Rządowi eksperci: Polska mocno odczuje brexit

Boris Johnson, źródło: Flickr/Chatham House (CC BY 2.0)

Boris Johnson, źródło: Flickr/Chatham House (CC BY 2.0)

Polska będzie jednym z państw UE najbardziej dotkniętych ewentualnym wyjściem Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty – uprzedza Polski Instytut Ekonomiczny (PIE).

 

Wciąż jednak nie wiadomo, czym zakończy się trwający od trzech lat proces wychodzenia Zjednoczonego Królestwa z UE, bo wczoraj wieczorem brytyjska Izba Gmin uniemożliwiła Borisowi Johnsonowi wyprowadzenie kraju z UE 31 października.

Izba Gmin: Nie będzie październikowego brexitu

Co prawda brytyjscy deputowani w pierwszym głosowaniu poparli we wtorek (22 października) rządowy projekt ustawy o porozumieniu ws. wystąpienia z UE, ale zaraz potem odrzucili harmonogram prac nad tą ustawą (stosunkiem głosów 322:308). Zgodnie z nim dokument miał trafić do Izby Lordów już w czwartek, a na początku przyszłego tygodnia uzyskać podpis królowej. Tylko tak szybkie procedowanie dawałoby szanse na realizację planów Borisa Johnsona i wyprowadzenie Zjednoczonego Królestwa z Unii z dniem 31 października.

Tymczasem zamiast zajmować się brexitem Izba Gmin przez najbliższe dwa dni będzie debatować nad programem legislacyjnym zawartym w mowie tronowej, którą w zeszłym tygodniu przedstawiła królowa Elżbieta II. “UE musi się teraz zastanowić jak odpowiedzieć na prośbę o przedłużenie terminu brexitu. Będę rozmawiał z europejskimi stolicami i do tego czasu wstrzymujemy dalsze prace nad ustawą” – zapowiedział po głosowaniu premier Johnson.

Brexit: Wciąż bez głosowania nad umową z UE

Brytyjski parlament znów nie przeprowadził głosowania nad umową brexitową. Nie dopuścił do tego spiker Izby Gmin, powołując się na przepis z początku XVII wieku. W związku z tym swoje głosowanie nad umową odkłada także Parlament Europejski.

 

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson …

Polska straci od 0,14 proc. do 0,24 proc. PKB i od 20 do 35 tys. miejsc pracy

W raporcie przygotowanym m.in. na podstawie szacunków naukowców z National Institute of Economic and Social Research polski instytut podkreśla, że nasz kraj zostanie poszkodowany niezależnie od tego, czy realizowany będzie tzw. twardy brexit, czy brexit na podstawie umowy z UE.

Raport PIE przewiduje, że w przypadku brexitu z umową import Wielkiej Brytanii obniży się o 11 proc., a w przy “twardym” brexicie – nawet 19 proc. Pociągnie to za sobą obniżkę polskiego PKB w najlepszym przypadku (brexit z umową) o 0,14 proc., czyli o ok. trzy miliardy złotych, lub – jeśli Zjednoczone Królestwo opuści Unię bez umowy – o 0,24 proc., czyli o ok. pięć miliardów złotych. Ponadto liczba miejsc pracy w Polsce może spaść o 0,13 proc. (20 tys.) w wersji brexitu z umową oraz o 0,23 proc. (35 tys.) w wersji “twardego” brexitu.

Wyjście Wielkiej Brytanii z UE najgroźniejsze dla Malty – najmniej dla Grecji

Przewidywania ekonomistów stawiają Polskę na siódmym miejscu wśród państw członkowskich UE – za Czechami a przed Niemcami. Zdecydowanie najbardziej poszkodowana brexitem będzie Malta, za nią plasuje się Irlandia, a kolejne miejsca zajmują Słowacja, Belgia i Holandia. Z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE najlepiej – poza Grecją – poradziłyby sobie Finlandia, Estonia i Łotwa.

Morawiecki: Porozumienie ws. brexitu zapewnia Polakom ich prawa  

Premier Mateusz Morawiecki ocenił osiągnięte wczoraj porozumienie ws. brexitu jako “konstruktywne rozwiązanie”. Zapewnił także, że dokument uzgodniony na unijnym szczycie zapewnia mieszkającym na Wyspach Polakom ich prawa nabyte.

Brexit najbardziej dotkliwy dla  polskich firm z sektora rolno-spożywczego

PIE zwraca uwagę, że szczególnie brexit byłby szczególnie niekorzystny dla polskiego sektora rolno-spożywczego, gdyż jego eksport stanowi ⅕ (około 20 proc.) całego eksportu Polski do Wielkiej Brytanii. “Niższe obroty handlowe spowodowane brexitem z umową mogą obniżyć wartość dodaną w tym sektorze o około 0,3 mld zł oraz skutkować obniżeniem liczby miejsc pracy o prawie 5 tys. Liczby te wyniosą odpowiednio 0,5 mld zł i ponad 8 tys. miejsc pracy w scenariuszu brexitu bez umowy” – głosi raport.

Polacy wrócą z emigracji?

Analitycy PIE nie wykluczają, że brexit doprowadzi do masowego powrotu Polaków z emigracji. Wiadomo bowiem, że ci, którzy chcą legalnie przebywać na Wyspach po 2021 r., powinni złożyć wniosek o otrzymanie statusu osoby osiedlonej. Jeśli dojdzie do brexitu bez umowy, to imigranci pozostaną formalnie bez gwarancji prawnych.

Tymczasem bez takiego statusu cudzoziemcy nie będą mogli nie tylko legalnie pracować, ale też korzystać z bezpłatnej służby zdrowia czy wynajmować mieszkanie. Dlatego też – mimo wielokrotnych zapewnień brytyjskich władz, że obywatele UE zachowają swoje prawa nawet w przypadku bezumownego brexitu – Polska zawarła z Wielką Brytanią dwustronne porozumienie gwarantujące utrzymanie obecnych warunków pobytu polskich obywateli w Wielkiej Brytanii i brytyjskich w Polsce.

„Do końca września 2019 r. obywatele UE złożyli prawie 1,8 mln wniosków. Aż 1/5 wszystkich wniosków stanowiły te z Polski, 16 proc. złożyli mieszkańcy Rumunii, a 11 proc. – Włoch” – informują analitycy PIE podkreślając, że w przypadku Polaków jest to jeden z najniższych wyników i oznacza, że wniosek złożyło jedynie 38 proc. z nich.

Podobnie mało wniosków złożyli Finowie – 32 proc., Duńczycy – o jeden punkt procentowy więcej, Niemcy – 38 proc., Francuzi – o jeden punkt procentowy więcej od swoich sąsiadów i Litwini – 43 proc.). Natomiast najwięcej wniosków o otrzymanie statusu osoby osiedlonej złożyli Bułgarzy, z których aż 95 proc. złożyło wniosek o pozostanie w Zjednoczonym Królestwie.

Raport PIE zwraca przy tym uwagę, że w zeszłym roku na Wyspach było 905 tys. Polaków, czyli ponad dwukrotnie więcej niż Rumunów i prawie trzykrotnie więcej niż obywateli Indii (zajmujących trzecie miejsce pod względem liczebności) i Irlandii (która znalazła się na czwartym miejscu). Osoby z polskim obywatelstwem stanowiły prawie 1/4 wszystkich imigrantów z UE i prawie 15 proc. z całego świata.

Irlandia: Miliard euro zarezerwowany na wypadek brexitu bez umowy

Irlandzkie ministerstwo finansów przedstawiło projekt budżetu na 2020 r. Zarezerwowano w nim ponad 1 mld euro na wypadek wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez jakiejkolwiek regulującej ten proces umowy.

 

Projekt irlandzkiego budżetu zaprezentował minister finansów Paschal …

Konsekwencje dla budżetu Polski

PIE zauważa, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE niesie konsekwencje dla budżetu Wspólnoty, czyli tzw. wieloletnich ram finansowych, bo Wspólnotę opuszcza jeden z trzech największych płatników netto (nawet po uwzględnieniu słynnego brytyjskiego rabatu wywalczonego przez premier Margaret Thatcher w 1984 r.). Tymczasem ze wspólnego budżetu finansowane są m.in. dopłaty do rolnictwa, inwestycje infrastrukturalne, badania naukowe czy program Erasmus, a Polska jest jednym z największych beneficjentów tych funduszy.

Analitycy zwracają też uwagę na skutki brexitu dla unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Zjednoczone Królestwo jest bowiem drugim w UE emitentem gazów cieplarnianych, a bezumowny brexit oznaczałby wyjście Wielkiej Brytanii z EU ETS i brak zobowiązań emisyjnych za 2019 r. To z kolei będzie prowadzić do “przeorganizowania transakcji i rozproszenia ich pomiędzy inne kraje” i w efekcie wywołać spadek cen uprawnień o 5-10 euro/tonę CO2. Natomiast brexit na podstawie umowy utrzymywałby Wielką Brytanię w unijnym systemie handlu emisjami do końca obecnego okresu rozliczeniowego.

Tymczasem szacuje się, że do 2030 roku sprzedana może być pula 275 mln EUA (European Emission Allowances). Prawa do emisji CO2 kosztowały latem ok. 29 euro, co dawałoby  polskiemu budżetowi 8 mld euro.