Przyszłość Europy zagrożona przez bezczynność „unijnych entuzjastów”

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Macron-unia-europejska-francja-von-der-leyen-parlament-komisja-europejska-COFOE-przyszłość-UE-federalizacja-integracja

Na zdjęciu prezydent Francji Emmanuel Macron w trakcie inauguracji Konferencji w sprawie Przyszłości Europy w Parlamencie Europejskim - 9 maja 2021 r. / Foto via Daina LE LARDIC [© European Union 2021 - Source : EP]

Unia jest gospodarczym gigantem, ponieważ kraje członkowskie współdzielą suwerenność w sferze gospodarczej; jest politycznym karłem i militarnym robakiem, ponieważ suwerenność w tych obszarach pozostała w gestii państw narodowych. To wymaga zmian, przekonuje Roberto Castaldi*.

 

Istnieje duże ryzyko, że trwająca Konferencja w sprawie przyszłości Europy (CoFoE) okaże się straconą szansą. Wynika to głównie z bezczynności „proeuropejskich” rządów, partii oraz unijnych instytucji, podkreśla Roberto Castaldi.

 

Od kilku tygodni EURACTIV.pl opisuje wydarzenia związane z Konferencją w sprawie przyszłości Europy. Nasze teksty można odnaleźć w specjalnie dedykowanej sekcji „Przyszłość UE”.

 

Nikt nie oczekuje, że Viktor Orbàn czy Jarosław Kaczyński uruchomią masową kampanię, aby pokazać, jak demokratyczna jest UE, ale proeuropejskie rządy i instytucje europejskie powinny to zrobić.

Jaki jest sens tworzenia wielojęzycznej platformy cyfrowej (na potrzeby Konferencji ws. przyszłości Europy – red.), na której uczestnicy inicjatywy mogą wyrażać swoje opinie, organizować i promować wydarzenia, ale już nie informować o tym innych osób ani nie zapraszać ich do korzystania z cyfrowego narzędzia?

Rządy krajowe zgodziły się na realizację Konferencji w sprawie przyszłości Europy – inicjatywy zaproponowanej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, wspieranej zwłaszcza przez Parlament Europejski – ale obawiają się, że obywatele mogą w jej wyniku zaproponować zbyt daleko idące zmiany w działaniu UE.

I rzeczywiście trudno będzie zignorować wyniki Konferencji, przy zaangażowaniu wielu mieszkańców państw członkowskich w jej prace czy to za pośrednictwem platformy cyfrowej, czy organizowanych w całej Europie wydarzeń.

W Orędziu o stanie Unii (SOTEU) wygłoszonym 15 września br. przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen zaprosiła do udziału w CoFoE wszystkich obywateli państw członkowskich, a zwłaszcza młodych ludzi. Jednak Komisji Europejskiej brakuje strategii komunikacyjnej i jakiegokolwiek pomysłu na polityczne wykorzystanie inicjatywy.

A przecież KE mogłaby zwrócić się do uniwersytetów, szkół, ośrodków badawczych, organizacji pozarządowych otrzymujących fundusze UE o zorganizowanie co najmniej jednego wydarzenia i przygotowanie jednego pomysłu w ramach CoFoE. Instytucje te mogłyby zaangażować się w promowanie wydarzeń związanych z Konferencją, zachęcać do wzięcia w niej udziału swoich członków czy chociażby umieścić zaproszenie w swoich biuletynach lub na stronach internetowych.

Komisja mogłaby ostatecznie zasugerować, aby wszystkie wydarzenia (szkolenia) finansowane ze środków unijnych zawierały takie zaproszenie. Bruksela mogłaby zachęcić państwa członkowskie do podjęcia szeregu niezbyt wymagających działań: poprosić np. krajowe ministerstwa edukacji, aby zaprosiły szkoły do ​​poświęcenia części swojego programu edukacji obywatelskiej na debaty wśród uczniów na temat przyszłości Europy.

Próbę o uwzględnienie w pracach posiedzeń plenarnych Konferencji podjął Europejski Komitet Regionów, ale jak dotąd nie wydaje się to skuteczne w mobilizowaniu samorządów regionalnych i lokalnych.

A przecież samorządom nie byłoby trudno zaktywizować mieszkańców w swoich regionach; organizować otwarte spotkania w ramach CoFoE, które mogłyby zostać umieszczone na platformie Konferencji.

To samo dotyczy Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES). Gdyby główni aktorzy ekonomiczni i społeczni zaangażowali się w Konferencję, umieścili pomysły do dyskusji w ramach platformy, a następnie poprosili swoich członków o wsparcie i udział w wydarzeniu, mogłaby to przełożyć się na pobudzenie debaty w całej Europie.

Wreszcie dochodzimy do proeuropejskich partii. Na nich spoczywa duża odpowiedzialność w moderowaniu debaty o przyszłości UE. Tymczasem w krajach członkowskich nie widać wielkiego fermentu związanego z CoFoE. Lokalni działacze nie organizują wydarzeń, i niespecjalnie angażują się w dyskusje z obywatelami na temat wizji rozwoju Europy. Mobilizacji brakuje na wszystkich szczeblach

Zostań jednym z Młodych Liderów Europy! Redakcja EURACTIV.pl ogłasza nabór do projektu Young European Leaders for the Future of Europe

Czemu tak się dzieje? Bo boją się nacjonalistów. Obawiają się powiedzieć, że aby UE mogła stawić czoła wielkim wyzwaniom – jak zmiany klimatu, transformacja cyfrowa i ekologiczna, ​​pogłębiające się kryzysy geopolityczne w całej UE – i przyczynić się do globalnych rozwiązań w najbardziej palących dla świata kwestiach, należy znieść obecny system głosowania w Radzie UE, gdzie potrzeba uzyskać jednomyślność, a więc zgodę wszystkich państw dla przeforsowania jakiegokolwiek zagadnienia. Ponadto UE potrzebuje utworzenia prawdziwych zasobów własnych (own resources – red.)

Innym wyzwaniem jest wzmocnienie Komisji Europejskiej jako „europejskiego rządu”. Dzielenie suwerenności – jak ma to miejsce w wielu politykach europejskich – powinno stać się regułą także w obszarze polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony.

Zasadniczo UE musi być w pełni sfederalizowana. Europa to gospodarczy gigant, ale polityczny karzeł i militarny robak (nawiązanie do słów belgijskiego polityka, premiera i wielokrotnego ministra różnych resortów Marka Eyskensa wypowiedzianych około 30 lat temu – red.).

Oznacza to, że UE jest silna jako całość, a państwa członkowskie słabe w pojedynkę: Unia jest gospodarczym gigantem, ponieważ kraje członkowskie współdzielą suwerenność w sferze gospodarczej; jest politycznym karłem i militarnym robakiem, ponieważ suwerenność w tych obszarach pozostała w gestii państw narodowych.

Aby zmierzyć się z Chinami, Rosją, Stanami Zjednoczonymi, potrzebujemy europejskiej suwerenności w tych dziedzinach. Aby wspierać globalne wysiłki na rzecz rozwiązania kryzysu klimatycznego, potrzebujemy jednej zewnętrznej reprezentacji na arenie międzynarodowej, z UE zdolną do zaproponowania nowych form ponadnarodowego zarządzania.

Uważam, że gdyby żył Altiero Spinelli (włoski polityk, zwolennik federalnej koncepcji zjednoczenia Europy – red.), próbowałby zmusić wszystkich aktorów politycznych do stawienia czoła wyzwaniu, nawiązania kontaktu z obywatelami i mówienia im prawdy, jednocześnie nakłaniając Parlament Europejski do zaproponowania kompleksowej reformy UE na podstawie wyniku Konferencji.

To zadanie dla Grupy im. Altiero Spinellego (utworzonej z inicjatywy byłego premiera Belgii Guy Verhofstadta, grupuje zwolenników ściślejszej integracji w ramach UE – red.). Powinna się tym zająć, aby zachować wierność swojemu patronowi.

 

* Roberto Castaldi jest dyrektorem ds. badań w Międzynarodowym Centrum Zarządzania Europejskiego i Globalnego oraz dyrektorem Centrum Badawczego ds. wielopoziomowych procesów integracji i zarządzania na Uniwersytecie eCampus. Jest redaktorem naczelnym włoskiej redakcji EURACTIV.

UE oddaje głos swoim obywatelom, ale niewielu chce rozmawiać. Jak uratować debatę o przyszłości Europy?

Co leży u podstaw umiarkowanego sukcesu debaty o przyszłości UE, i w jaki sposób to zmienić?