Wielka Brytania: Umowa ws. brexitu możliwa w ciągu 24-48 godzin

David Lidington, źródło: Flickr/ UK in Italy, fot. LUISS Guido Carli

David Lidington, źródło: Flickr/ UK in Italy, fot. LUISS Guido Carli

Pełniący obowiązki kanclerza Księstwa Lancaster, de facto nr 2 w brytyjskim rządzie, David Lidington poinformował, że porozumienie ws. warunków brexitu jest na wyciągnięcie ręki. Bruksela też sygnalizuje, że główne elementy porozumienia zostały już uzgodnione.

 

Kanclerz Księstwa Lancaster to osoba, która formalnie sprawuje nadzór nad wszystkimi elementami majątku, które przynoszą dochód brytyjskiemu monarsze. W praktyce jednak zajmują się tym zawodowi menedżerowie, a stanowisko kanclerza jest przyznawane zaufanemu człowiekowi premiera, który nie ma żadnej teki w gabinecie rządowym. Dlatego David Lidington uznawany jest w brytyjskiej polityce za nr 2, zaraz za premier Theresą May.

Głosy optymizmu z Londynu i Brukseli

Lidington w wywiadzie dla radia BBC powiedział, że umowa brexitowa „jest już na wyciągnięcie ręki, ale jeszcze nie doszliśmy do całkowitego porozumienia”. Możliwe jest jednak jego zdaniem, że w ciągu 24-48 godzin Wielka Brytania oraz Komisja Europejska będą mogły poprosić przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska o zwołanie pod koniec miesiąca specjalnego szczytu UE, na którym można by omówić i ew. zatwierdzić gotową umowę.

Również z Brukseli płyną coraz optymistyczniejsze wieści. Główny unijny negocjator Michel Barnier zdał wczoraj (12 listopada) sprawozdanie ze stanu negocjacji przed ministrami ds. europejskich państw członkowskich. Choć zastrzegał, że „jak dotąd porozumienie nie zostało osiągnięte, a ostatni etap negocjacji jest zwykle najtrudniejszy”, to jednak dodał, że „dzięki naszym wspólnym wysiłkom parametry możliwego porozumienia zostały w dużym stopniu nakreślone.” Dodał, że następnego dnia, czyli 13 listopada, rząd brytyjski otrzyma do wglądu kolejną wersję porozumienia. Słowa Barniera zostały przez wielu odczytane jako sygnał, że porozumienie jest blisko.

Szef MSZ Wielkiej Brytanii: Jestem pewny porozumienia ws. brexitu

Jeremy Hunt odwiedził wczoraj (8 listopada) Paryż. Podczas swojego przemówienia w brytyjskiej ambasadzie przekonywał, że brexit nie zaszkodzi brytyjsko-francuskim relacjom. Wyraził także przekonanie, że określająca warunki wyjścia Wielkiej Brytanii z UE umowa między Londynem a Brukselą zostanie niebawem wynegocjowana.
 
Jeremy Hunt …

Apele o ponowne referendum

Tymczasem w Wielkiej Brytanii coraz głośniejsze są apele o ponowne referendum w sprawie opuszczenia UE. Miałoby ono zatwierdzić gotowe porozumienie. Premier May jednak kilkakrotnie już taką możliwość wykluczyła. Niechętnie przystała bowiem w ubiegłym roku nawet na to, aby nad porozumieniem głosował brytyjski parlament. Apele o ponowne głosowanie wystosowali już nie tylko członkowie różnych grup społecznych czy zawodowych (np. prawnicy czy przedsiębiorcy), ale także wiele osób z brytyjskiej sceny politycznej. Ostatnio uczynił tak były premier z ramienia Partii Pracy Gordon Brown. „To ludzie powinni mieć decydujący głos” – powiedział.

Z powodu braku zgody premier May na ponowne referendum do dymisji podał się wiceminister transportu Jo Johnson. „Wybór pomiędzy wypracowanym przez rząd porozumieniem w sprawie brexitu a brakiem umowy w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, jest porażką państwa na skalę, jakiej nie widzieliśmy od kryzysu sueskiego” – powiedział polityk, który prywatnie jest młodszym bratem byłego ministra spraw zagranicznych i jednocześnie lidera frakcji zwolenników twardego brexitu w Partii Konserwatywnej Borisa Johnsona.

Jo Johnson tłumaczył, że nie chce „powtórki z referendum nt. brexitu”. „Nie chodziłoby o powtórzenie referendum z 2016 r., ale spytanie ludzi o to, czy chcą, aby doprowadzić do brexitu z wiedzą o tym, jakie porozumienie jest dla nas dostępne, czy też powinniśmy opuścić UE bez żadnego porozumienia. A może w sumie lepiej pozostać przy warunkach, które teraz mamy wewnątrz Unii?” – wyjaśnił były wiceminister transportu.

Ale kanclerz Lidington podkreślił w rozmowie z dziennikarzem BBC, że choć był podczas referendum w 2016 r. zwolennikiem pozostania w UE, to należy się pogodzić z demokratycznym werdyktem Brytyjczyków, nawet jeśli różnica w głosowaniu była tak niewielka. Pytany o to, czy na brexicie i umowie z UE zyska brytyjska gospodarka, Lidington odpowiedział: „Ludzie podjęli tę decyzję biorąc pod uwagę kwestie gospodarcze, ale także kwestię suwerenności.”

Wielka Brytania: Prawnicy i przedsiębiorcy domagają się drugiego referendum nt. brexitu

Za sprawą dwóch listów otwartych powraca w Wielkiej Brytanii dyskusja nad możliwością przeprowadzenia kolejnego referendum na temat opuszczenia Unii Europejskiej. Autorzy obu listów apelują do brytyjskiej premier, aby zgodziła się na referendum, gdy znana będzie ostateczna treść umowy brexitowej negocjowanej …