Upór przynosi korzyści. Rutte blokuje negocjacje, ale sam zyskuje coraz więcej

Premier Holandii Mark Rutte na szczycie Rady Europejskiej w Brukseli, 17 lipca 2020 r. [Twitter, @MinPres]

Premier Holandii Mark Rutte na szczycie Rady Europejskiej w Brukseli, 17 lipca 2020 r. [Twitter, @MinPres]

Drugi dzień szczytu budżetowego w Brukseli nie przyniósł znaczącego postępu w negocjacjach nowego wieloletniego budżetu UE i tzw. Funduszu Odbudowy. Z drugiej rundy rozmów zwycięski wychodzi jednak holenderski premier Mark Rutte.

 

Po dwóch dniach rozmów wciąż nie można mówić o przełomie w negocjacjach budżetowych. Przywódcom nie udało się wypracować porozumienia w żadnej z kwestii, które były przedmiotami sporów. W ciągu dwóch dni szczytu najwięcej zyskała jednak Holandia.

Zaproponowany w sobotę rano przez przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela nowy projekt Europejskiego Funduszu Odbudowy (tzw. „New Generation EU”) był odpowiedzią na postulaty „Oszczędnej Czwórki”, czyli Holandii, Austrii, Szwecji i Danii – zakładał bowiem zwiększenie o 50 mld euro kwoty, jaka miałaby zostać wypłacona w formie pożyczek, kosztem kwoty przeznaczonej na bezzwrotne granty.

Zarówno projekt przedstawiony w maju przez Komisję Europejską, jak i poprzednia propozycja Michela, w ramach sumy 750 mln euro zakładały przeznaczenie 500 mld na granty i 250 mld na pożyczki. Według nowego projektu miałoby to być 450 mld na granty i 300 mld na pożyczki. Oprócz tego Michel proponuje także zwiększenie kwot rabatów dla unijnych płatników netto, czyli właśnie krajów „Oszczędnej Czwórki”.

Jak donoszą dziennikarze, propozycja nie usatysfakcjonowała jednak „Czwórki”, która domaga się m.in. obniżenia sumy przeznaczonej na granty do 250 mld. Według nieoficjalnych informacji kraje te uważają także, że rabaty powinny być zwiększone jeszcze bardziej.

Drugi dzień szczytu UE bez porozumienia ws. budżetu. Kolejne rozmowy w niedzielę

Bez porozumienia przywódcy państw członkowskich zakończyli drugi dzień szczytu Unii Europejskiej ws. nowych Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027. Obrady zostaną wznowione w niedzielę.

Kwestia jednomyślności

Najsilniejszy opór wobec kompromisowych propozycji Michela stawiał premier Holandii Mark Rutte. Główną kwestią sporną stał się sposób decydowania o tym, czy dany kraj kwalifikuje się do otrzymania środków z Funduszu Odbudowy.

Rutte od początku szczytu utrzymuje, że decyzje o przyznaniu unijnej pomocy powinny być podejmowane przez kraje członkowskie jednomyślnie. Kraj, który ubiegałby się o przyznanie środków z funduszu, musiałby przedstawić dokładny plan reform, jakie zamierza wdrożyć z pomocą otrzymanych środków, aby zmniejszyć zadłużenie i przyspieszyć wychodzenie z kryzysu wywołanego pandemią. Następnie plan ten musiałby zostać zaakceptowany przez wszystkie pozostałe państwa członkowskie. Taki system zminimalizowałby ryzyko niewłaściwego i niezgodnego z przeznaczeniem dysponowania pieniędzmi z Funduszu Odbudowy, ale jednocześnie sprawiałby, że bardzo łatwo byłoby taką pomoc zawetować.

Takiej propozycji sprzeciwiają się nie tylko potencjalni najwięksi beneficjenci Funduszu, czyli państwa południa Europy (głównie Włochy, Hiszpania i Portugalia), dla których takie rozwiązanie oznaczałoby konieczność przedstawiania bardzo ambitnych i wyśrubowanych projektów reform, ale także większość pozostałych państw unijnych, które uważają holenderski postulat za zbyt radykalny.

Premier Holandii pozostaje jednak nieugięty, nie zgadzając się ani na rozwiązanie „hamulca awaryjnego”, przedstawione przez szefa RE w sobotę rano, ani na późniejszą kompromisową propozycję, by o przyznaniu danemu krajowi pomocy decydować większością kwalifikowaną. Według przekazywanych przez dziennikarzy informacji, to właśnie upór Holendra był przyczyną impasu negocjacyjnego w sobotę wieczorem, wskutek którego Charles Michel postanowił zawiesić rozmowy do niedzielnego południa.

W rozmowie z dziennikarzami po sobotnich rozmowach Rutte podkreślił, że był przygotowany, by w razie konieczności postawić weto. „Nie było to moim celem”, powiedział, zaznaczając jednak, że wśród przywódców panuje wiele różnych opinii i zgadzanie się na kompromisowe propozycje oznacza rezygnację z walki o realizację swoich postulatów.

Szef holenderskiego rządu przypomniał, że jego kraj pozostaje niechętny koncepcji grantów jako metody wypłacania unijnych środków. „Skoro jednak większości państw bardzo zależy na grantach, to ich wypłata musi wiązać się ze ścisłymi warunkami”, wyjaśniał swoje stanowisko.

Ostry negocjator czy "czarny charakter"? Czy Mark Rutte ustąpi w sprawie Funduszu Odbudowy UE?

Czy demonstracyjna nieustępliwość Rutte to jedynie pozory, mające na celu wypracowanie pozycji do dalszych ustępstw?

Coraz lepsze warunki dla Holandii

Choć zarówno „oszczędny” Rutte, jak i stojący po przeciwnej stronie negocjacyjnej barykady włoski premier Giuseppe Conte twardo obstają przy swoich stanowiskach, to można zauważyć, że każda kolejna kompromisowa propozycja jest coraz korzystniejsza dla „Oszczędnej Czwórki”, a coraz mniej atrakcyjna dla państw południowych.

Szczególnie pozytywnie sytuacja przedstawia się dla Holandii. Już poprzednia propozycja Michela, przedstawiona w ubiegłym tygodniu, w dużym stopniu wychodziła naprzeciw holenderskim oczekiwaniom. Proporcje grantów do pożyczek w Funduszu Odbudowy nie uległy co prawda zmianie w porównaniu z majowym projektem Komisji Europejskiej, całkowita suma Funduszu również pozostała ta sama, spełniony został jednak postulat Niderlandów dotyczący powiązania wypłaty funduszy z przedstawieniem przez państwa-beneficjentów dokładnych programów reform gospodarczych.

Co więcej, w swoim projekcie Michel zakładał także utrzymanie rabatów, a więc korekt składek członkowskich krajów, które do unijnego budżetu wpłacają więcej, niż z niego otrzymują. Wycofanie rabatów po 2020 r. postulowała jeszcze Komisja Jeana-Claude’a Junckera. W 2018 r. planowano, że wygaszanie rabatów potrwa 5 lat. Według tegorocznych projektów ten okres został wydłużony do 7 lat. W swojej propozycji z 10 lipca przewodniczący Rady Europejskiej zupełnie zrezygnował ze znoszenia rabatów.

Dwa dni unijnego szczytu przyniosły kolejne ustępstwa na rzecz Holandii. Oprócz zmniejszenia kwoty grantów na rzecz pożyczek w Funduszu Odbudowy, sobotnia propozycja Michela zakładała również zmniejszenie sum, jakie w ramach Funduszu miały zostać przeznaczone na programy inne niż tzw. instrument odbudowy i odporności (Recovery and Resilience Facility – RRF), a więc m.in. na program REACT-EU będący częścią polityki spójności, politykę rolną czy program naukowo-badawczy Horyzont Europa.

Dalsze ustępstwa dotyczyły również rabatów. Według najnowszego projektu Michela nie tylko mają one zostać utrzymane, ale wręcz zwiększone – co prawda na razie o symboliczną sumę, niewykluczone jednak, że kolejne propozycje będą jeszcze bardziej „łaskawe” dla beneficjentów tego narzędzia.

Według nieoficjalnych informacji oferta szefa Rady Europejskiej dotyczy także podniesienia kwoty unijnych ceł, jaką kraje członkowskie mogą zatrzymać w swoich budżetach. Ta zmiana również jest bardzo korzystna dla Holandii, która posiada duże porty handlowe.

Dziś początek szczytu UE. Na szali przyszły budżet i plan odbudowy po pandemii

To pierwsza próba osiągnięcia porozumienia w tej kwestii i pierwsze od czasu wybuchu pandemii bezpośrednie spotkanie unijnych przywódców w Brukseli.

Holandia największym zwycięzcą szczytu?

Pierwotnie przewidziany na dwa dni (17-18 lipca) nadzwyczajny unijny szczyt został przedłużony do niedzieli. Choć kanclerz Austrii Sebastian Kurz mówił o „postępie w negocjacjach”, to wiele wskazuje na to, że przywódcy nie zdołają się porozumieć co do większości kwestii spornych (obejmujących nie tylko Fundusz Odbudowy, ale również kontrowersyjną propozycję uzależnienia wypłaty środków z unijnego budżetu od przestrzegania przez dane państwo zasady praworządności). Jeśli rzeczywiście nie uda się przełamać impasu, to następny szczyt zostanie zapewne zwołany przez przewodniczącego Rady jeszcze w lipcu.

Niezależnie jednak od wyników rozmów mało prawdopodobne wydaje się, by ustępstwa poczynione na rzecz „oszczędnych krajów”, a zwłaszcza Holandii, zostały cofnięte. A to oznacza, że nawet jeśli jego oczekiwania nie zostaną spełnione, to właśnie Mark Rutte dzięki nieugiętej postawie wyjedzie z Brukseli jako największy wygrany trzydniowego szczytu.