Szczyt UE: Jest kolejna wersja kompromisu. Zostanie zaakceptowana?

Premier Słowenii Janez Jansa i przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, fot. @Charles Michel [Facebook]

Premier Słowenii Janez Jansa i przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, fot. @Charles Michel [Facebook]

Cały czas trwają negocjacje w sprawie kształtu przyszłego unijnego budżetu na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy. Na stole pojawiła się kolejna propozycja przewodniczącego Rady Europejskiej. Czy już ostateczna?

 

Szef Rady Europejskiej Charles Michel poinformował, że przygotował kolejną wersję kompromisu na szczyt Rady Europejskiej. Przywódcy właśnie w tej chwili ją omawiają. To owoc kolektywnej pracy wszystkich liderów i ich zespołów. Wiem, że ostatnie kroki są zawsze najtrudniejsze, ale jestem przekonany, że nawet jeśli jest to trudne, nawet jeśli będzie wymagało dalszej pracy, to porozumienie jest możliwe” – mówił Michel.

Upór przynosi korzyści. Rutte blokuje negocjacje, ale sam zyskuje coraz więcej

Drugi dzień szczytu budżetowego w Brukseli nie przyniósł postępu w negocjacjach. Jak dotąd z rozmów zwycięski wychodzi tylko holenderski premier Mark Rutte.

Co zawiera propozycja Michela?

Według nowej propozycji znalazło się zmniejszenie o 10 mld euro (czyli o 1/4) szczególnie ważnego dla Polski funduszu sprawiedliwej transformacji energetycznej, utrzymanie Funduszu Odbudowy na poziomie 750 mld euro, a zmniejszenie w nim puli grantów do 390 mld euro, zaś resztę (360 mld euro) stanowić będą kredyty. Utrzymano zapisy o powiązaniu wypłat unijnych funduszy z praworządnością, ale złagodzono je. Dołożono bowiem dodatkowe kryteria zakładające, że decyzje dotyczące ewentualnych sankcji finansowych muszą być podejmowane z zachowaniem obiektywizmu, niedyskryminacji, jednakowego traktowania państw członkowskich i powinny być podejmowane w sposób bezstronny, w oparciu o szczegółowe dowody.

Propozycja Charlesa Michela zakłada też, że 70 proc. grantów zostanie przyznanych w latach 2021-2022, zaś pozostałe 30 proc. do końca 2023 r. Rządy państw członkowskich musiałyby też wydać 30 proc. pieniędzy z Funduszu Odbudowy na cele związane z walką ze zmianami klimatu.

Propozycja zakłada także budżet UE na lata 2021-2027 w wysokości 1,074 bln euro. W Funduszu Odbudowy znalazły się też niewielkie cięcia w środkach na politykę spójności z 50 do 47,5 mld euro. Środki na rolnictwo zostałyby zaś ścięte o połowę (do 7,5 mld euro), a środki na badania i innowacje z 13,5 do 5 mld euro. Mocno zmniejszony jest też instrument InvestEU, który dotknęło cięcie z 30,3 mld do zaledwie 2,1 mld euro.

Ostry negocjator czy "czarny charakter"? Czy Mark Rutte ustąpi w sprawie Funduszu Odbudowy UE?

Czy demonstracyjna nieustępliwość Rutte to jedynie pozory, mające na celu wypracowanie pozycji do dalszych ustępstw?

Co z praworządnością?

Polska nie zgadza się natomiast na „ogólnie sformułowaną klauzulę” na temat powiązania funduszy unijnych z praworządnością.

„To grozi dużym ryzykiem, nie tylko zresztą dla Polski, nie tylko dla Europy Środkowej. Mechanizm powiązania funduszy UE z praworządnością to narzędzie w rękach silniejszych państw, które mogą w każdym momencie zacząć szantażować inne państwa” – stwierdził premier Mateusz Morawiecki.

Ale polskim władzom nie będzie w tej sprawie łatwo.

„Cięcia w budżecie to już jest coś problematycznego i trudnego do zaakceptowania. Żeby znaleźć kompromis, trzeba było może powiedzieć >>tak<<, ale żeby akceptować cięcia w wartościach, mieć Europę z obciętymi wartościami, obciętymi prawami i praworządności – tu z mojej strony będzie >>nie<<” – powiedział korespondentce RMF premier Luksemburga Xavier Bettel. Również premierzy Belgii i Holandii twardo obstają przy wiązaniu praworządności z budżetem UE.

Zapis jednak rozwodniony?

W nocy Polskie Radio informowało zaś, że mechanizm „fundusze za praworządność” zniknął z projektu kompromisu. Nie byłoby więc powiązania tych funduszy z kwestią art. 7 unijnego traktatu. Pozostać miał natomiast zapis mówią mówiący o konieczności przestrzegania rządów prawa, ale w kontekście przede wszystkim kontroli budżetowej i ochrony przed korupcją.

Aby uruchomić ewentualną procedurę sankcyjną, zgodę na to musiałaby wydać większość krajów członkowskich zaś ostateczna decyzja byłaby podejmowana jednomyślnie na unijnym szczycie. Do takiej zmiany miało dojść podczas kolejnej przerwy w obradach plenarnych ogłoszonej o 23:00.

O tym, że udało się taki zapis przeforsować mogła świadczyć zapowiedź rzecznika polskiego rządu Piotra Müller, który poinformował po północy, że zaraz po oficjalnym zakończeniu szczytu odbędzie się wspólna konferencja premierów Polski i Węgier – Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbana. Wcześniej obaj szefowie rządów odbyli także spotkanie z premierem Słowenii Janezem Janšą.

Ale z drugiej strony, informację o tym, że Polsce i Węgrom udało się niemal całkowicie sparaliżować zapis o praworządności dementowała brukselska korespondentka RMF FM. Według jej ustaleń zapis ten został skrócony, ale „jego sedno pozostało niezmienione”.

„Powiązanie budżetu UE z przestrzeganiem praworządności pozostaje. Nocna akcja dezinformacyjna polskich władz” – napisała na Twitterze Katarzyna Szymańska-Borginion.