Szwecja: Śledztwo ws. zabójstwa byłego premiera Olofa Palmego zamknięte po 34 latach

Olof Palme we wczesnych latach 70. (fot. Wikipedia/Oiving, CC BY-SA 3.0)

Olof Palme we wczesnych latach 70. (fot. Wikipedia/Oiving, CC BY-SA 3.0)

Szwedzcy śledczy umorzyli najdłuższe w historii Szwecji śledztwo, które dotyczyło zabójstwa w 1986 r. ówczesnego premiera Olofa Palmego. Decyzje podjęto po 34 latach, ponieważ główny podejrzany nie żyje.

 

Olof Palme w chwili swojej śmierci miał 59 lat. Od 1969 r. stał na czele Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Premierem był wówczas już po raz drugi. Najpierw w latach 1969-1976, a potem ponownie od 1982 r.

Szef rządu został zastrzelony na ulicy w centrum Sztokholmu 28 lutego 1986 r., gdy bez ochrony wracał ze swoją żoną Lisbet z kina. Dwukrotnie strzelono mu z bliskiej odległości w plecy. Sprawcy tego zabójstwa nigdy ostatecznie nie ustalono, choć przez lata podejrzewano o to pracującego nieopodal grafika Stiga Engströma.

Mężczyzna ten nazwany został przez szwedzkie media Skandiamannen, czyli człowiekiem ze Skandii, bo tak nazywał się słynny biurowiec, w którym pracował. W tym samym budynku znajduje się kino, w którym krótko przed swoją śmiercią Palme oglądał z żoną szwedzką komedię „Bracia Mozart” opowiadającą o kulisach pracy w Operze Królewskiej w Sztokholmie.

Podejrzany gwiazdą mediów

Engström był jedną z pierwszych osób na miejscu zdarzenia. Policja jednak na początku traktowała go jedynie jako naocznego świadka. On sam opowiadał mediom, że próbował nawet reanimować nieprzytomnego, ale jeszcze żyjącego premiera. Zgon szefa rządu potwierdzono dopiero 45 minut później w szpitalu.

Po pewnym czasie policjanci zaczęli jednak patrzeć na Engströma inaczej. Po pierwsze, w opowieściach chętnie rozmawiającego z dziennikarzami grafika zaczęły się pojawiać liczne nieścisłości. Po drugie, okazało się, że od dawna był ostrym krytykiem działań Palmego. Po trzecie, podawane przez innych świadków zdarzenia opisy sprawcy… pasowały do Engströma.

Ale były to tylko poszlaki, a mocnych dowodów na winę Engströma nie znaleziono, choć przez pewien czas pozostawał on jednak w kręgu osób podejrzanych. Ale policjanci uznali go raczej za niegroźnego mitomana. Poza tym w międzyczasie pojawili się inni potencjalni zabójcy. Engström tymczasem do lat 90. występował w telewizji i przedstawiał własne rekonstrukcje zdarzeń.

Kolejnym podejrzanym stał się narkoman i alkoholik Christer Pettersson. Lisbet Palme rozpoznała go bowiem jako sprawcę. Pettersona skazano więc 1989 r. na dożywocie. Ale wyrok sądu okręgowego został zaskarżony do sądu wyższej instancji, a ten uznał, że jednak dowodów przeciw Petterssonowi jest zbyt mało. Dopatrzył się też błędów proceduralnych i błędów w działaniach policji. Petterssona ostatecznie uniewinniono.

Następnym podejrzanym był natomiast powiązany ze środowiskami skrajnej prawicy Viktor Gunnarson, kolejny zagorzały krytyk lewicowej polityki Palmego. Formułował on pod adresem premiera groźby, ale nie znaleziono dowodów, że je w końcu zrealizował.

Szwecja: Gorzkie święto narodowe z powodu koronawirusa

W Święto Narodowe Szwecji wielu mieszkańców kraju wywiesiło flagi narodowe, ale natychmiast opuściło je do połowy masztu. To nie tylko wspomnienie ofiar pandemii koronawirusa, ale również wyraz sprzeciwu wobec rządu.

Wielu wrogów Olofa Palme

Sprawa Palmego stała się dla szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości kompromitacją, ponieważ nie udało się doprowadzić do odkrycia tożsamości zabójcy, ani nawet potwierdzić motywu, choć wydaje się niemal pewne, że chodziło o politykę.

Palme dla wielu osób był bowiem osobą kontrowersyjną – środowiska prawicy jawnie go nienawidziły, a lewica uważał za najwybitniejszego szwedzkiego polityka w historii. Premier był również bardzo aktywny na arenie międzynarodowej, głośno potępiał np. apartheid w RPA zanim jeszcze stało się to w świecie Zachodu powszechne. Zapraszał do Sztokholmu także liderów Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC).

Szef szwedzkiego rządu popierał mocno „Ruch państw niezaangażowanych” i krytykował wszelkie działania wojskowe. Potępił zarówno inwazję wojsk ZSRR i Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r., jak i amerykańskie zaangażowanie w wojnę w Wietnamie.

W słynnym bożonarodzeniowym przemówieniu z 1972 r. porównał amerykańskie bombardowania Hanoi do zbrodni nazistów z czasów II wojny światowej. USA wycofały wówczas demonstracyjnie swojego ambasadora ze Sztokholmu.

Palme, choć utrzymywał dobre stosunki z Kubą rządzoną przez Fidela Castro czy Chile w czasach rządów Salvadora Allende, a bojkotował reżim gen. Francisco Franco w Hiszpanii, był przeciwnikiem zarówno gospodarczego liberalizmu, jak i komunizmu.

Stawiał na budowę państwa opiekuńczego i akcentował sprawiedliwość społeczną. Swoje poglądy tłumaczył tym, że odwiedził w młodości Indie, gdzie widział skutki ogromnych nierówności społecznych, a także, że również w USA obok wielkiego bogactwa widział wielką biedę.

To wszystko sprawiało, że wrogów Palmemu nie brakowało, ani w Szwecji, ani na świecie. Śmiercią grozili mu nie tylko nacjonaliści, ale również przedstawiciele rasistowskich władz RPA. W 1996 r. były pułkownik południowoafrykańskiej armii Eugene de Kock zeznał przed powołaną w swoim kraju Komisją Prawdy i Pojednania, która rozliczała apartheid, że Palme zginął, ponieważ wspierał ANC.

Ale również na udział obcych wywiadów w zabójstwie szwedzkiego premiera śledczy ze Sztokholmu nie znaleźli przekonujących dowodów. Podobnie jak na wersje mówiące o działaniach CIA czy działających w Turcji kurdyjskich separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Nie potwierdzono też istnienia prawicowego spisku w policji lub wojsku.

Koronawirus: Szwecję czeka recesja, mimo braku lockdownu

Szwedzi muszą przygotować się na tąpnięcie gospodarcze

Powrót pierwszego podejrzanego

W sumie podejrzanych o zabójstwo z 1986 r. było już przeszło 100 osób. Dochodzenie, którego akta mierzą już 225 metrów, a praca ekspertów kosztowała szwedzkie państwo setki milionów koron, stawało się też coraz trudniejsze.

Z przyczyn naturalnych umierali bowiem nie tylko naoczni świadkowie (np. Lisbet Palme w 2018 r.), ale również jedyny sądzony pod zarzutem tego zabójstwa Christer Petterssen (w 2004 r.). Wydawało się, że śledczy nigdy się już do prawdy nie zbliżą.

Ale w ostatnich latach powróciło nazwisko pierwszego podejrzanego – Stiga Engströma. Dziennikarskie śledztwa wykazywały, że policjanci przeoczyli kilka kolejnych poszlak oraz nie przesłuchali tego świadka na miejscu zbrodni, ale dopiero później.

A to właśnie pracujący w tuż obok kina grafik miał najwięcej możliwości do oddania do Palmego śmiertelnych strzałów. Co więcej, zniknął na moment z miejsca zdarzenia (według zeznań ochrony w budynku Skandia wrócił do swojego biura), co mogło mu dać szansę na ukrycie broni.

W 2016 r. pisarz Lars Larsson opublikował książkę pt. „Wróg państwa”, w którym zebrał dowody na winę Engströma, dwa lata później magazyn „Filter” przedstawił wyniki własnego śledztwa, które również wskazało na tego sprawcę. Syn zabitego premiera Mårten Palme jest przekonany, że to właśnie Engström podszedł jako pierwszy do jego rodziców, gdy rozstali się na ulicy po wspólnym seansie.

Podczas dzisiejszej (10 czerwca) konferencji prasowej, po ponad 34 latach od zabójstwa Olofa Palmego szwedzcy śledczy poinformowali, że ich zdaniem to rzeczywiście Engström strzelił do szefa rządu, a przyświecały mu polityczne pobudki. Jest on ich zdaniem najważniejszym podejrzanym.

Problem w tym, że Engström nigdy nie otrzyma już żadnych zarzutów ani nie zostanie ponownie przesłuchany. Zmarł bowiem dwie dekady temu – w 2000 r. Co ciekawe, popełnił samobójstwo.

Dlatego właśnie śledczy postanowili ostatecznie umorzyć najdłuższe śledztwo w historii Szwecji, a tajemnica zabójstwa Palmego (przynajmniej z punktu widzenia prawa) nie zostanie być może nigdy ostatecznie wyjaśniona.