Trybunał Konstytucyjny uznał, że zaskarżone przez premiera zapisy Traktatu o UE są niezgodne z polską konstytucją

Polska, trybunał konstytucyjny

Trybunał Konstytucyjny. / Foto via flickr (CC BY-SA 2.0) [flickr.com/photos/lplewnia/12009…]

We wniosku szefa polskiego rządu znalazła się m.in. kwestia zgodności z ustawą zasadniczą reguły pierwszeństwa prawa unijnego na krajowym. TK uznał, że owa reguła nie może być na gruncie polskiego prawa stosowana.

 

 

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wniosku premiera Mateusza Morawieckiego zapadł dopiero na piątej rozprawie na ten temat. Wydanie orzeczenia było bowiem aż czterokrotnie odraczane – 13 lipca, później 15 lipca, 3 sierpnia, 30 września i wreszcie na 7 października.

Dziś (7 października) TK obradował w pełnym składzie. Orzeczenie przedstawiła jego prezes Julia Przyłębska. Trybunał ocenił, że w przypadku „kolizji prawa europejskiego i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z Konstytucją RP” prymat ma polska ustawa zasadnicza.

Wyrok nie zapadł jednogłośnie, ale większością głosów. Zdania odrębne zgłosili sędziowie Piotr Pszczółkowski i Jarosław Wyrembak.

TSUE: Przenoszenie sędziów może naruszać ich niezawisłość. Premier ostrzega przed destabilizacją systemu prawnego

Decyzja dotyczy sprawy sędziego Żurka, który decyzję o jego przeniesieniu między wydziałami sądu zaskarżył do Sądu Najwyższego

Co dalej z wyrokami TSUE w Polsce?

Wniosek do TK ws. oceny kwestii wyższości prawa unijnego nad Konstytucją premier złożył po marcowym wyroku TSUE, w którym unijny Trybunał ocenił, że polska Krajowa Rada Sądownictwa w aktualnym kształcie nie daje gwarancji bezstronnego wskazywania kandydatów na sędziów.

„Nie ma żadnej wątpliwości co do nadrzędności polskich norm konstytucyjnych nad innymi normami prawnymi. Potwierdzają to liczne rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego, w różnych składach orzekających, od początku polskiego członkostwa w Unii Europejskiej” – mówił wówczas rzecznik polskiego rządu Piotr Müller. Wniosek polskiego premiera niemal od razu spotkał się z zastrzeżeniami Komisji Europejskiej.

Nie wiadomo jak teraz więc polski rząd będzie podchodził do wyroków TSUE. Część polskich prawników obawiało się, że może dojść do sytuacji, w której obecne władze w Warszawie będą chciały wykorzystać decyzję TK do unikania wykonywania wyroków unijnego Trybunału, które nie będą im w smak.

W przeszłości zdarzało się już kilkakrotnie, że sądy konstytucyjne niektórych państw członkowskich orzekały o wyższości miejscowej ustawy zasadniczej nad prawem unijnym, ale nie było to podstawą do ignorowania wyroków TSUE.

Kolejna skarga KE na Polskę do TSUE. Minister Cieszyński: Stanowczo nie zgadzam się z zarzutami Komisji

Sprawa dotyczy „podważenia niezależności krajowego organu regulacyjnego ds. telekomunikacji”.

Opozycja krytykuje orzeczenie TK

Decyzja TK spotkała się z krytyką ze strony opozycji. „Na gruncie prawa jesteśmy już poza Unią Europejską. To odpowiedzialność Jarosława Kaczyńskiego i całego PiSu. To jest zdrada stanu za którą w przyszłości odpowiedzą” – ocenił europoseł Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki.

Trybunał Julii Przyłębskiej uznał, że niektóre zapisy unijnych traktatów europejskich są niezgodne z Konstytucją. Pod dyktando PiS właśnie wykonano wielki krok ku #Polexit, wielki krok w objęcia Rosji” – napisała z kolei na Twitterze posłanka Zielonych Małgorzata Tracz.

Prezes PiS inaczej jednak ocenił orzeczenie TK. „Mam nadzieję, że została powiedziana rzecz oczywista i mówiona już wielokrotnie, to znaczy, że w Polsce najwyższym aktem prawnym, któremu podlegają także akty UE, jest konstytucja. Gdyby powiedzieć inaczej, to oznaczałoby, że Polska nie jest suwerennym państwem” – powiedział Jarosław Kaczyński.