Czy Ursula von der Leyen dopuściła się ingerencji w wybory parlamentarne w Chorwacji?

Ursula von der Leyen, fot. Global Panorama (flickr.com)

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wystąpiła w spocie Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej, która w niedzielę zwyciężyła w wyborach parlamentarnych. Krytycy zarzucają jej złamanie zasady neutralności członków KE.

 

Chorwacka Wspólnota Demokratyczna (HDZ) pod wodzą obecnego premiera Chorwacji Andreja Plenkovicia zdobyła najwięcej głosów w niedzielnych wyborach parlamentarnych, a tydzień temu rząd HDZ zakończył rotacyjną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Partia Plenkovicia, tak samo jak Ursula von der Leyen, należy do Europejskiej Partii Ludowej (EPL), która w piątek opublikowała krótki spot wspierający chorwacką partię.

Von der Leyen wystąpiła w spocie na tle flagi Unii Europejskiej i w budynku Komisji Europejskiej. Pojawiły się zarzuty, że tym samym złamała zasadę, według której członkowie Komisji nie powinni, niezależnie od preferencji politycznych, udzielać wsparcia żadnej partii w wyborach krajowych – mówi o tym Kodeks postępowania członków Komisji Europejskiej (art. 9 ust. 3). Chociaż członkowie KE mają prawo do wyrażania własnej opinii jako osoby prywatne, Jean QuatremerLibération zauważa, że von der Leyen jako przewodnicząca KE reprezentuje całą Unię Europejską, a nie konkretny kraj czy partię polityczną. 

W filmiku wystąpiło dwunastu polityków należących do EPL. Powtarzają oni hasło „Sigurna Hrvatska”, czyli „Bezpieczna Chorwacja”. Poza von der Leyen, wsparcia HDZ udzieliła m.in. wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej do spraw demokracji i demografii, Dubravka Šuica, premierzy Litwy, Bułgarii czy Słowenii oraz Donald Tusk.

Rzecznik Komisji Europejskiej Eric Mamer zaznaczył, że Ursula von der Leyen okazała w nim wsparcie jako osoba prywatna. Takie wrażenie mogło zostać zaburzone przez tło, na którym wystąpiła przewodnicząca Komisji.

Przewodnicząca nagrała krótki slogan, który został wykorzystany w spocie z udziałem innych polityków EPL. Miało to być wsparcie udzielone od osoby prywatnej. Niestety nie zostało to dość jasno zaznaczone w ostatecznej wersji filmiku” – napisał w niedzielnym tweecie rzecznik KE.