Polacy mogą być dumni z Tuska

Dara Murphy (p)// Źródło: KE

Donald Tusk cieszy się dużym autorytetem w Europie – stwierdził Dara Murphy, wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej i sekretarz stanu ds. europejskich i ochrony danych w rządzie Irlandii. W rozmowie z EurActiv.pl wiceprzewodniczący odnosi się też do wyścigu o fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, negocjacji Brexitu, a zwłaszcza kwestii Irlandii Północnej.

 

 

EurActiv.pl: Jakie nastroje panują w Irlandii przed rozpoczęciem negocjacji Brexitu?

Dara Murphy: Uważamy za ważny cel wynegocjowanie takiego porozumienia, które będzie jak najmniej szkodliwe zarówno dla UE, jak i dla Wlk. Brytanii. UE już teraz ma bardzo silne relacje z państwami, które do niej nie należą, więc mamy nadzieję, że i tak będzie wyglądać przyszłość relacji brytyjsko-unijnych.

Musimy też jednak pamiętać, że nie możemy się zgodzić na jakiekolwiek rozmycie naszych wartości podstawowych. Dostęp do wspólnego rynku także nie powinien zostać przyznany Wlk. Brytanii bez poszanowania naszych wartości.

Z pańskiej perspektywy, jak wygląda obecnie stan przygotowań do tych rozmów?

Liczymy na to, że rozmowy zaczną się jak najszybciej, na początku kwietnia. Do tego czasu trzeba wykonać jeszcze wiele prac przygotowawczych, na poziomie UE: dziś 27 państw członkowskich będzie prowadzić rozmowy na ten temat, po raz pierwszy od brytyjskiego referendum sześć miesięcy temu.

Jesteśmy też świadomi, że Londyn jest bardzo aktywny w tym względzie. Obecnie większość uwagi przyciąga tam teraz proces sądowy ws. decyzji o rozpoczęciu negocjacji.

A przechodząc do irlandzkiej perspektywy, chcemy odniesień do procesu pokojowego. Trzeba będzie też odnieść się do faktu, że 1,2 mln osób żyjących w Irlandii Północnej ma prawo do otrzymania obywatelstwa irlandzkiego w dodatku do obywatelstwa brytyjskiego.

Jakie nastroje panują w tej społeczności? Jaką rolę może dla niej odegrać Brexit?

Nie należymy do Schengen, ale mamy oddzielne porozumienie z Wlk. Brytanią. Umożliwia ono swobodne podróżowanie między obiema stronami granicy.

Sam proces pokojowy był ogromnie wspierany przez Unię Europejską przez dekady, także finansowo, podobnie jak porozumienie wielkopiątkowe. Nie chcemy więc, by negocjacje z Wlk. Brytanią zakończyły się jakimkolwiek rezultatem, który byłby szkodliwy dla procesu pokojowego.

Czy macie w tej sprawie poparcie innych państw członkowskich?

Mamy nadzieję, że tak. Odwiedziłem ostatnio kilka państw członkowskich, w tym Polskę i mam poczucie po rozmowach z przedstawicielami rządów i opozycji, że istnieje świadomość trudności, jakie Brexit może sprawić społeczności Irlandii Północnej, które są zresztą dużo większe niż potencjalne kłopoty dla mieszkańców Republiki Irlandii. My, jako irlandzki rząd, czujemy się całkowicie zobligowani, by informować o szczególnej sytuacji mieszkańców Irlandii Północnej, podobnie zresztą jak rząd brytyjski.

Przechodząc do kwestii związanych z Europejską Partią Ludową, nominacja Antonio Tajaniego na kandydata na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego stawia pod znakiem zapytania waszą współpracę z Socjalistami i Demokratami. Ponadto, jego ewentualne zwycięstwo oznaczałoby, że to członkowie EPL kontrolują wszystkie trzy najwyższe stanowiska w UE. Czy uważa pan, że faktycznie uda wam się doprowadzić do takiej sytuacji?

Przede wszystkim trzeba zauważyć, że umowa dotycząca przewodnictwa w Parlamencie Europejskim nie została złamana przez EPL. Cały czas stoimy na stanowisku, że zgodnie z nią to właśnie nasz kandydat powinien być następnym przewodniczącym PE.

A co z równowagą na szczycie instytucji?

Uważam, że takie powiązywanie ze sobą wszystkich trzech stanowisk jest zbyt uproszczonym spojrzeniem na sytuację. Parlament wybiera swojego przewodniczącego. Przewodniczący Komisji Europejskiej był naszym Spitzenkandidat w wyborach europejskich i został przewodniczącym jako przedstawiciel największej partii po wyborach, którą była EPL. Natomiast przewodniczącego Rady Europejskiej wybiera sama Rada.

Nie widzę więc powodu, by wszyscy trzej nie mogli pochodzić z tej samej partii. Powinni być wybierani na podstawie zasług.

Ponadto, uważam, że dwóch obecnych przewodniczących z EPL, Jean-Claude Juncker i Donald Tusk, mają ze sobą bardzo dobre relacje. Obaj świetnie sprawdzają się na stanowiskach i sądzę, że zwłaszcza Polacy powinni być dumni z przewodniczącego Tuska, który cieszy się dużym poważaniem za swój wkład w politykę europejską.

 

Rozmawiał Krzysztof Kokoszczyński.