Barbara Spinelli: Gdy solidarność śpi, budzą się demony – WYWIAD

Barbara Spinelli, włoska posłanka do Parlamentu Europejskiego, źródło: https://barbara-spinelli.it/

Barbara Spinelli, włoska posłanka do Parlamentu Europejskiego, źródło: http://barbara-spinelli.it/

Część Europejczyków boi się o swoją sytuację ekonomiczno-społeczną łącząc ją z migracją. Jednak w dłuższej perspektywie migranci będą częścią rozwiązania, a nie problemu – uważa Barbara Spinelli*, włoska europosłanka, córka jednego z ojców integracji europejskiej Altiero Spinellego.

 

Karolina Zbytniewska: Włochy odmówiły statkowi Aquarius z 629 imigrantami na pokładzie pozwolenia na zawinięcie do sycylijskich portów. Nowy włoski rząd uznał, że powinna to zrobić Malta. Malta nie chciała stworzyć precedensu i także odmówiła. Powstał dyplomatyczny pat, który tymczasowo rozwiązała Hiszpania.

Barbara Spinelli: Niewpuszczenie statku w niebezpieczeństwie („vessel in distress”) przez rząd włoski jest nie tylko przerażające, ale też nielegalne.

Karolina Zbytniewska: Jakie były powody tej decyzji?

Barbara Spinelli: Argumentowano, że Włochy nie mogą być jedynym krajem, który bierze odpowiedzialność za przypływ imigrantów i Malta także powinna stawić czoła problemowi. Według mnie, ta sytuacja zwraca przede wszystkim uwagę na brak jedności w Unii Europejskiej. Zgadzam się jednak z Vincentem Cochetelem z UNHCR, który powiedział, że „w nagłych wypadkach jak ten, nie ma czasu, by dyskutować o solidarności. Najpierw otwierasz porty, ponieważ jest to narzucone przez prawo międzynarodowe, a dopiero potem omawiasz problem. Nie możesz robić obydwu rzeczy na raz”.

Jednak dyskusja o europejskiej solidarności w kontekście kryzysu uchodźczego trwa już od 2015 r. Jednocześnie sami Włosi, zwłaszcza w południowej części kraju, też mają bardzo ciężko (‘in distress’), a ich sytuacji nie naprawił intensywny napływ imigrantów w latach 2015-2017. By to zobaczyć wystarczy wizyta w okolicy dworca głównego w Neapolu. Włosi nie po to głosowali na skrajnie prawicową i antyimigrancką Ligę, by teraz wpuszczać kolejnych imigrantów i uchodźców. A co do solidarności, nie mają oni poczucia, że traktowani są solidarnie przez inne kraje UE.

Zupełnie się z panią zgadzam. Według mnie jest to główna patologia Unii Europejskiej. Parafrazując słowa malarza Goi, powiedziałabym, że „gdy solidarność śpi, budzą się demony”. To co się dzieje we Włoszech jest reakcją także obronną na cały zbiór czynników, w tym na pouczenia ze strony np. francuskiego rządu i Emmanuela Macrona, który powiedział, że sposób przewodzenia włoskiego rządu jest „cyniczny”. Myślę, że cyniczne jest również to, co rząd francuski robi na granicy z Włochami, odsyłając uchodźców z powrotem do Włoch.

Tak jak pani powiedziała, odmowa przyjęcia Aquariusa do sycylijskich portów była umotywowana tym, że Włochy nie chcą być jedynym krajem, do którego przybywają uchodźcy. To oczywiste, że tego nie chcą, ponieważ jest to obciążenie dla systemu opieki społecznej, infrastruktury i budżetu w ogóle. A jedyną „winą” Włoch jest geografia. Jakie akceptowalne dla Włoch i Europy rozwiązania widzi pani na przyszłość?

Rozwiązaniem jest radykalna zmiana zasad gry. Włochy i Grecja są krajami na pierwszej linii dla ludzi ubiegających się o azyl. W efekcie – na podstawie rozporządzenia dublińskiego [dotyczącego zasad rozpatrywania wniosku o azyl przez państwa członkowskie UE] – de facto ponoszą główny ciężar napływu imigrantów i uchodźców do Europy. Musi więc powstać nowy układ.

Przeszkodą są jednak kraje członkowskie, przez które Rada Unii Europejskiej nie jest w stanie osiągnąć porozumienia nad reformą systemu azylowego zaproponowaną przez Parlament Europejski. Według niej nie ma już warunku „pierwszej linii”, ponieważ działa system redystrybucji migrantów, którzy się pojawiają w pierwszym bezpiecznym miejscu. Nie ma być to system automatyczny, ale bardzo przejrzysty, gdzie będzie dokładnie wiadomo, jaki kraj jak się dokłada. Uwzględnione są też sankcje dla państw, które tego systemu nie zaakceptują.

Rada UE blokuje propozycję parlamentu, ponieważ niektóre krajowe rządy, rady i ministerstwa preferują pozostawienie idei państw pierwszej linii. Jestem pewna, że gdybyśmy zmienili zasady systemu dublińskiego to, co się dzieje teraz we włoskich portach i rejonie śródziemnomorskim nie miałoby miejsca. A Włosi byliby mniej zestresowani, ponieważ wiedzieliby, że ciężar jest rozłożony równo pomiędzy wszystkie kraje, a nie spada tylko na ich barki.

Reforma systemu dublińskiego wydaje się niezbędna, ale tylko jako rozwiązanie wtórne. Problem zaczyna się w państwach w stanie wojny, w krajach upadłych, tych, które dotknęły klęski żywiołowe, ale też tam, gdzie ludzie żyją w skrajnym ubóstwie. Ci ludzie będą zawsze ryzykować swoje życie by je poprawić.

Nie mamy do czynienia z masowym napływem. Ludzie, którzy przybyli do Europy w trakcie tzw. kryzysu migracyjnego stanowią niewiele ponad 0,2% unijnej populacji. Jednocześnie Europa zmaga się z realnym problemem, jakim jest starzenie się europejskiego społeczeństwa. Potrzebujemy młodych ludzi i rąk do pracy. Gdybyśmy potrafili w racjonalny i efektywny sposób zorganizować system sprowadzania ludzi do Europy, mogłoby to pomóc naszej gospodarce. Czyli nie chodzi tylko o prawa człowieka, czy o kwestie moralne, chodzi też o ekonomię i strukturę społeczną. Część Europejczyków boi się o swoją sytuację ekonomiczno-społeczną łącząc ją z migracją. Jednak w dłuższej perspektywie migranci będą częścią rozwiązania, a nie problemu. Między innymi, płacić będą podatki i dokładać się do emerytur.

Jednak dziś kraje uciekają od tworzenia strategii integracyjnych, próbując traktować migrantów jako kwestię tymczasową. Bo przecież jeśliby w nich inwestować, to jeszcze by zostali. Tak wytwarza się stracone pokolenie, niechęć społeczeństw europejskich do „tych nierobów”, a w efekcie popularność zyskują politycy instrumentalizujący uchodźców w kampaniach wyborczych, jak Matteo Salvini z włoskiej Ligi. Opłaca się, bo de facto rządzi dziś Włochami.

Widzę, że także pani jest pesymistką. I ma pani rację z historycznego punktu widzenia – kozły ofiarne zawsze były wykorzystywane do zdobycia i utrzymania władzy. Jednak jak również pokazuje historia, te dyskursy i ci politycy także mogą zostać pokonani.

 

Barbara Spinelli – włoska europosłanka, wiceprzewodnicząca Komisji Spraw Konstytucyjnych (AFCO), członkini Konfederacyjnej Grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej / Nordyckiej Zielonej Lewicy w Parlamencie Europejskim. Współzałożycielka włoskiego dziennika „la Repubblica”.