Plac w Brukseli nazwany na pamiątkę zamordowanej brytyjskiej posłanki

Kwiaty pod budynkiem brytyjskiego parlamentu po zabójstwie Jo Cox, źródło: Wikipedia/fot. Philafrenzy

Kwiaty pod budynkiem brytyjskiego parlamentu po zabójstwie Jo Cox, źródło: Wikipedia/fot. Philafrenzy

Niewielki plac w centrum miasta otrzymał wczoraj (27 września) oficjalnie imię zamordowanej w 2016 r. brytyjskiej posłanki Jo Cox. Brytyjka, zanim zdobyła mandat w Izbie Gmin, przez sześć lat pracowała w Brukseli.

 

Należąca do Partii Pracy 41-letnia Jo Cox została zaatakowana podczas kampanii przed referendum ws. brexitu. 16 czerwca 2016 r. do jej biura poselskiego w miasteczku Birstall nieopodal Leeds wszedł związany z radykalnymi prawicowymi ugrupowaniami Thomas Mair. Zaatakował Cox nożem i amatorskiej roboty pistoletem. Posłanka zmarła kilka godzin później w szpitalu.

„Jo nie powinna umrzeć za swoje idee”

Wczoraj rodzina i przyjaciele Cox zebrali się na niewielkim placu w centrum Brukseli, by odsłonić tabliczkę z nową nazwą tego miejsca – Plac Jo Cox. Wcześniej niewielki placyk nie miał nazwy. „Jo Cox żyła każdym dniem tak, jakby to był jej ostatni dzień. Nie powinna jednak umierać za idee w jaki wierzyła” – mówił burmistrz Brukseli Philippe Close. Zabójca Cox miał według świadków wykrzykiwać w chwili dokonywania zabójstwa antyeuropejskie hasło.

W ceremonii nadania placowi nowej nazwy uczestniczył też przewodniczący partii pracy Jeremy Corbyn. „Ta uroczystość to wspaniały gest ze strony miasta, którego ducha, muzykę i wielonarodowość Jo tak kochała” – powiedział. Plac Jo Cox znajduje się bowiem tuż obok sali koncertowej Ancienne Belgique, gdzie zabita Brytyjka chodziła niegdyś często na koncerty muzyki współczesnej. Miejsce to jest także znane z tolerancji dla osób LGBT, a ich prawa były zawsze były ważne dla Cox. Dlatego większość przemawiających na uroczystości polityków obiecywała walczyć o ideały jakim hołdowała Brytyjka. „Jo była bardzo proeuropejska i chciała, abyśmy pozostali członkami UE” – mówiła jej siostra Kim Leadbeater. Nazwanie placu imieniem Brytyjki to część planu władz Brukseli, które w ten sposób chcą uhonorować 30 różnych kobiet.

Cox zanim została posłanką do brytyjskiej Izby Gmin, przez sześć lat pracowała w Brukseli. Najpierw jako asystentka europosłanki Partii Pracy Glenys Kinnock, która obecnie zasiada w Izbie Lordów. Potem Cox kierowała brukselskim biurem organizacji humanitarnej Oxfam. Ustanowienie placu jej imienia w Brukseli nie jest jednak jej pierwszym upamiętnieniem poza Wielką Brytanią. W maju 2017 r. położone we francuskiej Burgundii miasteczko Avallon nazwało jej imieniem jedną z ulic.

Brytyjczycy przekonują się, co oznacza brexit

Jeśli Londyn nie dogada się z Brukselą, wyspiarzy czekają utrudnienia podczas podróży na kontynent. Rząd ostrzega też producentów samochodów, koncerny telekomunikacyjne i firmy farmaceutyczne. Rośnie strach przed faktycznymi skutkami brexitu.
 
Downing Street opublikowała w czwartek 28 dokumentów mówiących o tym, jak ewentualny …