UE krytyczna wobec amerykańskiego planu pokojowego dla Izraela i Palestyny

Josep Borrell. Fot. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Królestwa Hiszpanii exteriores.gob.es

Josep Borrell. Fot. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Królestwa Hiszpanii exteriores.gob.es

Wysoki Przedstawiciel Unii Europejskiej ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa skrytykował przedstawiony w ubiegłym tygodniu przez prezydenta USA plan pokojowy dla Izraela i Palestyny. Josep Borrell przypomniał też, że UE jest zwolennikiem innych rozwiązań.

 

Przedstawiony przez Donalda Trumpa plan zakłada powstanie niepodległej Palestyny, ale obszar Doliny Jordanu przyznaje Izraelowi. Choć przyszła Palestyna miałaby podwoić swoje terytorium, to jednocześnie wcielone do Izraela zostałyby żydowskie osiedla wybudowane na Zachodnim Brzegu Jordanu. Żydowskie osadnictwo zostałoby jednak zamrożone na 4 lata.

Stolicą przyszłego Izraela miałaby się stać Jerozolima. Trump określił to miasto jako „niepodzielną stolicę”, ale krótko potem mówił, że stolicą przyszłej Palestyny byłaby Jerozolima Wschodnia. To sprawiło, że komentatorzy nie byli zgodni w ocenie przyszłości tego miasta, gdyby doszło do realizacji amerykańskiego planu. Kilka godzin później doprecyzowano, że stolicą Palestyny byłoby przedmieście Jerozolimy Abu Dis, które graniczy ze starym miastem. Podział Jerozolimy miałby być wykluczony.

Przyszłe państwo palestyńskie byłoby też całkowicie zdemilitaryzowane. W zamian za to do Palestyny miałyby trafić zagraniczne inwestycje o wartości 50 mld dolarów. Dodatkowo sąsiednie państwa miałyby prowadzić wobec Palestyny otwartą politykę handlową, co miałoby dać przynajmniej 1 mln nowych miejsc pracy dla Palestyńczyków.

Borrell: Popieramy utrzymanie granic z 1967 r.

Szef unijnej dyplomacji wydał oświadczenie ws. planu prezydenta Trumpa. Zapewnił w nim, że „UE jest w pełni zaangażowana w partnerstwo transatlantyckie i ceni wszelkie wysiłki na rzecz znalezienia pokojowego rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego.” Zastrzegł jednak, że jest zwolennikiem rozwiązania dwupaństwowego, opartego na liniach granicznych z 1967 r., a więc sprzed izraelsko-arabskiej tzw. wojny sześciodniowej.

„Amerykańska inicjatywa, przedstawiona 28 stycznia, odbiega od tych parametrów uzgodnionych na szczeblu międzynarodowym. Aby zbudować sprawiedliwy i trwały pokój, nierozwiązane kwestie ostatecznego statusu muszą zostać rozstrzygnięte w drodze bezpośrednich negocjacji między obiema stronami. Dotyczy to w szczególności kwestii związanych z granicami, statusem Jerozolimy, bezpieczeństwem i kwestią uchodźców” – oświadczył Josep Borrell.

Dodał też, że „szczególnie niepokoją UE oświadczenia dotyczące perspektywy aneksji Doliny Jordanu i innych części Zachodniego Brzegu.” „Zgodnie z prawem międzynarodowym i odpowiednimi rezolucjami Rady Bezpieczeństwa ONZ UE nie uznaje suwerenności Izraela nad okupowanymi terytoriami od 1967 r. Kroki w kierunku aneksji, jeśli zostaną wdrożone, nie będą mogły przejść bez zastrzeżeń” – ostrzegł Borrell.

UE już wcześniej wzywała obie strony konfliktu bliskowschodniego do wznowienia pełnych rozmów pokojowych i jednocześnie obustronnego powstrzymania się wszelkich działań będących pogwałceniem prawa międzynarodowego, czyli aktów przemocy ze strony ugrupowań palestyńskich i armii izraelskiej oraz rozbudowy żydowskich osiedli na Terytoriach Okupowanych. „Będziemy nadal wspierać wszelkie wysiłki zmierzające do ożywienia procesu politycznego zgodnie z prawem międzynarodowym i będziemy współpracować w tej kwestii z obiema stronami, podmiotami w regionie i wszystkimi partnerami międzynarodowymi” – podkreślił Borrell.

Plan Donalda Trumpa odrzuciły też już wcześniej Liga Arabska oraz Turcja.

Jak Europa reaguje na bliskowschodni plan Trumpa?

Prezydent USA przedstawił plan rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Wielka Brytania wezwała obie strony do jego rozważenia, a Niemcy apelują, aby odpowiedź na niego opracowała cała UE.

 

Przedstawiony przez Donalda Trumpa po rozmowach z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu i liderem izraelskiej opozycji Bennym …