Geopolityka pandemii a Unia Europejska: Mierzyć siły na zamiary czy realizować ambitne cele?

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Pandemia koronawirusa stanowi dla Unii Europejskiej okazję do poprawy pozycji na arenie międzynarodowej, twierdzą Tobias Koepf i Theresia Töglhofer z Fundacji Genshagen.

Pandemia koronawirusa stanowi dla Unii Europejskiej okazję do poprawy pozycji na arenie międzynarodowej, twierdzą Tobias Koepf i Theresia Töglhofer z Fundacji Genshagen. / Foto via twitter @EmmanuelMacron / Na zdj. wideokonferencja prezydentów Francji i Rosji: Emmanuela Macrona i Władimira Putina

Pandemia koronawirusa stanowi dla Unii Europejskiej okazję do poprawy pozycji na arenie międzynarodowej. Kryzys jest szansą na wzmocnienie relacji z państwami sąsiedztwa oraz intensyfikacji współpracy z krajami globalnego Południa. Co powinna zrobić Wspólnota, by nie zmarnować nadarzającej się szansy – zastanawiają się Tobias Koepf i Theresia Töglhofer* z Fundacji Genshagen.

 

 

Pandemia koronawirusa stanowi dla Unii Europejskiej podwójne wyzwanie: koordynowania działań państw członkowskich Wspólnoty oraz partycypowania w pomocy dla mniej zamożnych regionów Europy i świata. Po kilku tygodniach początkowego szoku, wraz z nadejściem kwietnia Unia zaczęła dojrzewać do odegrania jednej z kluczowych ról w ramach globalnej reakcji na zagrożenie epidemiologiczne oraz jego gospodarczych i społecznych skutków.

Jeżeli Bruksela na poważnie myśli o realizacji zamysłu „geopolitycznej Komisji Europejskiej”, jak zgrabnie, ze względu na wyzwania stojące przed unijną egzekutywą, określiła w 2019 r. swoją pięcioletnią kadencję przewodnicząca Ursula von der Leyen, to aktywna polityka na arenie międzynarodowej jest absolutną koniecznością.

Chińska „dyplomacja maseczkowa” udowodniła, że UE samymi wezwaniami do solidarności w dobie pandemii nie zbuduje silnej pozycji na świecie ani nie powiększy swojego kapitału symbolicznego, które to zaprocentowałyby w budowaniu świata „po pandemii”.

Pandemia koronawirusa: Unia Europejska zda egzamin z solidarności?

Sposób w jaki Unia Europejska zareaguje na kryzys gospodarczy będzie testem bojowym dla nowej Komisji oraz integracji europejskiej.

UE i pandemia koronawirusa: Sukces rodzi się w bólach

W początkowej fazie kryzysu Unia Europejska została, jak wszyscy, zaskoczona skalą zagrożenia i pomimo podjęcia działań wielu obserwatorów mówiło wręcz o falstarcie. Przytłoczona rozmiarem pandemii oraz skupiona na koordynowaniu wewnętrznych działań, Bruksela zaniedbała pomoc międzynarodową. Zdecydowano nawet o ograniczeniu sprzedaży sprzętu medycznego do państw trzecich. Działanie, pomyślane jako zabezpieczenie interesów państw członkowskich, na gwałt potrzebujących np. respiratorów, odebrano jako brak solidarności. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić wychwalał więc w marcu pod niebiosa chińską pomoc – całując przy tym flagę tego kraju na znak podziękowania – mówiąc jednocześnie o iluzji unijnego wsparcia.

W Brukseli szybko jednak przyszło otrzeźwienie, a unijna egzekutywa zaczęła spełniać deklarację swojej przewodniczącej. Cel – odegranie wiodącej roli w światowej walce z  konsekwencjami pandemii koronawirusa – jest ambitny i godny miana „geopolitycznej Komisji”. Sygnałem zmian było przekazanie na początku kwietnia przez KE, Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBRD) 15,6 mld euro na wsparcie wysiłków krajów partnerskich w zwalczaniu pandemii koronawirusa.

Strategia określana mianem „Team Europe” (Drużyna Europy) obejmuje już 36 mld zmobilizowanych środków. O przyznaniu unijnej pomocy decyduje kilka czynników: bliskość geograficzna, stopień stowarzyszenia z Unią czy waga jej strategicznych interesów. To dlatego znaczna część pomocy – 3,3 mld euro – trafiła do sześciu państw regionu Bałkanów Zachodnich. Celem nie jest ponowne wkupienie się w łaski niezadowolonego prezydenta Vučicza, tylko jak najszybsze załagodzenie gospodarczych, społecznych i zdrowotnych skutków pandemii w bliskim sąsiedztwie UE. Dla porównania 4,8 mld euro z tej puli trafiło do czerwca br. do podziału wszystkich krajów Afryki Subsaharyjskiej – do 43 państw. Środki na pomoc zmobilizowano w ramach istniejących instrumentów pomocowych dla państw trzecich, które w obliczu zagrożenia epidemiologicznego zmieniły pierwotne zastosowanie.

Unijny falstart, usprawiedliwiony szokiem pierwszych tygodni pandemii, szybko minął a Unia Europejska – częściowo ze względu na swoją rolę na arenie międzynarodowej, częściowo przez brak zainteresowania Chin i USA do odegrania znaczniejszej roli w przygotowaniu globalnej odpowiedzi na pandemię – z tygodnia na tydzień zwiększała swoje zaangażowanie. Najlepszym tego przykładem jest wiodąca rola Brukseli w Coronavirus Global Response – międzynarodowej konferencji darczyńców na rzecz opracowania dostępnej dla całej ludzkości szczepionki na koronawirusa SARS-CoV-2. Zebrane podczas wydarzenia środki mają zasilić konta organizacji, które w sposób niekomercyjny pracują nad opracowaniem metod leczenia infekcji wywołanych SARS-CoV-2 oraz stworzeniem szczepionki przeciw temu wirusowi. Do 18 czerwca udało się zebrać 9,8 mld euro, z czego 6,5 mld (66 proc.) pochodzi od unijnych instytucji oraz państw członkowskich.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen opowiedziała się także wyraźnie za finansowaniem rozwoju gospodarczego w erze po pandemii koronawirusa przez inwestycje w projekty przyjazne środowisku. Unijna egzekutywa zaapelowała ponadto na forum G7 i G20 – gremium zrzeszającego największe gospodarki na świecie – o redukcję zadłużenia państw najbiedniejszych i zarazem najbardziej doświadczonych przez pandemie koronawirusa. Szczególnie aktywna na tym polu była Francja, lobbująca za wprowadzeniem moratorium zwłaszcza ze względu na kraje afrykańskie.

Niemcy przejmują prezydencję w Radzie UE. Jaki mają plan na najbliższe pół roku?

Niemcy przejmują 1 lipca rotacyjną prezydencję w Radzie UE. Czy to dobrze dla Europy, że niemiecka prezydencja wypada akurat teraz?

Globalna pandemia: Wyzwania i rady na przyszłość

UE zdała więc – mimo początkowych kontrowersji – test ze zdolności reagowania w sytuacji światowego kryzysu. Istnieje jednak szereg czynników, które stawiają pod znakiem zapytania powodzenie starań w dłuższej perspektywie. Pandemia koronawirusa będzie stanowiła poważną przeszkodę w rozwoju gospodarczym, społecznym – prawdopodobnie nie pozostanie bez wpływu na stan demokracji w niektórych krajach – i może zaostrzyć istniejące wcześniej słabości i kryzysy. W tych warunkach zapewnienie skutecznego wsparcia dla najbliższego sąsiedztwa UE oraz państw globalnego Południa będzie dla Brukseli nie lada wyzwaniem.

Do Unii Europejskiej przylgnęła łatka organizacji, która zbyt wolno i niepewnie reaguje na kryzysy międzynarodowe, a wszelkie próby usprawnień – wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa – napotykają na trudności z powodu obstrukcji poszczególnych państw. Kryzys zadłużeniowy w strefie euro sprawił, że Unia stała się organizacją bardziej skupioną na własnych problemach w wyniku czego Bruksela często powstrzymywała się od bardziej zdecydowanego działania na arenie międzynarodowej.

Przykładem są Bałkany Zachodnie, które pomimo zgłaszania unijnych aspiracji, wciąż zmagają się z demonami przeszłości, zamiast skupić się na rozwoju i modernizacji. UE nie pomogła tyle, na ile by chciała, a niekończące się rozmowy akcesyjne z Serbią czy odkładanie – wprawdzie decyzją państw członkowskich – rozpoczęcia rozmów z Albanią czy Macedonią Północną zaczęły przypominać sytuację dwójki głównych bohaterów “Czekając na Godota” Samuela Becketta. Oczekiwanie rodziło frustrację, a dodatkowym problemem regionu są liczne odstępstwa od reguł demokratycznych.

Region Morza Śródziemnego jest przykładem kolejnego fiaska unijnej polityki, która porzuciła już nadzieję na demokratyzacje państw Afryki Północnej na rzecz realizacji najistotniejszych priorytetów polityki zagranicznej: zastopowania migracji i utrzymania bezpieczeństwa. Powyższe przykłady potwierdzają, że jak dotąd inicjatywy w ramach unijniej polityki zagranicznej często kończyły się niepowodzeniami, tymczasem w trakcie pandemii nie ma właściwie miejsca na popełnianie błędów.

Istnieje jeszcze kwestia pieniędzy. W porównaniu z 750 mld euro przeznaczonymi (ale jeszcze nie zatwierdzonymi – red.) na ratowanie europejskich gospodarek w ramach Funduszu Odbudowy UE (Next Generation EU), 36 mld euro budżetu na działania zewnętrzne – budżet Team Europe – jest kroplą w morzu potrzeb. Okazją do zmiany tej sytuacji są trwające negocjacje w sprawie przyszłych wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027. Wedle propozycji szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella wspieranego przez Komisję, budżet na działanie zewnętrzne ma wzrosnąć o 16,5 mld euro do 118 mld (132,6 mld w cenach bieżących – red). Na Instrument Sąsiedztwa, Rozwoju i Współpracy Międzynarodowej (NDICI) zarezerwowano 10,5 mld z tej kwoty, a 5 mld więcej – łącznie 14,8 mld na pomoc humanitarną. Nawet jeżeli stolice zatwierdzą ten projekt – o co będzie piekielnie trudno – zwiększenie budżetu nie odpowiada skali wyzwań, jaka znajduje się przed unijną egzekutywą.

Suwerenność po pandemii koronawirusa – iluzja czy realna alternatywa?

Pandemia koronawirusa ożywiła dyskusję na temat roli państw narodowych i suwerenności.

Unia w trakcie pandemii koronawirusa: Nie popełniać starych błędów

Pieniądze idą w parze z real politik, a i w tym aspekcie UE nie wypada najlepiej. Warto docenić zwiększenie ambicji na rzecz sytuacji międzynarodowej, ale czy okaże się ono wystarczające? Główni globalni aktorzy: Chiny, Rosja, USA, hołdują zasadzie jednostronnego podejścia w relacjach międzynarodowych, podczas gdy Europa próbuje zaproponować inne podejście. Zwłaszcza na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Z jakim efektem? Unia była bezsilna w sporze między Chinami a USA w sprawie rzekomego faworyzowania przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) Pekinu w trakcie pandemii. Bruksela nie powstrzymała prezydenta Donalda Trumpa przed zawieszeniem finansowego wsparcia organizacji. Nie udało się także zaznaczyć chęci odegrania większej roli w strukturach WHO po niemal przesądzonym ich opuszczeniu przez Stany Zjednoczone.

Spór wokół organizacji wpłynął niekorzystnie m.in. na wysiłki Francji, która na początku maja zamierzała przedstawić rezolucję ws. natychmiastowego zawieszenia walk na świecie podczas pandemii. Aby zobaczyć na ile próba ustanowienia swoistego pax coronawirus okazała się skuteczna wystarczy przypomnieć, co dzieje się w bliskim sąsiedztwie Unii – w Libii.

Wreszcie komunikacja. Unia Europejska dociera ze swoją pomocą do wielu regionów i państw świata. Cóż z tego skoro lokalne społeczności, odbiorcy pomocy, wcale tego tak nie postrzegają. Z jednej strony wynika to z zakrojonych na szeroką skalę kampanii (dez)informacyjnych prowadzonych przez Chiny i Rosję, w których podkreśla się chaotyczność działania Wspólnoty. Jednak pandemia koronawirusa ujawniła jeszcze jeden mankament: brak odpowiedniej strategii komunikacyjnej samej Unii, która w ten sposób mogłaby odpowiedzieć na bezpodstawne i wprowadzające w błąd informacje.

Bez skuteczności na odcinku komunikacyjnym trudno nawiązać rywalizację w grze o narzucenie narracji. Nieodzowne wydaje się zwiększenie potencjału informacyjnego UE, nie tylko dla obywateli państw członkowskich, ale także dla mieszkańców krajów partnerskich. Wystarczy przylecieć do Belgradu i z lotniska położonego poza miastem udać się do centrum, żeby przekonać się kto sprawuje rząd dusz w tym kraju, jak nie bez ironii powiedział przed kilkoma tygodniami szef unijnej dyplomacji Josep Borrell (uzupeł. red. A chodziło mu o Chiny).

Niemiecka prezydencja w Radzie UE: Jak ułożyć relacje z Chinami?

Wśród najpoważniejszych zadań Berlina na najbliższe pół roku będzie określenie, w jakim kierunku powinny zmierzać relacje UE z Chinami. Jak Niemcy wykorzystają ten czas?

UE w trakcie pandemii: Cierpliwość, odwaga i skuteczność

Podczas zagrożenia epidemiologicznego wielu ekspertów stwierdziło, że globalny kryzys może paradoksalnie przyczynić się do wzmocnienia pozycji Unii jako ważnego gracza na światowej szachownicy, gdzie prym wiodą USA oraz Chiny. Pierwsze miesiące kryzysu potwierdziły unijne aspiracje, jednak im dalej, tym trudniej będzie utrzymać wywalczoną pozycję.

Pierwotne znaczenie starogreckiego słowa κρίσις (krisis) oznacza “podejmowanie decyzji” lub “decydujące działanie”. W aktualnym kontekście międzynarodowym kryzys stanowi dla UE zarówno szansę na zwiększenie pozycji organizacji w świecie – jej znaczenia i kapitału symbolicznego – ale jest również potencjalnie niebezpieczne ze względu na ryzyko poniesienia strat z powodu złej realizacji działań zewnętrznych. W walce z pandemią konkretne poczynania będą znaczyły znacznie więcej niż kolejne strategie dobrze prezentujące się wyłącznie na papierze. Dlatego jednym z zadań dla Unii na najbliższe miesiące powinno stać się poprawienie skuteczności wszędzie tam, gdzie Bruksela angażuje swoich ludzi oraz środki finansowe.

Skuteczność jest warta każdej ceny, a jej wymiar geopolityczny jest nie do przecenienia. “Władza zaczyna się od siły finansowej”, stwierdził Josep Borrell. Trudno polemizować z tym twierdzeniem, ale niepodobna lekceważyć innych wymiarów polityki UE.

 

*Tobias Koepf i Theresia Töglhofer pracują jako Koordynatorzy projektów w Fundacji Genshagen. Oboje specjalizują się m.in. w polityce europejskiej.

Fundacja Genshagen jest fundacją non-profit założoną przez komisarza rządu federalnego ds. kultury i mediów oraz kraj związkowy Brandenburgia. Wspiera ona dialog między Niemcami, Francją i Polską w duchu „trójkąta weimarskiego”. Najważniejszym darczyńcą zewnętrznym jest Federalne Biuro Spraw Zagranicznych.

Analiza należy do serii „Acting European? Unia Europejska a Trójkąt Weimarski w kontekście kryzysu koronawirusowego” stworzonej przez Fundację Genshagen. Autorami artykułów w serii są politolodzy z Francji, Niemiec i Polski.