Szef Facebooka rozmawia z Brukselą o fake newsach i mowie nienawiści

Vera Jourova i Mark Zuckerberg w Brukseli, źródło: EC - Audiovisual Service, European Union 2020, fot. Xavier Lejeune

Mark Zuckerberg zjawił się w Brukseli na spotkaniu z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Rozmowy dotyczyły walki z rozpowszechnianiem w internecie fake news oraz mowy nienawiści. Unijni komisarze zagrozili, że jeśli Facebook sam nie rozwiąże tego problemu, zostanie w UE obłożony nowymi regulacjami.

 

Wizyta założyciela i prezesa Facebooka w Brukseli to kolejna z serii wizyt składanych w instytucjach europejskich przez szefów amerykańskich koncernów internetowych czy technologicznych. Oprócz Marka Zuckerberga na spotkaniach Komisji Europejskiej byli już w ostatnich tygodniach prezes Google Sundar Pichai czy prezes Microsoftu Brad Smith.

Głównym tematem tych spotkań jest walka z rozpowszechnianiem w internecie fałszywych wiadomości (fake news), mowy nienawiści (hate speech) czy innych łamiących prawo treści. KE chce do zwalczania tych problemów szerokiego używania sztucznej inteligencji (AI). Jutro (19 lutego) w Brukseli zostanie zaprezentowana unijna „biała księga” dotycząca AI.

Zuckerberg: Facebook jest jak operator telekomunikacyjny

Po spotkaniu z unijnymi komisarzami – wiceprzewodniczącą ds. konkurencji Margrethe Vestager, wiceprzewodniczącą ds. wartości Verą Jourovą oraz komisarzem ds. rynku wewnętrznego Thierrym Bretonem – Mark Zuckerberg nie był zbyt rozmowny. Dziennikarzom powiedział, że „dyskusja była szeroka” i dotyczyła „prywatności, otwartości i zasad konkurencji”.

Prezes Facebooka przypomniał też, że jego spółka już wcześniej opublikowała swój manifest, który wskazuje na konieczność opracowania nowych regulacji dotyczących powyższych zagadnień. Kierownictwo amerykańskiej spółki stwierdziło w tym dokumencie, że nie można odpowiedzialności za materiały czy wypowiedzi publikowane przez użytkowników przerzucać na same serwisy społecznościowe, ponieważ „szkodziłoby to innowacyjności i zaburzało prawo do wolności słowa”.

Według tego rozumowania serwisy takie jak Facebook powinny być traktowane podobnie do operatorów telekomunikacyjnych, którzy nie ponoszą odpowiedzialności za to, co przesyłają do siebie lub mówią przez telefon użytkownicy danej sieci. Telekomy bowiem jedynie dostarczają infrastrukturę i możliwość nawiązywania łączności, ale nie moderują treści prowadzonej dzięki nim konwersacji.

Facebook sugeruje też, że jedyne wymogi jakie można postawić serwisom społecznościowym w kwestii fake news czy mowy nienawiści to wprowadzenie skutecznego systemu zgłaszania łamiących prawo treści, publikowania regularnych raportów na temat wykrytych przypadków rozpowszechniania fake news lub nawoływania do nienawiści na tle rasowym czy religijnym oraz jasnego określania w regulaminach tego, co jest nielegalne jeśli chodzi o publikowanie postów czy komentarzy.

Irlandia: Google i Tinder na celowniku

Irlandzki komisarz ds. ochrony danych osobowych (DPC) wszczął dochodzenie przeciw dwóm spółkom internetowym – Google i Tinder – w związku z tym jak przetwarzają one dane osobowe swoich użytkowników. Chodzi o sprawdzenie czy nie doszło do złamania dyrektywy RODO.

 

Google to …

Jourova: Czas umów dżentelmeńskich się skończył

Z udzielanych po spotkaniu z prezesem Facebooka wypowiedzi unijnych komisarzy wynikało jednak jasno, że Bruksela takie rozumowanie zdecydowanie odrzuca i wymaga od Facebooka i podobnych serwisów dużo większego zaangażowania się w walkę z fake news czy hejtem oraz brania znacznie szerszej odpowiedzialności za to, co publikują użytkownicy. „Propozycje Facebooka są niewystarczające” – mówił Thierry Breton.

„Dyskutowaliśmy o kwestiach, które są przed nami, o tym jak uregulować platformy, jakie przepisy stosować wobec mowy nienawiści i jaka powinna być odpowiedzialność platform internetowych. Jeśli one same nie będą w stanie się tym zająć, to będziemy musieli to oczywiście uregulować” – stwierdził komisarz ds. rynku wewnętrznego. KE ma zaprezentować swój kodeks usług cyfrowych jeszcze w tym roku. Lwia jego część ma dotyczyć właśnie funkcjonowania serwisów społecznościowych.

Równie twarde stanowisko przedstawiła wiceszefowa KE ds. wartości. Ona także stwierdziła, że jeśli Facebook „sam nie wprowadzi satysfakcjonujących rozwiązań, UE zmusi go do tego na swoim terenie odpowiednimi regulacjami”. „Czas dżentelmeńskich umów się skończył. Platformy internetowe muszą wziąć większą odpowiedzialność za to, co się na nich pojawia. Każdym wprowadzanym dobrowolnie narzędziom muszą towarzyszyć regulacje. Pracujemy już nad nimi w KE” – powiedziała Vera Jourova.

„Facebook powinien podjąć dodatkowy wysiłek w obronie demokracji, co z kolei będzie wymagać przejrzystości i nadzoru nad algorytmami tej platformy. Zastanowimy się również nad rozwiązaniem problemu mikro-targetowania oraz zapewnieniem lepszego dostępu do zbieranych przez serwisy społecznościowej danych, abyśmy mogli lepiej zrozumieć, co właściwie dzieje się na takich platformach” – podkreśliła wiceprzewodnicząca KE.

Nie wiadomo, czy spotkanie Marka Zuckerberga z przedstawicielami Komisji Europejskiej dotyczyło także kwestii podatku od świadczonych cyfrowo usług. Podczas zakończonej w niedzielę (16 lutego) 56. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa szef Facebook mówił o tym, że jego koncern byłby skłonny płacić w Europie wyższe podatki, o ile ich reguły opracowałaby Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Zuckerberg: Facebook gotowy płacić w Europie wyższe podatki

Założyciel i prezes największego na świecie pod względem liczby użytkowników serwisu społecznościowego stwierdził podczas 56. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że Facebook jest gotowy płacić w Europie wyższe podatki, o ile nowe reguły opracuje OECD.

 

Mark Zuckerberg, który wziął udział w 56. Monachijskiej …