Putin wzmocni Unię Europejską? „Na zagrożenie ze strony Rosji można zareagować jedynie wspólnie”

ukraina-rosja-wojna-unia-europejska-sankcje-polska-wegry-francja-niemcy-macron-pandemia-covid-fundusz-praworzadnosc

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Foto via [European Union]

Pandemia COVID-19 zmieniła Unię Europejską. Na ile – i w jakich aspektach – rosyjska agresja na Ukrainę wzmacnia wspólnotę 27 państw członkowskich?

 

 

Agresja Rosji na Ukrainę uruchomiła lawinę wydarzeń, za którą trudno nadążyć, a przewidywanie tego co nastąpi jest zadaniem niemożliwym.

Podobnie było dokładnie dwa lata temu w początkach pandemii COVID-19. I chociaż u zarania ówczesnego kryzysu podkreślano przy wielu okazjach – zostawmy na boku słusznie czy nie – narodowe egoizmy, to ostatecznie Unia Europejska wzmocniła się wewnętrznie.

Po raz pierwszy w swojej historii dokonała bezprecedensowego wspólnego zakupu szczepionek na COVID-19. Ponadto po przezwyciężeniu oporu państw tzw. oszczędnej czwórki – Austrii, Danii, Holandii i Szwecji – kraje członkowskie UE zdecydowały się na wspólne zadłużenie, aby sfinansować warty 750 mld euro Fundusz Odbudowy (FO UE).

Według wielu to krok w kierunku unii fiskalnej, która – jak wskazuje dynamika wydarzeń – zapewne kiedyś zostanie zrealizowana. Warto dodać, że architektem FO UE jest ówczesny niemiecki minister finansów a obecny kanclerz Olaf Scholz, który w ostatnich dniach dokonuje rewolucyjnych zmian w polityce gospodarczej oraz zagranicznej Niemiec. Ale o tym później.

I to raczej o tych „zdobyczach” pandemii: szczepionkach i wspólnym zadłużeniu – jak wiadomo nic tak nie cementuje związku jak wspólny dług – będzie pamiętać się za kilka lat, wspominając trwałą spuściznę COVID-19, a nie o sporach o tzw. mechanizm praworządności, które rozgrzewają polityczne emocje w Polsce i na Węgrzech.

I tak jak dwa lata temu przy okazji reakcji UE na pandemię COVID-19, wystarczy pobieżny rzut oka na opinie ekspertów w wielu krajach, którzy doszukują się w obecnym kryzysie hamiltonowskiego momentu Europy, by uznać, że na naszych oczach dzieją się ważne rzeczy.

Nawiązuje się w ten sposób do dorobku ojca założyciela Stanów Zjednoczonych, Alexandra Hamiltona, sekretarza skarbu w gabinecie prezydenta George’a Washingtona.

Hamilton zaproponował, by uwspólnotowić długi poszczególnych stanów i wzmocnić pozycję rządu federalnego. Zyskał on prawo do nakładania podatków i to ten moment sprzed ponad 230 lat przyspieszył polityczną integrację Ameryki.

Galeotti: Wojna w Ukrainie to początek końca Putina [WYWIAD]

Europa na własnej skórze doświadcza prawdziwości słów Trockiego: „Możesz nie interesować się wojną, ale wojna interesuje się tobą” – mówi prof. Mark Galeotti*, londyński analityk polityki rosyjskiej.

Zasługi Władimira Putina

Na pierwszy plan politycznych konsekwencji barbarzyńskich poczynań armii Władimira Putina w Ukrainie wybija się jedność państw UE. Jedność, która będzie jeszcze wielokrotnie poddawana wytrzymałości ze względu na skutki sankcji gospodarczych wobec Rosji w kontekście np. rosnących cen gazu czy ropy.

Niemniej jak podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl dr hab. Monika Sus z Instytutu Studiów Politycznych PAN „najbardziej zauważalna zmiana (w UE – red.) dotyczy zmiany polityki wobec Rosji. Nawet kraje, które jak dotąd nie uważały Rosji za potencjalne źródło zagrożenia bezpieczeństwa UE (ze względu na położenie geograficzne lub relacje ekonomiczne), teraz wyznają bardzo twarde stanowisko i Rosja została jednoznacznie uznana za agresora”.

Nasza rozmówczyni dodaje, że świadczy o tym nie tylko, bezprecedensowo szybkie jak na standardy UE, nakładanie kolejnych sankcji na Rosję, ale także skala tych sankcji, których wprowadzenie wymaga w UE jednomyślności.

I oczywiście można dyskutować czy do tego samego doszłoby bez wojny w Ukrainie, ale od czego są kryzysy, jeśli nie od podejmowania nadzwyczajnych decyzji w krótkim czasie.

Ukraina w UE: Sygnał polityczny a w konsekwencji podziały na horyzoncie? [WYWIAD]

„Nie istnieje przyśpieszona procedura przyjęcia państwa do UE.” – tłumaczy eskpert PISM, dr. Daniel Szeligowski.

Komisja geopolityczna?

Jednak wojna w Ukrainie może mieć także inne ważkie konsekwencje i to w dziedzinach, które akurat nie są najmocniejszą stroną UE. Komisja pod wodzą Ursuli von der Leyen miała być komisją geopolityczną, ale od czasu startu w grudniu 2019 r. nadal nie udało się przekonać ekspertów, że słowo stało się ciałem.

Prof. Mark Galeotti, londyński analityk polityki rosyjskiej, autor niedawno wydanej książki „The Weaponisation of Everything” podkreślił w opublikowanej kilka dni temu rozmowie z redaktor naczelną EURACTIV Polska, że Unia Europejska od dawna mówi o tym, że stanie się podmiotem geopolitycznym i stworzy armię europejską.

„Ale ja nadal podchodzę do tego sceptycznie. UE robi pewne rzeczy dobrze, ale jednocześnie bardzo źle radzi sobie z polityką bezpieczeństwa. I nie jestem przekonany, czy może ona dobrze dbać o swoje bezpieczeństwo, bez swojej broni”, stwierdził rozmówca Karoliny Zbytniewskiej.

O konieczności zwiększenia ambicji Europy w zakresie obronności od początku swojej naznaczonej kolejnymi kryzysami kadencji mówił prezydent Francji Emmanuel Macron. I być może ma teraz gorzką satysfakcję.

Macron: NATO wchodzi w stan śmierci mózgowej

Prezydent Francji stwierdził w wywiadzie dla „The Economist”, że Sojusz Północnoatlantycki przeżywa najpoważniejszy kryzys od początku istnienia. „USA wykazują oznaki odwracania się od nas plecami. Nie wiem, czy wierzę jeszcze w artykuł 5. traktatu” – powiedział Emmanuel Macron.

 

Francuski prezydent został …

Europa zapatrzona w NATO

Wprawdzie poza ogólnikami – Komisja Europejska chciałaby stopniowego uniezależnienia się Unii Europejskiej od dostaw ropy, gazu i węgla z Rosji, dodatkowych inwestycji w obronność – nie zapadły jeszcze żadne konkretne decyzje dotyczące zmiany polityki obronności, niemniej trwające na ten temat dyskusje wskazują, że europejskie rządy zaczęły traktować tę kwestie z należytą powagą.

Podobnego zdania jest prof. dr hab. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej oraz były wiceminister spraw zagranicznych. Nasz rozmówca podkreśla, że ze zdwojoną siłą powraca pytanie o stworzenie europejskiego (tzn. tworzonego w ramach UE) potencjału obronnego.

„Zagadnienie to jest o tyle złożone, że sytuacja w Ukrainie jedynie unaoczniła jeszcze bardziej, że tworzenie tego potencjału musi się dokonać bez politycznego czy wojskowego osłabiania NATO – a więc tak, by nie naruszyć struktur więzi poszczególnych państw UE w ramach NATO oraz spójności instytucjonalnej samego NATO”, podkreśla nasz rozmówca.

Bo wprawdzie jak dodaje prof. Sus, „europejska obronność opiera się, i będzie wciąż opierać, na NATO (kto dziś jeszcze pamięta o Macrona słowach o „śmierci mózgowej NATO – red.). Widać jednak wyraźne wzmocnienie wschodniej flanki, i można spodziewać się kolejnych decyzji w tym zakresie. Jeśli Finlandia i Szwecja dołączą do NATO, europejski filar sojuszu będzie znacznie wzmocniony”.

Niemniej według profesor Sus „ostatnie wydarzenia pokazały, że UE powinna dalej wzmacniać umiejętność zarządzania kryzysem i to w wielu wymiarach. Ponadto zdecydowanie rozwinąć kompetencje w zakresie cyberbezpieczeństwa oraz kontynuować bliską współpracę z NATO (np. dotyczącą military mobility)”.

W pierwszym rzucie należy spodziewać się zmian w opracowywanej wojskowej strategii UE znanej pod nazwą Kompasu Strategicznego. Jego prezentację zaplanowano na końcówkę marca br., ale z przecieków, do których dotarł EURACTIV wynika m.in., że kraje członkowskie zadbają o zwiększenie mobilności sił zbrojnych, by szybciej reagować w kryzysowych momentach.

Reset w polityce zagranicznej Niemiec. Bez taryfy ulgowej dla akcesji Ukrainy do UE?

W związku z inwazją Rosji na Ukrainę w Niemczech doszło to pewnego mentalnego resetu.

Niemiecki zwrot

Jak na razie w kwestii obronności, UE wyasygnowała 500 mln euro na dozbrojenie ukraińskiej armii walczącej z Rosją. Być może znajdą się kolejne środki na ten cel. To przełomowy moment, ponieważ po raz pierwszy w historii UE sfinansuje zakup i dostawę broni oraz innego sprzętu do kraju, który jest atakowany.

„Upadło kolejne tabu. Tabu, że UE nie dostarcza broni w czasie wojny. Tak, robimy to. Ta wojna wymaga naszego zaangażowania, aby wesprzeć ukraińską armię”, podkreślił wysoki przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Josep Borrell.

Ale i poszczególne kraje zwracają większą uwagę na obronność. Szwedzka premier Magdalena Andersson ogłosiła, że jej rząd podniesie wydatki na obronność do 2 proc. PKB, a po raz pierwszy w historii tego neutralnego od czasu II wojny światowej kraju, ponad połowa ankietowanych (a dokładnie 51 proc.) Szwedów opowiedziała się za akcesją ich kraju do NATO. Podobne wyniki badań są w sąsiedniej Finlandii.

Ale jeszcze więcej komentarzy wzbudziła zapowiedź niemieckiego kanclerza dotycząca zwiększenia wydatków na obronność. Niemcy przeznaczą na ten cel dodatkowo 100 mld euro, które posłuży do modernizacji Bundeswehry.

„Berlin wypełni zobowiązania, które przez lata ignorował jak choćby ustalenie członków NATO z 2006 r. o przeznaczeniu przynajmniej 2 proc. PKB na obronność.  Wreszcie więc weźmie na swoje barki odpowiedzialność, której oczekiwali od niego sojusznicy od Waszyngtonu po Warszawę”, podkreślił w rozmowie z EURACTIV.pl Adam Traczyk, wiceprezes think tanku Global.Lab.

Według naszego rozmówcy Niemcy zgłaszają w ten sposób gotowość do wzięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo Zachodu. „Berlin swoje plany zbrojeniowe wpisuje w kontekst europejski i transatlantycki i sygnalizuje w ten sposób kierunek polityki na lata”, podkreśla Traczyk.

W porównaniu z komentarzem agencji Reutera, to dość wywarzone słowa. Reuters po przemówieniu Scholza z 27 lutego napisał, że „Niemcy przejmują rolę globalnej potęgi”.

Niemcy zgłaszają gotowość do wzięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo Zachodu [WYWIAD]

Berlin swoje plany zbrojeniowe wpisuje w kontekst europejski i transatlantycki, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Adam Traczyk, wiceprezes think tanku Global.Lab.

Unia nadal ma siłę przyciągania

Niewykluczone, że wydarzenia w Ukrainie przyczynią się do zmian w zablokowanej od kilku lat polityce rozszerzenia UE. Negocjacje akcesyjne Serbii (od 2014 r.) czy Czarnogóry (od 2012 r.) ciągną się w nieskończoność.

Z kolei Albania i Macedonia Północna odbijają się od unijnych drzwi z powodu sprzeciwu kilku państw, w tym m.in. Francji oraz Holandii.

Tymczasem jak podkreśla prof. Monika Sus „kraje dotąd nieprzychylne dalszemu rozszerzaniu się UE na Wschód, zmieniają swoje stanowisko. Przyznanie Ukrainie statusu kandydata, oraz rozważanie takiego kroku wobec Mołdawii i Gruzji, ma nie tylko wymiar symboliczny – wiadomo, że przed tymi krajami długie lata negocjacji i reform, ale i przede wszystkim należy je postrzegać jako geopolityczną deklarację ze strony UE”.

Przypomnijmy, że Unia rozpoczęła w poniedziałek (7 marca) procedurę rozpatrzenia wniosków o akcesję Ukrainy, Mołdawii i Gruzji.

„Szybka ścieżka” Ukrainy do UE jest poza Polską popierana m.in. przez Litwę, Łotwę, Czechy, Bułgarię, Irlandie i Słowenie. Ale już np. Francja, Niemcy, Holandia są ostrożniejsze w składaniu Ukrainie obietnic przyszłego, nawet bardzo odległego członkostwa w Unii Europejskiej.

Cytowany przez Reutersa, minister spraw europejskich Francji Clément Beaune powiedział, że ewentualne wejście Ukrainy do Unii Europejskiej „nie jest tematem na jutro”. „To zajmie trochę czasu”, dodał Beaune, odnosząc się do debaty o umożliwieniu Ukrainie szybkiego przystąpienia do UE w geście solidarności.

I rzeczywiście w trakcie unijnego szczytu zakończonego w piątek unijni przywódcy potępili Rosję za inwazję na Ukrainę. Uznali europejskie aspiracje i dążenia Ukrainy do Unii Europejskiej, ale nie doszli do porozumienia w sprawie szybkiego przyłączenia Ukrainy do Unii.

Niemniej dyskusja została zapoczątkowana, a europejscy liderzy nie będą mogli zupełnie zignorować opinii swoich społeczeństw. Ukrainę w UE widzą nie tylko Polacy oraz mieszkańcy pozostałych państw regionu. Chcą tego – pomimo tonujących wypowiedzi kanclerza Scholza – także Niemcy.

„Szybka” akcesja Ukrainy do UE: Mrzonka czy realny scenariusz?

Według Wołodymyra Zełenskiego, Ukraińcy walczą o europejską przyszłość swojego kraju.

Wojna przyczyni się do dalszego zacieśniania integracji europejskiej?

Na tak postawione pytanie, rozmówcy EURACTIV odpowiadają jednoznacznie pozytywnie. „Wszystkie państwa zdały sobie sprawę, że na zagrożenie ze strony Rosji mogą zareagować jedynie wspólnie. Co więcej, konieczna będzie bliższa współpraca w zakresie zarządzania kryzysem uchodźczym (relokacja, status prawny uchodźców, zasady podejmowania pracy itp.), oraz w zakresie polityki energetycznej, jeśli UE (lub Rosja) zdecydują się zawieść import (eksport) gazu i ropy. Wtedy, pojęcie solidarności energetycznej nabierze nowego wymiaru”, podkreśla prof. Sus.

Nasza rozmówczyni przypomina jednak, że „nie należy zapomnieć o tym, ze dawne podziały w UE wciąż istnieją – Polska i Węgry są dalej w konflikcie z KE o praworządność, a fala uchodźców prawdopodobnie spowoduje reakcje populistyczno-nacjonalistyczne w wielu krajach UE”.

Z kolei prof. Nowak-Far dodaje, że „wszyscy widzimy, że najważniejszą zmianą jest osiągnięcie przez UE jedności w dziedzinie Wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz uzyskanie właściwego jej spięcia z działaniami politycznymi i militarnymi NATO”.

Nasz rozmówca podkreśla, że w pozostałym zakresie nastąpiło zwiększenie gotowości państw UE do zwiększenia integracji, i – co z tym się wiążę – znaczne osłabienie tych polityk niektórych państw członkowskich, które miały – świadomie albo nieświadomie – wpływ dezintegrujący.

„W związku z tymi korzystnymi dla procesu integracji europejskiej zmianami, należy spodziewać się większej gotowości państw Unii do przyjęcia bardziej ambitnych planów integracji nie tylko w ramach działań służących bezpośrednio zwiększeniu możliwości obronnych państw członkowskich, ale także służących temu celowi pośrednio”, podkreśla prof. Nowak-Far.

Nasz rozmówca twierdzi, że stąd można się spodziewać zwiększenia częstotliwości korzystania ze wspólnych zamówień, bardziej ambitnego programu wzmacniania rynku wewnętrznego, a także zwiększenia dynamiki procesu integracji walutowej.

„W tym ostatnim zakresie, do strefy euro mogą przystąpić państwa także mniej chętne integracji w tej dziedzinie”, dodaje Nowak-Far. Czas pokaże.


Stefan Kawalec: Przyjęcie euro w Polsce stworzy więcej problemów niż rozwiąże

Pozycja polityczna nie zależy od tego czy ma się euro czy nie. Zależy od tego czy ma się pole manewru, a jest ono znacznie mniejsze, jeśli kraj nie posiada własnej waluty, uważa Stefan Kawalec.