Włochy: Ruch Pięciu Gwiazd kusi Partię Demokratyczną

Luigi di Maio (w środku na pierwszym planie), źródło Flickr/M5S

Luigi di Maio (w środku na pierwszym planie), źródło Flickr/M5S

We Włoszech pełną parą ruszają negocjacje nad utworzeniem nowej koalicji rządowej. Po marcowych wyborach żadna z partii nie jest w stanie samodzielnie stworzyć rządu. Okazuje się jednak, że z antyestablishmentowym Ruchem Pięciu Gwiazd (M5S), który zdobył najwięcej mandatów w Izbie Deputowanych, nikt nie chce współpracować. Kandydat M5S na premiera próbuje teraz przekonać centrolewicową Partię Demokratyczną.

 

Zaledwie 31-letni Lugi di Maio, którego Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) jeszcze przed wyborami wskazał jako swojego kandydata na stanowisko szefa rządu udzielił w niedzielę wywiadu  dziennikowi „La Repubblica”. Wskazał w nim jako potencjalnego koalicjanta prawicową Ligą Północną (LN), która dzięki dobremu wynikowi wyborczemu stała się główną siłą trójpartyjnego bloku prawicowego (tworzą go jeszcze centroprawicowa Forza Italia oraz mocno prawicowe ugrupowanie Bracia Włosi). M5S i LN łączy m.in. sceptyczne podejście do Unii Europejskiej, ale wiele także dzieli.

Berlusconi przeszkodą we współpracy z prawicą

Największą przeszkodą w zawarciu takiej koalicji jest osoba lidera Forza Italia (FI) i byłego premiera Silvio Berlusconiego. Di Maio chciałby bowiem współpracować jedynie z liderem Ligi Północnej Matteo Salvinim. Ten na razie pozostaje lojalny sojuszowi z innymi partiami prawicowymi. Sam Berlusconi zaś także wykluczył jakąkolwiek współpracę z M5S. „Nie jesteśmy zainteresowani zbliżaniem się do partii, w których zawiść, nienawiść społeczna, nędzna polityka i sądowe polowania na ludzi są kamieniami węgielnymi” – mówił lider FI. Były włoski premier nie mógł wziąć czynnego udziału w wyborach ponieważ został skazany prawomocnie za oszustwa podatkowe. Pełnię praw wyborczych odzyska dopiero w przyszłym roku. Swoje procesy sądowe nazywa często właśnie „politycznym polowaniem na czarownice”.

Liderzy prawicowego bloku rozmawiali ze sobą w niedzielę w prywatnym pałacu Berlusconiego w Arcore niedaleko Mediolanu. Oprócz liderów LN i FI w rozmowach wzięła udział także przewodnicząca partii Bracia Włosi – Giorgia Meloni. Potem trójka polityków wydała wspólne oświadczenie, w którym ogłosiła, że nie zamierza kończyć swojej współpracy. „Prawie 40 proc. Włochów postanowił poprzez oddanie swojego głosu zaufać prawicowemu sojuszowi. Zatem dziś to bez wątpienia my mamy największe prawo do tworzenia rządu” – napisano we wspólnej deklaracji.

Ale nawet koalicja trzech partii prawicowych to wciąż za mało, aby zbudować parlamentarną większość. Brakować będzie 55 mandatów. Prawo do budowania rządu rości sobie jednocześnie Ruch Pięciu Gwiazd, który zanotował najlepszy wynik wyborczy jako pojedyncza partia. M5S brakuje jednak do większości aż 90 mandatów. Oczy Luigiego di Maio zwróciły się więc ku centrolewicowej Partii Demokratycznej (PD), która rządziła do tej pory. PD twardo jednak powtarza, że wobec wyborczej porażki chce przejść do opozycji. Nie ma też ochoty na współpracę z antyestablishmentowym i powszechnie oskarżanym o populizm ugrupowaniem, które zyskało poparcie właśnie dzięki ostrej krytyce rządzących. M5S kusi więc centrolewicę pomysłami zgodnymi z jej programem wyborczym.

Włochy: Wciąż nie wiadomo, kto utworzy rząd

Wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych okazały się tak niejednoznaczne, że żadne z ugrupowań nie będzie w stanie samodzielnie utworzyć większościowego gabinetu. Chęć sformowania rządu wyraziły zarówno populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd, jak i prawica, na której czele znalazła się antyimigracyjna i eurosceptyczna …

Kuszenie centrolewicy

Luigi di Maio w rozmowie z „La Repubblica”, która niemal otwarcie zawsze wspiera PD, zaapelował do liderów centrolewicy, aby wszyscy zapomnieli o dotychczasowych sporach i spróbowali stworzyć stabilny gabinet. „To my otrzymaliśmy od społeczeństwa zadanie utworzenia rządu i rozwiązania ich problemów, ale jednocześnie wszyscy oczekują od nas, że zachowamy się odpowiedzialnie” – mówił zaś o swojej partii kandydat M5S na premiera. Ogłosił także, że pragnie, aby nowy włoski budżet był kontynuacją tego, jaki przygotował poprzedni rząd. Chce także uwzględnić takie prognozy ekonomiczne jakie stosowała Partia Demokratyczna. Centrolewica zamierzała m.in. ograniczyć w 2018 r. deficyt budżetowy do poziomu 1,6 proc. PKB. Byłaby to znacząca obniżka, bowiem w poprzednim roku budżetowym deficyt ustalono na poziomie 2,3 proc. PKB. Luigi di Maio postanowił pójść nawet odrobinę dalej i wyznaczyć maksymalny poziom deficytu na 1,5 proc. PKB. We Włoszech odczytano to właśnie jako gest w kierunku Partii Demokratycznej.

Luigi di Maio ogłosił, że chciałby się spotkać z przewodniczącym PD Maurizio Martiną jeszcze w tym tygodniu. Zaapelował do centrolewicy, aby zbudować rząd ponad podziałami na wzór niemieckiej Wielkiej Koalicji, którą tworzą chadecy z bloku CDU/CSU oraz socjaldemokratyczna SPD. „Nie proponujemy sojuszu politycznego, ale polityczny kontrakt, który pozwoli nam zmienić Włochy” – powiedział di Maio. Mauzirio Martina odpowiada jednak konsekwentnie, że „zły wynik wyborczy sprawia, że ciężko sobie wyobrazić jakikolwiek scenariusz rządowy z naszym (Partii Demokratycznej – przyp. red.) udziałem”.

Prezydent Sergio Mattarella, który aktywnie włączył się w rządowe negocjacje, spotkał się już z liderami wszystkich parlamentarnych frakcji w ubiegłym tygodniu. Głowa państwa chce zorganizować kolejną rundę takich rozmów pod koniec bieżącego tygodnia.

Włochy: Prezydent rozpoczął konsultacje z partiami ws. utworzenia rządu

Prezydent Sergio Mattarella przez dwa dni będzie rozmawiał z liderami partii, które znalazły się w nowych włoskim parlamencie. Chodzi o znalezienie kompromisu, który pozwoliłby utworzyć w Rzymie nowy rząd. Żadne z ugrupowań nie ma parlamentarnej większości, ale jednocześnie nie ma …