Waszczykowski: „Polska mogła być przedmiotem niemieckiego szantażu ws. ambasadora”. MSZ dementuje

Były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, źródło: MSZ

Były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, źródło: MSZ

Były szef polskiego MSZ zarzucił Niemcom „pełne szantażu” stanowisko wobec Polski w sprawie wyznaczenia nowego ambasadora w Warszawie. Jak potwierdził prezydencki minister Krzysztof Szczerski, prezydent Andrzej Duda przyjmie listy uwierzytelniające od Arndta Freytaga von Loringhovena 15 września.

 

„Utrzymując kandydaturę na ambasadora w Warszawie Arndta Freytaga von Loringhovena mimo doniesień o obiekcjach części polskich władz wobec jego osoby, Niemcy wywarły na Polskę presję, a wręcz zastosowały szantaż wobec naszego kraju”, stwierdził były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w środowej (9 września) rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Eurodeputowany PiS skrytykował nominację na najwyższego rangą przedstawiciela dyplomatycznego w Polsce syna adiutanta Adolfa Hitlera. Według Waszczykowskiego taki gest świadczy o braku wrażliwości wobec strony polskiej. „Czy naprawdę w liczącym 80 mln obywateli państwie nie ma osoby bez związków z tamtą wojną?”, zastanawiał się polityk.

Szczerski: Prezydent przyjmie listy uwierzytelniające od nowego ambasadora Niemiec w połowie września

Prezydent Andrzej Duda podjął decyzję o przyjęciu listów uwierzytelniających od nowego ambasadora Niemiec Arndta Freytaga von Loringhovena, informuje szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

Polska pod niemiecką presją w kwestii ambasadora?

Zdaniem europosła o naruszeniu dyplomatycznych zwyczajów świadczy zarówno utrzymanie przez Niemcy kandydatury Freytaga von Loringhovena, jak również brak decyzji o wycofaniu się przez samego desygnowanego.

„Zasada jest taka, że jeśli ze strony państwa, które ma gościć ambasadora, w ciągu trzech miesięcy nie ma odpowiedzi, to kraj wysyłający powinien przemyśleć tę kandydaturę, a sam kandydat zrezygnować”, stwierdził Waszczykowski, dodając, że „wtedy państwo przyjmujące nie musi się z niczego tłumaczyć”. „Cisza jest negatem, jak trefle w brydżu”, skwitował.

Były minister skomentował w wywiadzie także rozmowę, do której doszło między obecnym szefem resortu dyplomacji Zbigniewem Rauem a jego niemieckim odpowiednikiem Heiko Maasem przy okazji nieformalnego spotkania ministrów spraw zagranicznych UE w formule Gymnich.

To po tym spotkaniu doszło do wydania przez MSZ agrément (z fr. „aprobata” – zgoda na przyjęcie obcego dyplomaty) Freytaga von Loringhovena na ambasadora w Polsce. Co więcej, według informacji polskich i niemieckich mediów właśnie Maas miał być autorem propozycji wysunięcia takiej a nie innej kandydatury.

„Ktoś tam się przyznał, że dwa tygodnie temu w czasie spotkania w formacie Gymnich w Berlinie doszło do rozmowy ostatniej szansy. Być może nowy minister chciał wyjść z gestem, zrobić nowe otwarcie w relacjach z Niemcami. Dla mnie jest to zrozumiałe”, stwierdził europoseł PiS, odnosząc się do zgody ministra Raua na akceptację niemieckiej nominacji.

„Natomiast nie jest zrozumiałe stanowisko niemieckie, które jest pełne presji, żeby nie powiedzieć szantażu”, zarzucał Waszczykowski niemieckiej dyplomacji, która lobbowała za kandydatem, zamiast zaproponować inną osobę.

Arndt Burchard Ludwig Freiherr Freytag von Loringhoven jest urodzonym w 1956 r. niemieckim dyplomatą, w latach 2007-2010 był wiceszefem niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND). W latach 2016-2019 pełnił jako pierwsza osoba na tym stanowisku w historii prestiżową rolę zastępcy sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa.

Kandydatura Freytaga von Loringhovena została wysunięta przez Niemcy jeszcze w maju. Dyplomata musiał jednak przez długi czas czekać na wydanie formalnej akceptacji na rozpoczęcie misji w Warszawie. Media spekulowały, że problemem może być postać ojca dyplomaty. Bernd Freytag von Loringhoven służył bowiem jako żołnierz Wehrmachtu i był adiutantem szefa sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (OKH) Hansa Krebsa.

MSZ wydał zgodę. Arndt Freytag von Loringhoven nowym ambasadorem Niemiec w Polsce

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaakceptowało kandydaturę Arndta Freytaga von Loringhovena na nowego ambasadora Niemiec w Warszawie.

Syn hitlerowca ambasadorem w Warszawie. Waszczykowski: „niekomfortowa” sytuacja

Podobnie jak wielu innych polityków obozu rządzącego Witold Waszczykowski niechętnie odnosi się do akceptacji przez ministerstwo spraw zagranicznych syna bliskiego Hitlerowi żołnierza Wehrmachtu na najwyższego przedstawiciela RFN w naszym kraju.

„Sytuacja z nowym ambasadorem będzie bardzo trudna”, ocenił dyplomata. „Polska jest okrutnie doświadczona przez drugą wojnę światową. Szczególnie przez Niemcy. Nie będzie to komfortowe, kiedy w rocznicach tamtych wydarzeń brać będzie udział człowiek z takim rodzinnym bagażem”, uważa Waszczykowski.

Zapytany, czy stronie niemieckiej zabrakło wrażliwości historycznej, stwierdził, że „Berlin naprawdę mógł wskazać człowieka, który zna Polskę i region, który działałby na rzecz pojednania”.

„To nie jest tak, że można odrzucić przeszłość i skupić się na tym, co będzie. Te relacje wymagają wrażliwości”, wskazywał.

Polska wciąż waha się ws. nowego ambasadora Niemiec. Problemem ojciec dyplomaty?

Brak akceptacji przez Warszawę Arndta Freytaga von Loringhovena na ambasadora Niemiec w Polsce może zaszkodzić dwustronnym relacjom z Berlinem?

Dworczyk: Nie było żadnego szantażu ze strony Berlina

Do kontrowersyjnych słów byłego ministra spraw zagranicznych odniósł się w środę (9 września) wieczorem w programie „Gość Wydarzeń” w Polsat News Michał Dworczyk. Szef KPRM zdementował wysuniętą przez Waszczykowskiego tezę, jakoby strona niemiecka posłużyła się szantażem, przymuszając Polskę do akceptacji kandydatury Freytaga von Loringhovena.

Na pytanie o przyczyny nadzwyczajnie długiego procesu zatwierdzenia kandydata odpowiedział, że w stosunku do wyznaczonego przez Niemcy dyplomaty „były pewne wątpliwości i pewne procedury, które po zakończeniu zaskutkowały tym, że sprawa została zamknięta pozytywnie”.

Zasugerował przy tym, że Witold Waszczykowski jako europarlamentarzysta nie jest w stanie z Brukseli trafnie ocenić tego, co dzieje się w kraju. „Bardzo szanuję i cenę pana ministra Waszczykowskiego, natomiast Bruksela jest oddalona od Warszawy”, powiedział Dworczyk, dodając, że były szef MSZ „nie ma pełnej wiedzy na temat tego, co dzisiaj dzieje się wewnątrz rządu i w polityce zagranicznej”.

Twierdzenie o jakimkolwiek rodzaju przymusu ze strony niemieckiej dyplomacji odrzucił też w programie „Graffiti” tej samej stacji wiceszef polskiej dyplomacji Marcin Przydacz, który stwierdził, że w kwestii przyjęcia ambasadora „absolutnie nie było żadnego przymuszenia”.

Komentując zwłokę w wydaniu agrément przyznał, że sprawa związana była z kontrowersyjnym pochodzeniem dyplomaty. „Chodziło o uwrażliwienie nowego ambasadora na kwestie historyczne, także ze względu na jego historię rodzinną, że ta tematyka jest w Polsce bardzo ważna i musi brać pod uwagę polską wrażliwość”.

„Wydaje mi się, że ten skutek został osiągnięty”, ocenił Przydacz.

Ambasador przejmie obowiązki 15 września

Jak poinformował szef gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski, prezydent Andrzej Duda przyjmie listy uwierzytelniające od Arndta Freytaga von Loringhovena 15 września, wraz z listami od nowej ambasador Wielkiej Brytanii Anny Clunes.

Przyjęcie listów uwierzytelniających przez głowę państwa jest ostatnim etapem procedury przyjęcia szefa misji dyplomatycznej w obcym kraju. Listy zawierają imię i nazwisko szefa misji, a także klauzulę o utrzymaniu i zacieśnianiu stosunków pomiędzy oboma państwami. Od chwili przyjęcia listów uwierzytelniających zagraniczny dyplomata może rozpocząć swoją misję.

W ostatnim czasie przyszły ambasador wykonał kilka gestów podkreślających świadomość polsko-niemieckiej historii i chęć zachowania pamięci o niej. Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem jego akceptacji przez MSZ odwiedził Instytut Pileckiego w Berlinie wraz z polskim ambasadorem w Niemczech Andrzejem Przyłębskim, zaś w pierwszych dniach pobytu w Polsce złożył wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego.

„Wiedza o przeszłości i niemieckich zbrodniach dokonanych w Polsce i na Polakach, jak również uznanie naszej odpowiedzialności za nie muszą na zawsze pozostać podstawą dzisiejszej przyjaźni i bliskiej współpracy naszych krajów”, oświadczył w Warszawie Freytag von Loringhoven.