Bez smartfona, w saunie, popijając szampana. Oto jak Europejczycy spędzają Boże Narodzenie / Świąteczny Briefing z Europy

swieta-boze-narodzenie-wigilia-tradycje-pandemia-covid-niemcy-polska-europa-unia-europejska-potrawy-prezenty-kosciół

Redakcja EURACTIV.pl sprawdziła świąteczne tradycje w krajach Unii Europejskiej. Zapraszamy do piątkowej - specjalnej edycji - briefingu z Europy. / Foto via Canva

W Niemczech bez smartfona, w Finlandii w saunie, we Francji z szampanem, a w Hiszpanii w oczekiwaniu na wielkie nagrody pieniężne. Redakcja EURACTIV.pl sprawdziła świąteczne tradycje w krajach Unii Europejskiej. Zapraszamy do lektury piątkowej – specjalnej – edycji briefingu z Europy.

 

 

BERLIN

Święta offline? Co czwarte niemieckie gospodarstwo domowe wprowadziło zakaz używania smartfonów w Wigilię, wynika z sondażu firmy Bitkom. 26 proc. Niemców deklaruje, że zdecydowało się na taki krok, aby wyeliminować rozpraszanie uwagi, spędzając czas z rodziną.

Z kolei 35 proc. ankietowanych twierdzi, że telefonów będzie używać podczas wigilijnej kolacji tak rzadko jak to możliwe, a 53 proc. chce je trzymać z dala od siebie. Powodem takich ograniczeń jest głównie potrzeba większego skupienia na relacjach rodzinnych podczas świąt.

Właśnie przebywanie razem z rodziną jest dla Niemców najważniejsze – 62 proc. z nich kojarzy święta z „czasem spędzonym z rodziną“, wynika z sondażu Gesellschaft für Konsumforschung (GfK).

Na kolejnych miejscach jest „spokój i kontemplacja” (50 proc.), a na trzecim „prezenty” i „udekorowane sklepy i lampki choinkowe” (44 proc.).

To właśnie z Niemiec pochodzi zwyczaj organizowania jarmarków świątecznych, ale i ubierania choinki. W tym kraju świąteczne drzewko – zgodnie z tradycją – przystraja się w Wigilię, choć obecnie jest to zróżnicowane w zależności od rodziny, a 24 grudnia choinkę ubierają głównie starsze pokolenia.

Niemcy z roku na rok stają się jednak coraz mniej religijni. W 2011 r. udział w nabożeństwie podczas świąt Bożego Narodzenia był ważny dla 26 proc. Niemców, a w tym roku jest to już tylko 14 proc.

(Paulina Borowska)

PRAGA

Święta w kraju ateistów. Choć w Czechach dominują ateiści, to jak wynika z sondaży, większość kultywuje bożonarodzeniowe tradycje. Wiele kobiet już kilka dni przed Świętami udaje się do piwnicy, aby sprawdzić, czy zakwitły już ścięte na początku grudnia gałązki forsycji, jabłoni lub czereśni. Kwiaty zwiastują urodzajny następny rok.

Szczególne znaczenie mają gałązki jabłoni, które symbolizują biblijny Raj i owoc, spożyty przez Adama i Ewę, patronów tego dnia. Z kolei ilość kwiatów na gałązce forsycji pokazuje, na ile dostatni będzie przyszły rok. Podobnie jak w innych krajach, kultywuje się także zwyczaj zapalania czterech świec na wieńcu adwentowym, o jedną więcej w każdą niedzielę adwentu.

Czesi najczęściej wybierają żywe choinki. Często ozdabiają też domy jemiołą. Podobnie jak w krajach bałtyckich popularne są wigilijne wróżby, na przykład z łupanych orzechów (orzech zdrowy w środku wróży pomyślność) czy skórek jabłka, które panny rzucają za siebie i z powstałego kształtu odczytują pierwszą literę imienia przyszłego męża. Szczęście przynosi też znalezienie ziarnka grochu w tradycyjnych zapiekanych słodkich bułeczkach, zaś posmarowanie twarzy miodem ma zapewnić przychylność innych ludzi.

Prezenty w wigilijny wieczór przynosi Jezusek (cz. “Ježišek”). Osobom, które do czasu pojawienia się na niebie pierwszej gwiazdy i rozpoczęcia wieczerzy przestrzegali postu, w nagrodę może zjawić się “złoty prosiaczek” (“zlate prasatko”). Do tradycji należą też śpiewanie kolęd i odwiedzanie szopek bożonarodzeniowych.

(Aleksandra Krzysztoszek)

PARYŻ

Rodzina, foie gras i szampan. Boże Narodzenie to najważniejsze święto rodzinne we Francji. Chodzi w nim głównie o to, żeby spędzać czas z rodziną.

We Francji popularne są tradycyjne jarmarki bożonarodzeniowe. W tym roku po wymuszonej przerwie z powodu pandemii COVID-19 powrócił m.in. jarmark świąteczny w ogrodach Tuileries w Paryżu. Na jarmarkach można skosztować mnóstwa przeróżnych przysmaków, nabyć świątecznych dekoracji czy skorzystać z licznych atrakcji, jak np. jazda na łyżwach.

Jako się rzekło Francuzi spędzają święta zazwyczaj rodzinnie. Najbliższa rodzina spotyka się podczas wigilijnej kolacji i obiadu pierwszego dnia świąt. Dalsza: w ciągu następnych dni. W dniach poprzedzających Boże Narodzenie niemalże codziennie – przynajmniej w świecie przedpandemicznym – ktoś z rodziny organizował obiad albo kolację.

W trakcie świątecznych obiadów można skosztować typowych dla Francji przysmaków, które różnią się jednak od regionów: owoców morza, ostryg, uważanego przez większość Francuzów za część dziedzictwa narodowego foie gras oraz wznieść toast szampanem.

Chyba że jest się akurat pracownikiem urzędu miejskiego w Lyonie, gdzie właśnie mająca większość w radzie miejskiej partia Zielonych wydała rozporządzenie zakazujące podawania na swych przyjęciach, foie gras, czyli wątroby z forsownie tuczonych kaczek i gęsi.

Kilka tygodni wcześniej podobną decyzją wydał mer Grenoble, który zakazał podawania tradycyjnej potrawy francuskiej na oficjalnych imprezach i w stołówkach szkolnych. Skąd kontrowersje?

Foie gras to synonim luksusowej kuchni, a jednocześnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych przysmaków, jakie istnieją. Związane jest to z produkcją foie gras i niehumanitarnego traktowania drobiu przy okazji przymusowego tuczu gęsi i kaczek.

Przymusowy tucz uznawany jest za okrucieństwo wobec zwierząt, dlatego czternaście europejskich państw wprowadziło całkowity lub, w wypadku Austrii, częściowy zakaz produkcji foie gras. Do tych krajów zalicza się również Polska, w której od 1 stycznia 1991 r. zakazane jest forsowne tuczenie drobiu. Podobne ograniczenia są także w dwóch stanach USA: Kalifornii oraz w Nowym Jorku. Ale już fois gras można spożywać niemal na całym świecie, z wyjątkiem np. Indii.

A co po wigilijnym posiłku? Prezenty otwiera się albo po kolacji, albo 25 grudnia rano. Pod choinką można znaleźć najróżniejsze upominki, od książek, po modne gadżety. Miłośnicy literatury mogą spodziewać się np. popularnej ostatnio we Francji – a od niedawna dostępnej w Polsce – powieści „Anomalia” Hervé Le Telliera. Książkę uhonorowano w 2020 r. najbardziej prestiżową nagrodą literacką we Francji – Prix Goncourt.

Ponad milion sprzedanych egzemplarzy w kraju o silnej konkurencji wydawniczej, gdzie w trakcie literackiego otwarcia, a właściwie „literackiego powrotu”, tj. la rentrée littéraire (od końca sierpnia do końca października) wydaje się ponad 600 tytułów, to nie lada wyczyn i chyba zupełnie dobra rekomendacja, by i w Polsce mieć odrobinę Francji w trakcie kilku zimowych wieczorów.

A zatem: Joyeux Noël!

(Mateusz Kucharczyk)

MADRYT

W świecie liczb i żartów. Święta w Hiszpanii to oczywiście spotkania w gronie rodziny i przyjaciół oraz wiele tradycyjnych potraw kojarzonych z Bożym Narodzeniem.

Ale zanim nastanie czas świętowania, nie ma chyba Hiszpana i Hiszpanki, którzy z uwagą nie śledziliby w dniach poprzedzających święta tradycyjnej loterii – Loteria de Navidad.

W tegorocznej puli znalazło się – bagatela – 2,4 mld euro. Bo właśnie tyle pieniędzy rozlosowano pomiędzy szczęśliwców. Dla porównania pula nagród w loterii szczepionkowej w Polsce to skromne… 22 mln złotych.

Losowania Loterii Bożonarodzeniowej odbywają się od 1812 r. Nie przerwano ich nawet podczas wojny domowej ani późniejszej dyktatury generała Franco. Zasady? Banalnie proste.

W lipcu wypuszczane są na rynek 172 serie numerów. Każdy numer jest drukowany na 180 kuponach. Ponieważ jeden kupon kosztuje 200 euro, Hiszpanie zwykle kupują za 20 euro tzw. “decimo” – jedną dziesiątą. Oznacza to, że każdą z premiowanych serii może wygrać 1800 osób. Często wygrywa więcej, bo rodziny czy sąsiedzi składają się na “decimo” a potem dzielą pieniędzmi. Zdarza się też, że szczęśliwy numer nie został w całości sprzedany i pieniądze wracają do Państwowych Loterii i Zakładów (Loterias y Apuestas de Estado).

Pierwszą nagrodą – tzw. El Gordo (gruby) – są 4 mln euro. Tyle można wygrać za każdy ze 180 kuponów ze zwycięskim numerem (w sumie 720 mln euro). Drugą – 1,25 mln euro, trzecią pół miliona a czwartą 200 tys. euro. Mniejszych nagród jest ponad dwa tys.

Każdy los ma swój numer składający się z pięciu cyfr. I tak np. nr 14320 – oznacza datę wprowadzenia stanu alarmowego w Hiszpanii ( 14 marzec 2020 r.) w związku z pandemią COVID-19, uznawano za jednego z pewniaków do wylosowania El Gordo. Okazało się jednak, że „grubym” numerem został niekojarzący się z żadnym wydarzeniem 86148.

Wśród zwycięskich szczęśliwców są m.in. mieszkańcy niszczonej przez wulkan La Cumbre Vieja Gran Canarii. A co po emocjach związanych z losowaniem?

Oczywiście spotkania rodzinne przy wigilijnym stole, gdzie królują ryby i owoce morza. I tak np. w Galicji można skosztować dorsza z kalafiorem. Jednak wigilia w Hiszpanii nie jest postna, więc na stole można znaleźć m.in. jagnięcinę, słynną hiszpańską szynkę i inne mięsne przysmaki. Hiszpanie nie znają tradycji z 12 potrawami.

Nie obdarowują się także prezentami ani w wigilie, ani w Boże Narodzenie. Prezenty przynoszą Trzej Królowie dopiero 6 stycznia. Przynajmniej teoretycznie, ponieważ w praktyce dzieci (i dorośli) najczęściej dostają prezenty w oba świąteczne dni.

Z wielu odmiennych od znanych w Polsce zwyczajów warto wyróżnić obchodzony 28 grudnia Dzień Świętych Niewiniątek. I chociaż to pamiątka – jak nakazuje tradycja – rzezi dzieci wykonanej z rozkazu króla Heroda, to obecnie jest to dzień żartów – odpowiednik prima aprilis.

Wynika to z faktu, że tego samego dnia obchodzone było pogańskie święto Fiesta de los Locos, czyli Święto Szaleńców/Głupców. Było okresem szaleństwa, rozpusty, zabaw, swawoli i ekscesów.

Najpopularniejszym dowcipem, zwłaszcza wśród dzieci, jest przyklejanie na plecy drugiej osoby papierowego ludzika, tzw. monigote.

W ostatnich latach Hiszpanie z powodu zmian klimatycznych przyzwyczajają się do zimy znanej np. z naszej strefy klimatycznej. Okazuje się bowiem, że już w listopadzie Półwysep Iberyjski nawiedzają intensywne opady śniegu oraz mrozy.

(Mateusz Kucharczyk)

RZYM

Tradycja ze starożytnego Rzymu. Włosi czerpią tradycje bożonarodzeniowe zarówno z dziedzictwa chrześcijańskiego, jak i pogańskiego. Według historyków Saturnalia – starożytne rzymskie święto w środku zimy, naznaczone rozdawaniem prezentów i zabawą, stanowi inspirację dla wielu z dzisiejszych świątecznych zwyczajów.

Okres Bożego Narodzenia we Włoszech rozpoczyna się 8 grudnia w Dzień Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W tym dniu Włosi ubierają choinkę i ustawiają szopkę. Szopka jest dekorowana na różne sposoby. Niektórzy ustawiają figurki Maryi, Józefa i Jezusa, podczas gdy inni tworzą prawdziwe sceny z trzema mędrcami i postaciami, które były świadkami narodzin w Betlejem.

We Włoszech szopka jest szczególnie popularna w Neapolu. Słynne są również szopki w Bolonii i Genui, a w niektórych regionach są małe gminy, takie jak Greccio, które organizują żywą szopkę, składającą się z prawdziwych ludzi.

Włosi są bardzo rodzinnym narodem, dlatego tradycją jest spędzanie Świąt Bożego Narodzenia w domu z rodziną i jest to święto, które symbolizuje rodzinne spotkanie i ciepło. Miasta, ulice i place wypełnione są świątecznymi dekoracjami i światełkami. Na głównych placach dekoruje się duże choinki festonami, girlandami, gwiazdami, światełkami i kolorowymi kulkami.

Świętowanie – podobnie jak w Polsce- rozpoczyna się w Wigilię (24 grudnia) mimo że dzień ten nie jest ustawowo wolny od pracy. W wigilię Bożego Narodzenia, w większości domów przygotowuje się wieczorem wielką kolację, wyłącznie z potrawami wegetariańskimi i warzywami.

Wigilijnych dań na stole jest 13, a więc o jedno więcej niż w Polsce. Niektóre rodziny o północy wspólnie śpiewają kolędy, a inne wybierają się do kościoła na pasterkę. Po północy Włosi spotykają się na placach z przyjaciółmi i znajomi, by wymienić się życzeniami i wspólnie napić świątecznego wina.

25 grudnia, w dzień Bożego Narodzenia niektóre dzieci znajdują pod choinką prezenty pozostawione przez Ojca Świętego. W części włoskich regionów prezenty przynosi z kolei Ojciec Bożego Narodzenia, który podobnie jak znany nam Święty Mikołaj, przywozi podarunki wielkimi saniami, zaprzężonymi w renifery.

W tym dniu głównym posiłkiem jest bożonarodzeniowy obiad, który spożywa się w rodzinnym gronie. Włosi przywiązują bardzo dużą uwagę do jedzenie i uwielbiają je celebrować, dlatego obiad jest kilkudaniowy i bogaty w potrawy mięsne, słodycze takie jak Panettoni i Pandoroi oraz suszone owoce.

Na świątecznym stole nie może również zabraknąć dań z makaronem, przyrządzanym na różne sposoby. Na południu kraju zwykle spożywa się go z owocami morza, a na północy z mięsem. Charakterystycznymi kolorami Świąt Bożego Narodzenia we Włoszech są czerwony i biały. Istnieje wiele tradycyjnych włoskich potraw świątecznych, które różnią się w zależności od regionu: na przykład we Friuli-Wenecji Julijskiej przygotowuje się zupę z rzepy i cotechino (brovada e muset), na Sycylii sfincione.

“Il Giorno di Santo Stefano” lub Dzień Świętego Szczepana, jest kolejnym świętem państwowym we Włoszech, więc wiele sklepów i restauracji jest zamkniętych w tym okresie.
Ten dzień Włosi spędzają z rodzinami i przyjaciółmi. Ulice zapełniają się znajomymi, którzy prowadzą rozmowy przy butelce szampana lub wina. Wiele osób odwiedza swój lokalny kościół, aby zobaczyć szopkę i złożyć niewielki datek na cele charytatywne.

Pomimo panującej pandemii COVID-19, znaczna część Włoskiego społeczeństwa (75 proc.) jest w pełni zaszczepiona, dlatego w tym roku rodziny i znajomi mogą wspólnie spędzać świąteczny czas i korzystać ze wszystkich udogodnień, ponieważ większość restrykcji pandemicznych obowiązujących w kraju nie odnosi się do osób, które przeszły pełny cykl szczepienia.

(Monika Mojak)

HAGA

Kontrowersyjny Czarny Piotruś. W przeddzień właściwego dnia św. Mikołaja, a więc 5 grudnia Holendrzy obchodzą tzw. Wigilię Sinterklaasa (niderl. Sinterklaas Avond), holenderskiego odpowiednika Świętego Mikołaja. Od “amerykańskiego” Mikołaja różni go m.in. odzienie. Podczas gdy inne europejskie państwa odeszły od takiego wizerunku Świętego Mikołaja na rzecz bardziej “świeckiego” przedstawienia, holenderski Sinterklaas nadal ubrany jest w szaty biskupie i posiada atrybuty władzy biskupiej, takie jak pastorał, stuła czy mitra.

Sinterklaas przybywa do holenderskich dzieci statkiem parowym z Hiszpanii zawsze w pierwszą sobotę po dniu św. Marcina, który zmarł 8 listopada. Od dnia jego przypłynięcia dzieci mogą każdego wieczoru przed pójściem spać postawić bucik przy kominku, a rano – jeśli były grzeczne – znajdą tam symboliczny upominek, zwykle drobne słodycze. Natomiast 5 grudnia Sinterklaas przynosi dzieciom, które były posłuszne przez cały rok, duży prezent (niderl. “Pakjesavond”).

Sinterklaasowi towarzyszy bodaj najbardziej kontrowersyjna postać w holenderskiej kulturze, a mianowicie Czarny Piotruś (Zwarte Piet). Piotruś, postać pomalowana ciemną farbą, z kręconymi włosami i zazwyczaj umalowanymi na czerwono ustami, ubrany jest w kostium pazia z przełomu XVI i XVII w., podobny do odzienia noszonego przez dworzan na dworach królewskich.

Badacze snują różne koncepcje co do korzeni tej tradycji, ale ze względu na charakterystyczny wygląd Piotrusia (makijażowi często towarzyszą też złote kolczyki w uszach) wielu upatruje w nim nawiązania do afrykańskich niewolników. W ramach przeciwstawiania się rasizmowi coraz częściej rezygnuje się z przedstawiania Czarnego Piotrusia lub zastępuje się go tzw. Umorusanym Piotrusiem, postacią z twarzą ubrudzoną sadzą.

W adwencie kultywuje się zwyczaj, znany jako Midwinterhoornblazen, czyli wydmuchiwanie nad studnią pełnych grozy dźwięków, które mają oznajmiać niedalekie nadejście Chrystusa. Obyczaj ten funkcjonuje głównie wśród farmerów, którzy przygotowują specjalne długie drewniane rogi.

W Holandii nie obchodzi się hucznie Wigilii ani nie ma wieczerzy wigilijnej. Jest natomiast pasterka – tę jedną noc w roku kościoły są niemal przepełnione ludźmi. Dopiero w pierwszy dzień świąt Holendrzy zasiadają do udekorowanych w kolorach bieli, czerwieni i zieleni stołów i spożywają uroczysty obiad z dziczyzny, mięsa przepiórek, zająca lub jelenia. Na stole musi też znaleźć się specjalny świąteczny chleb, tzw. Kerstbrood.

Stoły nie są zastawione zbyt suto, nie ma też zbyt wielu tradycyjnych świątecznych potraw. Okazale są natomiast ustrojone choinki. Holendrzy słyną też z wysyłania kartek świątecznych – przeciętna rodzina wysyła ich nawet 50.

(Aleksandra Krzysztoszek)

SZTOKHOLM

Wigilijny szwedzki stół. Szwedzi rozpoczynają okres świąteczny od dnia wspomnienia liturgicznego św. Łucji, przypadającego 13 grudnia. Dla upamiętnienia tej męczennicy z III wieku n.e., która według tradycji chrześcijańskiej przynosiła pożywienie prześladowanym chrześcijanom, zazwyczaj najstarsza córka w rodzinie przebiera się wówczas za Łucję i podaje rodzicom posiłek złożony z kawy i bułeczek lub grzanego wina.

Choinki ubiera się zazwyczaj kilka dni przed świętami. Wśród tradycyjnych bożonarodzeniowych dekoracji znajdują się kwiaty: przede wszystkim poinsecja, nazywana w Szwecji, podobnie jak w Polsce, gwiazdą betlejemską (szw. julstjärna), ale też czerwone tulipany.

W Wigilię (Julafton) wierzący Szwedzi uczestniczą w uroczystym nabożeństwie, a dopiero potem wszyscy zasiadają do stołu na tradycyjną wieczerzę… ze szwedzkim stołem (smörgåsbord), na którym można znaleźć m.in. szynkę i inne wyroby z mięsa wieprzowego, a także ryby i słodycze.

Po wieczerzy jedna osoba przebiera się za Tomte, czyli świątecznego leśnego skrzata (przypominającego norweskiego nisse). To właśnie Tomte w szwedzkiej kulturze przynosi świąteczne prezenty.

(Aleksandra Krzysztoszek)

HELSINKI

Konieczna wizyta w saunie. Finlandia ma wiele wspólnych tradycji bożonarodzeniowych ze Szwecją. Podobnie jak w Szwecji, w Finlandii okres świąteczny rozpoczyna się od dnia św. Łucji. Nie oznacza to jednak, że Finowie nie wykształcili własnych zwyczajów.

W Wigilię większość Finów spośród tych, którzy obchodzą Boże Narodzenie, uczestniczy w uroczystej mszy, ale też odwiedza sauny – to oczyszczający rytuał. Wiele osób udaje się również na cmentarze, aby z okazji Świąt odwiedzić groby bliskich.

Wigilijna wieczerza zazwyczaj rozpoczyna się między 17:00 a 19:00. Na stole zazwyczaj znajduje się pieczona szynka, duszona potrawa z brukwi, sałatka z buraków czy inne skandynawskie dania. Domy odwiedza wówczas także Święty Mikołaj.

Do fińskich domów nie ma on zresztą daleko. Zamieszkuje bowiem fińskie miasto Rovaniemi w Laponii, gdzie mieści się słynna Wioska Świętego Mikołaja. Jest to jedna z większych atrakcji turystycznych w Finlandii, przynajmniej w okresie świątecznym. Niewiele osób wie jednak, że ów “prawdziwy” Święty Mikołaj mówi także po polsku!

(Aleksandra Krzysztoszek)

KOPENHAGA

Trzeba skończyć świętowanie przed 23:00. Duńskie przygotowania do Bożego Narodzenia (Jul) rozpoczynają się od wieńca adwentowego z czterema świecami (Adventskrans) – każda z nich zapalana jest w kolejną niedzielę grudnia przed Wigilią.

Podobnie jak w Polsce, Duńczycy otwierają prezenty, które przynosi Julemand (czyli odpowiednik Świętego Mikołaja), po kolacji – 24 grudnia.

Nieodłącznym elementem duńskiego oczekiwania na święta jest Julefrokost, czyli uroczyste kolacje świąteczne. Odbywają się one zwykle w grudniu aż do Bożego Narodzenia – obchodzone są zarówno w miejscach pracy, jak i w domach. Wówczas na stolach goszczą tradycyjne wigilijne potrawy, takie jak flæskesteg (pieczeń wieprzowa), stegte fisk (smażona ryba) czy æg med rejer og kaviar (jajka z krewetkami i kawiorem).

W Wigilię, obok tradycyjnych dań, na stołach znajdziemy duński deser – Ris a l’Amande – to zimny, kremowy pudding ryżowy z wanilią i płatkami migdałów, polany sosem wiśniowym. Wiąże się z nim kolejna tradycja – w jednym z nich ukryty jest cały blanszowany migdał – kto znajdzie go na swoim talerzu, otrzymuje dodatkowy podarunek. Podczas kolacji podawane jest również popularne skandynawskie grzane wino z przyprawami oraz bakaliami – Gløgg.

W związku z pandemią prywatne imprezy organizowane w miejscach poza domem – na przykład przyjęcia bożonarodzeniowe – muszą zakończyć się przed godziną 23.

(Martyna Kompała)

OSLO

Dzieci poza limitem gości. Podobnie jak w Danii, norweskie święta Bożego Narodzenia to również Jul. Norwegowie także dużą uwagę przykładają do Wigilii (Julaften). Na stole królują głównie dania mięsne – Ribbe (świńskie żeberka), Julepølse (biała kiełbasa), Kalkun (indyk) oraz Pinnekjøtt (żeberka owcze). W Norwegii również wypijemy w grudniu Gløgg, czyli grzane wino. Natomiast Pepperkake, czyli pierniczki, są jednymi z najpopularniejszych świątecznych przysmaków.

Julenisse, to mały krasnoludek z długą brodą i czerwonym kapeluszem – pomocnik Świętego Mikołaja – i to on przynosi prezenty dzieciom w Norwegii.

Co ciekawe, Norwegowie obchodzą tylko Wigilię – 25 i 26 grudnia to tylko czas wolny od pracy. Po Bożym Narodzeniu nadchodzi Romjul – czas pomiędzy świętami a Nowym Rokiem.

Restrykcje obowiązujące w Norwegii od 16 grudnia zakładają rekomendacje, które mówią o maksymalnie 20 gościach w okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem (poza nim – maksymalna liczba to 10 osób). Dzieci mogą odwiedzać swoich rówieśników nawet jeśli przekracza to zalecaną liczbę gości.

(Martyna Kompała)

BRATYSŁAWA

Inaczej niż w Polsce. Jeśli chodzi o przygotowanie do świąt, podobnie jak w Polsce, adwent także jest wyraźnie wpisany w krajową tradycję. Podczas gdy w przeszłości był on kojarzony głównie z duchowymi przygotowaniami, obecnie nabrał on bardziej komercyjnego wymiaru.

Zwyczaje adwentowe są w tym kraju jednak nieco inne. Gdy Polacy w okresie tym zapalają świeczniki adwentowe, słowackie rodziny wystawiają na stoły specjalne wieńce, zawierające 4 świece. Każda z nich jest zapalana w kolejną niedzielę, aż do świąt Bożego Narodzenia. Popularny jest także zwyczaj otwierania okienek w kalendarzach adwentowych.

Choinka dekorowana jest w noc przed Wigilią, lub w dzień Wigilii. Małe dzieci wierzą, że to Dzieciątko Jezus przynosi drzewko do domu – często rodzice w tajemnicy przynoszą więc choinki i dekorują je.

Słowacy, podobnie jak Polacy, zaczynają świętowanie od wieczerzy wigilijnej, serwowanej 24 grudnia. Składa się ona z reguły z kilku dań i różni w zależności od regionu kraju i rodziny. Za tradycyjne słowackie danie uchodzą jednak… domowe gofry świąteczne. Są one najczęściej spożywane z miodem. Na stołach często trafić można także na tradycyjne ciasto Štedrák, zupę z kapusty kiszonej a także ryby – karpia i łososia.

Warto nadmienić, że to nie Kevin sam w Domu króluje na tamtejszych szklanych ekranach. Są to inne filmy – Tři oříšky pro Popelku (Trzy Orzeszki dla Kopciuszka) oraz Pelíšky (Pod jednym dachem), osadzony w realiach Bożego Narodzenia w Czechosłowacji w latach 60.

Wigilijne tradycje także różnią się w zależności od części kraju. Bardzo często pod obrusem umieszcza się łuskę karpia, co ma przynieść bogactwo. Zdarza się, że głowa rodziny wykonuje krzyż za pomocą miodu na czołach reszty domowników, co także ma zapewnić obfitość oraz dobro. Dodatkowy talerz przy stole na Słowacji symbolizuje miłosierdzie, czasem bywa także interpretowany jako miejsce dla zmarłego członka rodziny.

Prezenty, podobnie jak w Polsce, są otwierane po wigilijnej wieczerzy. One także mają być przyniesione przez Dzieciątko Jezus.  Na Słowacji praktykuje się także żywo zwyczaj chodzenia na pasterkę, która uchodzi za najbardziej „uczęszczane” nabożeństwo w roku.

Podczas tegorocznych świąt, z powodu koronawirusa, na Słowacji nadal utrzymuje się napięta sytuacja pandemiczna. W ostatnich tygodniach rząd zdecydował się na poluzowanie restrykcji sanitarnych tak, by umożliwić zgromadzenia rodzinne. Jednocześnie, od 25 grudnia otwarte będą hotele, jak na razie tylko dla zaszczepionych i ozdrowieńców.

(Kinga Wysocka)

BUDAPESZT

Cukierków nigdy dość. Węgrzy kupują średnio 3,5 tys. ton cukierków szalocukor rocznie, których wartość sięga łącznie aż 19 mln euro (7 mld forintów). Przysmak ten jest najbardziej popularny właśnie w okresie świąt.

Szaloncukor to pralinki oblane czekoladą i owinięte w błyszczącą, kolorową folię, a następnie wieszane na choince jako ozdoba. Najbardziej popularne są te o smaku galaretki, marcepanu, kokosa, karmelu i kremu czekoladowego. Węgierska rodzina kupuje średnio kilogram cukierków szaloncukor rocznie.

Szaloncukor nie pochodzi z Węgier – został przywieziony przez niemieckich cukierników w XIX w. i szybko zdobył popularność w całym kraju. Najwięksi producenci słodyczy przygotowywali je co roku na święta według własnych, tajnych receptur.

W ostatnich latach (poza 2020 r.) krajowa konsumpcja szaloncukor miała tendencję wzrostową, dzięki czemu stały się one jednym z najpopularniejszych produktów sezonowych w okresie świątecznym.

W tym roku po raz drugi w historii zorganizowano konkurs na „Szaloncukor Roku”, w którym wzięli udział producenci z łącznie 152 smakami. Dostępny jest już na przykład szaloncukor bez dodatku cukru. Zapotrzebowanie rośnie na pralinki ekologiczne, dietetyczne czy wegańskie

(Paulina Borowska)

WIEDEŃ

Widmo restrykcji. Okres przedświąteczny rozpoczyna się w połowie listopada – to wtedy w wielu miastach otwierają się jarmarki przedświąteczne. Austriacy nie zapalają świeczników, a tradycyjne wieńce adwentowe. Pierwotnie miały one po 24 świece jednak obecnie najczęściej są to 4. W każdym kolejnym tygodniu adwentu zapala się następną świecę. Począwszy od 1 do 24 grudnia Austriacy, tak jak Polacy, otwierają kalendarze adwentowe.

Boże Narodzenie jest obchodzone 24 grudnia, przy tradycyjnej wigilijnej wieczerzy. Tradycje kulinarne różnią się w zależności od landu – podczas gdy w niektórych regionach typowym daniem jest gęś z czerwoną kapustą i kopytkami, w innych są to m.in. wędzone kiełbaski i kiszona kapusta.

Austriacy odpakowują prezenty (przyniesione przez Dzieciątko Jezus) po wieczerzy i odśpiewaniu kolęd – zalicza się do nich m.in. Cicha noc (Stille Nicht). Ta jedna z najbardziej znanych świątecznych pieśni na świecie po raz pierwszy została wykonana podczas pasterki w Austrii, w mieście Oberndorf pod Salzburgiem w 1818 r. Po dziś dzień stanowi ona część austriackiego niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Na czas nadchodzących świąt i nowego roku, Austria zaostrzyła pandemiczne restrykcje – od 20 grudnia, każdy wjeżdżający do kraju musi mieć negatywny wynik testu. Nie dotyczy to jednak osób, które otrzymały już dawkę przypominającą szczepionki.

(Kinga Wysocka)

WILNO

Świąteczne wróżby. Tradycyjny wigilijny wieczór nosi nazwę “kuczios”, co prawdopodobnie wzięło się od nazwy dania, jakie musi znaleźć się wówczas na stole, a jakim jest kutia.

Ważnym elementem kuczios są też wróżby. Pod obrusem, podobnie jak w Polsce, znajduje się sianko. Jeśli wyciągnie się parzystą liczbę źdźbeł, oznacza to, że szczęśliwiec wkrótce stanie na ślubnym kobiercu. Wyciągnięcie długiej i równej słomki zwiastuje długie życie w dostatku, zaś złamane źdźbło – niepowodzenie.

Inna wróżba polega na wzięciu z misy garści śliżyków – bardzo drobnych drożdżowych ciasteczek z makiem. Parzysta ich liczba wróży sukces, nieparzysta – coś dokładnie przeciwnego. W wigilijny wieczór panny nasłuchują także szczekania psów. Pokazuje ono bowiem kierunek, z którego mogą się one spodziewać przybycia swatów.

Tak samo jak w Polsce, pora obdarowywania się prezentami następuje po wieczerzy. Święty Mikołaj zostawia podarki pod choinką, przy drzwiach wejściowych lub na balkonie. Następnie wierzący Litwini udają się na pasterkę.

(Aleksandra Krzysztoszek)

Zespół EURACTIV.PL życzy wszystkim czytelnikom – bez względu na pochodzenie i wyznanie religijne – wesołych, spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia, a w Nowym Roku spełnienia najskrytszych marzeń!