszarów, w których nasza współpraca jest bliska i może przynieść konkretne rezultaty. Mam na myśli politykę zagraniczną i bezpieczeństwa w ramach UE, NATO, OBWE i ONZ, a także współpracę dotyczącą Ukrainy i wschodnich sąsiadów Unii. Myślę też o współpracy gospodarczej i o naszych bogatych stosunkach bilateralnych, które są głęboko zakorzenione w społeczeństwie obywatelskim i gospodarce. Ten skarb trzeba chronić i dalej pomnażać.

 

Wywiad opublikowany w ramach partnerstwa EURACTIV.pl z Gazetą Wyborczą.