Rosja i Chiny sieją dezinformację na temat koronawirusa

Photo by engin akyurt on Unsplash

Chińskie i rosyjskie media oraz wspierane przez Moskwę i Pekin profile w serwisach społecznościowych są zaangażowane w szerzenie dezinformacji oraz narracji spiskowych na temat pandemii koronawirusa – informuje Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ESDZ).

 

Szczególnie aktywne w szerzeniu dezinformacji na temat pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 są źródła rosyjskie, także te oficjalnie wspierane przez państwo – ocenia ESDZ i działająca w jej strukturach dywizja Strategic Communications – lub w skrócie StratCom – która zajmuje się przeciwdziałaniem obcej propagandzie w Unii Europejskiej).

„Oficjalne źródła oraz kontrolowane przez państwo rosyjskie media i kanały mediów społecznościowych prowadzą skoordynowaną kampanię promującą fałszywe informacje na temat zdrowia” – napisano we wstępie do ujawnionego w zeszłym tygodniu raportu „COVID-19 Disinformation”.

W raporcie wskazano też, że rosyjska aktywność szczególnie widoczna była na mniejszych rynkach medialnych w Europie, gdzie istnieją mniejsze możliwości zwalczania zewnętrznej propagandy i prostowania fałszywych informacji. „Spółki z branży technologicznej i medialnej mają tam też mniejszą motywację do podejmowania odpowiednich środków zaradczych” – głosi raport. Dotyczy to zarówno państw członkowskich UE z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, państw bałkańskich, państw Partnerstwa Wschodniego, jak i państw regionu MENA (Bliski Wschód oraz Afryka Północna).

W przypadku Chin wskazano na bardziej globalne działania, których głównym celem jest zmiana narracji na temat początku pandemii koronawirusa. Chodzi o zdjęcie z siebie winy za rozprzestrzenienie się nowego patogenu na świecie i budowanie wizerunku państwa sprawnie zarządzającego sytuacją i efektywnie zwalczającego epidemię.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Jasne wskazanie na konkretne państwa

Zespół StratCom wiele razy publikował już raporty na temat dezinformacji w przestrzeni internetowej i medialnej, ale nigdy jeszcze tak bardzo wprost nie wskazywał na aktorów państwowych jako patronów dezinformacji. Oprócz Chin i Rosji wskazano też na Iran i Syrię.

Dezinformacja rozprowadzana przez profile związane z reżimami w Teheranie i Damaszku przede wszystkim starała się zburzyć wizerunek Unii Europejskiej jako organizacji „wewnętrznie skłóconej, cynicznej i chylącej się ku upadkowi”. Podobne tony pojawiały się w profilach czy blogach (z których wpisy powielały kolejne profile w serwisach społecznościowych) związanych z Kremlem.

Dodatkowo jednak Rosja została wskazana jako źródło dezinformacji na temat metod zapobiegania infekcji SARS-CoV-2 lub leczenia choroby COVID-19. Z jednej strony zaprzeczano skuteczności powszechnie polecanych przez lekarzy działań, a z drugiej promowano metody bez naukowego potwierdzenia skuteczności.

Boris Johnson wraca do pracy po pokonaniu koronawirusa

Boris Johnson wraca do pracy po wyleczeniu koronawirusa. Premier prawie miesiąc zmagał się z infekcją.

Rosyjskie media lekceważą pandemie i zalecają witaminę C

W niemieckojęzycznej wersji portalu Sputnik – należącego do działającej w wielu krajach i językach agencji informacyjnej Sputnik uważanej za tubę propagandową Kremla – pojawił się na przykład artykuł negujący skuteczność mycia rąk zwykłym mydłem jako metody zapobieżenia przeniesienia infekcji z dotykanych powierzchni. W innym artykule w tym serwisie pisano o „reżimie faszystowskiej dyktatury higieny”.

Z kolei arabskojęzyczny serwis rosyjskiej państwowej telewizji RT – czyli wcześniej Russia Today, również obecnej w licznych krajach i językach – przekonywał, że zażywanie tabletek z cynkiem zapobiega infekcji koronawirusem. W innych artykułach przekonywano, że aby się nie zakazić wystarczy zażywać witaminę C albo nawoływano do podawania chorym hydroksychlorochiny bez czekania na wyniki testów klinicznych tego potencjalnego leku. Autorzy raportu wskazali, że to bardzo niebezpieczne działania, ponieważ mogą narazić unijnych obywateli na utratę zdrowia lub nawet życia.

Inna grupa tekstów sugerowała albo zaniżanie przez władze państw europejskich faktycznej liczby chorych oraz zmarłych lub – odwrotnie – zawyżania ich, w celu wywołania paniki. Pojawiały się też (np. w różnych wersjach językowych serwisów Sputnik oraz RT) artykuły przekonujące, że europejskie media kłamią na temat pandemii, że wprowadzanie reguł izolacji społecznej jest niepotrzebne, a choroba COVID-19 niewiele różni się od sezonowej grypy.

Zespół StratCom ocenił, że działania te miały wywołać utratę zaufania do władz państw członkowskich UE a także do instytucji europejskich oraz do podejmowanych przez nie działań.

Koronawirus: Włoska mafia odporna na kryzys

W jaki sposób włoska mafia próbuje wykorzystać pandemię koronawirusa dla własnych celów?

Chiny walczą o własny wizerunek

Chiny stosowały natomiast – według autorów raportu – zupełnie inną strategię. Polegała ona na wywieraniu wpływu na wizerunek Państwa Środka oraz jego władz. Budowano obraz, w którym poradziły sobie one z epidemią o wiele skuteczniej niż władze krajów europejskich. Na Chiny padł bowiem cień podejrzenia, że oficjalnie statystyki zachorowań i zgonów są sfałszowane – w rzeczywistości w Chinach miało zachorować i umrzeć o wiele więcej osób. Raport w tej sprawie miał przygotować amerykański wywiad, a fragmenty jego widzieli dziennikarze agencji Bloomberg.

Same chińskie władze także wzmagały wątpliwości społeczności międzynarodowej poprzez kilkakrotnie zmienianie metod kwalifikacji zgonów i zachorowań oraz aktualizując statystyki o „przeoczone” dane. Teraz publikowano zaś teksty sławiące chińską walkę z epidemią lub podważające to, że pandemia rozpoczęła się w chińskim mieście Wuhan. Później z chińskich kont wykupywano promocję takich artykułów w serwisach społecznościowych.

Fejk Tygodnia: Unia Europejska nie dała Polsce eurocenta na walkę z koronawirusem

Tak twierdz premier Mateusz Morawiecki. A jak jest naprawdę?

UE łagodziła swój raport?

Choć raport ESDZ wprost wskazuje na Chiny, w kilku mediach (m.in. „New York Times” czy serwisie Reuters) pojawiły się informacje, że unijny dokument w ostatniej chwili nieco złagodzono. Wskazywano na opóźnienie jego publikacji oraz na zmiany we wstępie do samego raportu. W pierwotnej wersji miało się znaleźć zdanie: „Chiny wciąż prowadzą globalną kampanię dezinformacyjną, by odrzucić odpowiedzialność za wybuch pandemii i polepszyć swój międzynarodowy wizerunek. Zaobserwowano zarówno taktykę jawną, jak i potajemną”, ale z ostatecznej wersji miało już to zniknąć.

Powodem tego miały być naciski ze strony chińskiej dyplomacji, gdy streszczenie raportu wyciekło w ubiegłym tygodniu do mediów. „NYT” pisał nawet o tym, że jeden z unijnych dyplomatów miał alarmować, że Pekin już przesłał do Brukseli groźby dotyczące ewentualnych konsekwencji. Komisja Europejska (której podlega ESDZ) odrzuciła te oskarżenia. Rzecznik KE Peter Stano przekonywał, że powstawały różnie wersje raportu i aż do publikacji tej finalnej, każda poprzednia była tylko wersją roboczą, którą wciąż aktualizowano. Wyjaśnił też, że w przypadku wielu unijnych raportów zdarza się, że dochodzi do kilkudniowych opóźnień w publikacji.

Chińska dyplomacja jest zresztą rozczarowana także opublikowanym raportem. „Chiny same są ofiarą, a nie sprawcą dezinformacji dotyczącej koronawirusa” – oświadczył dziś rzecznik chińskiego MSZ Geng Shuang. Dodał też, że „dezinformacja jest wrogiem wszystkich”. Ale konsekwencjami wobec UE nie zagroził.

Tymczasem działająca w Parlamencie Europejskim liberalna frakcja „Odnowić Europę” wezwała Wysokiego Przedstawiciela ds. bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej Josepa Borrella do wyjaśnienia czy podległa mu służba uległa naciskom Chin. „Jeśli to prawda, to mamy bardzo poważny problem. Działania ESDZ muszą być oparte na faktach, a nie na presji jakichś zewnętrznych wobec UE aktorów, np. Chin” – napisał poseł tej frakcji Bart Groothuis, który kiedyś pracował jako ekspert ds. cyberbezpieczeństwa w holenderskim Ministerstwie Obrony.

Peter Stano – jak podajemy wyżej – już odniósł się do tych samych zarzutów.

Bangladesz: Głód i nędza zamiast szycia "naszych" ubrań

Z powodu pandemii koronawirusa miliony osób w Bangladeszu, drugim na świecie eksporterze odzieży, są narażone na utratę pracy i pogorszenie warunków życia