Zapowiada się spór o funkcję szefa PE. David Sassoli chce wbrew umowie utrzymać władzę

David Sassoli, Parlament Europejski, PE, Unia Europejska

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli / Zdjęcie: © European Union 2021 - Source : EP, EP-109631D [Daïna Le Lardic]

Szef grupy EPL w PE Manfred Weber widziany był jako kandydat frakcji do zastąpienia socjaldemokraty Davida Sassolego w roli przewodniczącego Parlamentu na drugą połowę kadencji. Okazuje się, że Niemiec myśli jednak o innym stanowisku. Tymczasem wbrew zasadom Sassoli chciałby utrzymania władzy, mówią brukselskie źródła.

 

Według dotychczasowych umów międzypartyjnych w sytuacji, gdy chadecy rządzili w Parlamencie Europejskim „w koalicji” z socjaldemokratami, obie partie nie tylko rozdzielały między siebie unijne tzw. „top jobs” (stanowiska przewodniczących RE i KE oraz wysokiego przedstawiciela UE), ale też dzieliły się funkcją przewodniczącego PE. Przedstawiciel jednej z partii sprawował władzę przez połowę kadencji PE (czyli przez 2,5 roku) i na drugą połowę oddawał ją reprezentantowi drugiej frakcji.

I tak na przykład w kadencji 2009-2014 Parlamentem przez pół kadencji kierował przedstawiciel Europejskiej Partii Ludowej, były polski premier Jerzy Buzek, by na drugą połowę oddać przewodnictwo w PE Martinowi Schulzowi z niemieckiej SPD (S&D). W kadencji 2014-2019 PE ponownie przewodził Schulz, a w 2017 r. zastąpił go Antonio Tajani z Forza Italia (EPL).

David Sassoli i Věra Jourova z zakazem wjazdu do Rosji. Kreml odpowiada na unijne sankcje

To odpowiedź na marcowe unijne sankcje wobec rosyjskich obywateli.

Sassolego mógłby zastąpić Weber, ale on chyba tego nie chce

Zgodnie z tą zasadą wybrany w 2019 r. na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego David Sassoli powinien ustąpić na rzecz któregoś z europarlamentarzystów EPL.

Mocnym kandydatem do objęcia schedy po włoskim demokracie był przewodniczący frakcji EPL w PE Manfred Weber, przed dwoma laty kandydujący z ramienia partii na szefa Komisji Europejskiej. Wybór Webera oznaczałby, że władza w PE przez ponad 10 lat pozostawałaby w rękach Niemców i Włochów.

Tymczasem w parlamentarnych kuluarach mówi się, że Sassoli wcale nie jest skłonny oddawać władzy chadekom, a myśli o utrzymaniu władzy w PE do końca kadencji w 2024 r., przekazuje portal Politico. Z kolei Weber wcale nie myśli o szefowaniu PE, a o bardziej – zdaniem niektórych – prestiżowej funkcji lidera całej Europejskiej Partii Ludowej.

„Presja polityczna” vs. „wypełnianie obowiązków”. Jak daleko posunie się KE w sporze z Polską i Węgrami?

Polska i Węgry nadal czekają na zatwierdzenie swoich Krajowych Planów Odbudowy. Według krytyków Komisja Europejska próbuje w ten sposób wywierać presję na rządy w Warszawie i Budapeszcie.

Sassoli chce utrzymać władzę w Parlamencie?

W ramach rozdziału „top jobs” w 2019 r. chadekom przypadło stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej (Ursula von der Leyen), i prezesa Europejskiego Banku Centralnego (Christine Lagarde). Liberałowie dostali stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej (Charles Michel), pozostające dotychczas w rękach chadeków, zaś socjaldemokraci utrzymali stanowisko szefa unijnej dyplomacji (Josep Borrell) i otrzymali funkcję przewodniczącego PE na pierwszą połowę kadencji. Na stanowisko to wybrano Davida Sassolego z włoskiej Partii Demokratycznej.

Jak jednak podaje Politico, powołując się na rozmowy w kuluarach, socjaliści uważają, że taka umowa była niesprawiedliwa. Już drugą kadencję z rzędu otrzymali oni bowiem najmniej prestiżowe z kluczowych unijnych stanowisk. Ich zdaniem powinni zatem mieć prawo przynajmniej sprawować władzę w Parlamencie przez całą kadencję PE, a nie przez jej połowę.

Mówi się także, że Sassoli sfrustrowany jest tym, że przez ponad połowę jego dwuipółrocznej kadencji Unia zmagała się z pandemią COVID-19 i jej konsekwencjami, co dla Parlamentu oznaczało między innymi konieczność wdrożenia skomplikowanych procedur funkcjonowania w warunkach epidemii (obejmujących m.in. przejście na pracę zdalną). Włoch miał przez to znacznie mniej możliwości, by wykazać się w kwestiach politycznych. „Musiał prowadzić szpital”, wyjaśnia obrazowo jeden z europarlamentarzystów.

Pojawiają się doniesienia o rozpoczęciu przez Davida Sassolego jeszcze przed wakacjami zakulisowej kampanii, mającej zapewnić mu kolejne 25 miesięcy na stanowisku szefa Parlamentu. Elementem tejże kampanii ma być ogłoszone przez szefa PE powołanie grupy roboczej, której celem – przynajmniej oficjalnie – jest opracowanie reform Parlamentu Europejskiego do wdrożenia po pandemii. Zdaniem niektórych ów organ w rzeczywistości jest platformą, która pomoże przekonać Parlament do reelekcji Sassolego.

Rzecznik przewodniczącego PE Roberto Cuillo odmówił Politico komentarza na temat ambicji politycznych Davida Sassolego. Jeśli jednak włoskiemu demokracie zależy na utrzymaniu stanowiska, to czeka go niełatwe zadanie. Musi bowiem przekonać do tego pomysłu inne frakcje.

Chadecy sugerują już, że łatwo się nie poddadzą. „EPL jest zdeterminowana, by od stycznia przyszłego roku objąć przewodnictwo w PE zgodnie z umową z 2019 r. z S&D i partią Odnowić Europę”, mówi jeden z członków Europejskiej Partii Ludowej. W podobnym tonie wypowiadają się liberałowie, którzy twierdzą, że również będą trzymać się umowy sprzed dwóch lat i poprą kandydata chadeków.

Europosłowie przygotowali pakiet zmian w funkcjonowaniu PE. Proponują możliwość wyrażenia wotum nieufności dla komisarzy

Eurodeputowani chcą m.in. dłuższych debat na kontrowersyjne tematy i możliwości wyrażenia wotum nieufności dla poszczególnych komisarzy.

Weber chce zostać przewodniczącym EPL

Tymczasem typowany przez EPL do objęcia od przyszłego roku stanowiska szefa Parlamentu Europejskiego Manfred Weber nie wydaje się szczególnie zainteresowany tą funkcją. Według nieoficjalnych informacji Niemiec stara się raczej o funkcję przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej.

Rolę tę od 2019 r. pełni były przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który jednak wraz z powrotem do Polski i przejęciem z powrotem kierownictwa w Platformie Obywatelskiej zapowiedział, że zrzeknie się przewodnictwa w EPL. Z prawnego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie, by Tusk łączył swoją rolę w PO z funkcją szefa EPL, do której Platforma należy. On sam twierdzi jednak, że woli w pełni zaangażować się na polskiej scenie politycznej.

O planach Webera zastąpienia Tuska jako pierwszy napisał dziennik „Süddeutsche Zeitung”. Doniesienia te potwierdziło jednak kilku eurodeputowanych EPL. Partia zwraca jednak uwagę, że wciąż nie ma pewności co do planów Donalda Tuska. „Na tę chwilę nie wyznaczono daty przedwczesnego ustąpienia Tuska ze stanowiska”, mówi rzecznik EPL. Dodaje, że mandat Tuska upływa w listopadzie przyszłego roku, „a na razie nie ustalono, kiedy miałyby się odbyć wybory nowego przewodniczącego”.

Rzecznik Manfreda Webera powiedział, że sprawy prawdopodobnie rozstrzygną się w najbliższym czasie. „Zbliża się połowa kadencji i przekazanie władzy w Parlamencie Europejskim Europejskiej Partii Ludowej przez S&D. W związku z tym w najbliższych miesiącach w partii będą musiały zapaść ważne decyzje personalne”, podkreślił.

Jak zapowiedział, ugrupowanie wkrótce określi datę wyznaczenia swojego kandydata na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. „Przewodniczący (grupy EPL w PE – red.) Weber wyrazi w tym tygodniu zamiary starania się o to stanowisko”, oznajmił rzecznik.

30 lat Trójkąta Weimarskiego: Jaką przyszłość ma współpraca Polski, Niemiec i Francji?

Niektórzy zwiastują rozpad formatu, inni widzą jeszcze dla niego pewne szanse.

EPL rozważa połączenie stanowisk szefa całej partii i frakcji w PE

Niektórzy członkowie EPL uważają, że dobrym rozwiązaniem byłoby połączenie funkcji szefa frakcji w EPL w Parlamencie (sprawowanej obecnie przez Webera) i szefa całej partii (którym teraz jest Tusk). W ten sposób jedna osoba kontrolowałaby w ramienia frakcji zachodzące w Parlamencie procesy legislacyjne, a jednocześnie współpracę szefów poszczególnych partii, należących do EPL, w tym głów państw i rządów.

„EPL uważa, że grupa w Parlamencie powinna być bliżej Rady Europejskiej i że krokiem w tym kierunku mogłoby być posiadanie jednego przewodniczącego”, twierdzi jeden z członków partii w rozmowie z Politico. Zwraca on uwagę, że pomysł ten rozwiązałby problem różnic zdań między parlamentarną frakcją a należącymi do partii członkami RE, jakie pojawiały się w ostatnich latach na przykład w kwestii migracji.