Paryż: 109 osób zatrzymanych po zamieszkach 1 maja

Zamieszki w Paryżu, źródło: Flickr/fot. Mikael Marguerie

Zamieszki w Paryżu, źródło: Flickr/fot. Mikael Marguerie

Organizowane tradycyjnie przez związki zawodowe i skrajną lewicę pierwszomajowe pochody w większości miast Francji przebiegły spokojnie. W Paryżu natomiast doszło do zamieszek, gdy policjanci starli się z zakapturzonymi, zamaskowanymi i uzbrojonymi w kamienie anarchistami. W ruch poszły nawet armatki wodne.

 

Pochody, manifestacje i happeningi w Święto Pracy organizują przede wszystkim centrale związkowe oraz skrajnie lewicowy ruch Francja Nieujarzmiona założony w ubiegłym roku przez lidera skrajnej lewicy Jean-Luca Melenchona. Manifestacje planowano jako pokojowe, nawet mimo gorących emocji związanych z przeforsowanymi przez prezydenta Emmanuela Macrona zmianami w kodeksie pracy oraz planowanym podzieleniem na mniejsze spółki państwowego giganta kolejowego SCNF. W tej drugiej sprawie trwa właśnie trzymiesięczny „naprzemienny” strajk kolejarzy. Pociągi nie wyjeżdżają na trasy tylko w konkretne dni.

Paryski „Dzień w piekle”

Związkom zawodowym i skrajnej lewicy nie udało się zorganizować jednej wielkiej antyprezydenckiej manifestacji. Jeszcze we wrześniu na ulicach Paryża manifestowało nawet 230 tys. osób. Natomiast organizatorzy wczorajszej (1 maja) manifestacji oszacowali jej wielkość na 55 tys. Policja twierdzi, że demonstrantów było najwyżej 20 tys. Większość paryskiego marszu przebiegła spokojnie, ale w okolicy dworca Austerlitz zebrało się ok. 1,2 tys. ubranych na czarno i zamaskowanych anarchistów. Już kilka dni wcześniej zwoływali się oni na wiec w tej okolicy i zamierzali przejąć kontrolę nad marszem związkowców.

Policja jednak także zgromadziła w tym rejonie duże siły. Do starć doszło wtedy, gdy anarchiści zaczęli tłuc szyby w sklepach kamieniami, odpalać petardy i fajerwerki oraz próbowali podpalić pobliskiego McDonald’sa. Spłonęły także samochód i skuter. Niektórzy usiłowali również wznieść w poprzek ulicy barykadę. Powiewały nad nimi m.in. flagi ZSRR oraz flagi francuskie z obelgami wobec prezydenta Macrona. Swoją manifestację nazwali w internecie „Dniem w piekle”.

Francja i niepokoje w zamorskim departamencie Majotta

Położona na Oceanie Indyjskim wyspa wciąż należy do Francji i jest przez to formalnie francuskim terytorium. Z tego powodu przeżywa od lat duży napływ nielegalnych imigrantów z krajów afrykańskich. W ostatnim czasie sytuacja zrobiła się tam jednak tak napięta, że …

Starcia z Czarnym Blokiem

Anarchiści zebrani w okolicy dworca Austerlitz zastosowali tzw. taktykę Czarnego Bloku. Jej zadaniem jest utrudnienie identyfikacji uczestników zamieszek, którzy wszyscy ubrani są na czarno, mają na głowach bardzo podobne kaptury, a na twarzach niemal identyczne maski. Policja użyła przeciw uczestnikom zamieszek armatek wodnych oraz gazu łzawiącego. Lekko ranne zostały cztery osoby, w tym jeden policjant. Zatrzymano 109 anarchistów. W sumie przesłuchano zaś 283 osoby.

„Odtąd manifestacje we Francji będą zabezpieczane przez większe siły policyjne. Nie możemy dopuszczać, aby zamaskowani ludzie utrudniali pokojowe demonstrowanie” – zapowiedział po zamieszkach minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb. Wtórował mu rzecznik prasowy rządu Benjamin Griveaux, który także skrytykował anarchistów za zasłanianie twarzy. „Jeśli ma się szczere intencje, manifestuje się je z odkrytą twarzą. Ci którzy noszą maski i kaptury są wrogami demokracji” – mówił.

Macron nie wycofa się z reform

Inne pierwszomajowe manifestacje przebiegły spokojnie. Główny marsz ruchu Francja Nieujarzmiona odbył się w Marsylii na południu kraju. W pochodzie, na którego czele szedł Jean-Luc Melenchon wzięło udział ok. 4 tys. osób. Na największym transparencie, niesionym na czele pochodu, napisano, że to „protest przeciw Macronowi i światu”. Melenchon z żalem oświadczył jednak w swoim wystąpieniu podczas demonstracji, że „swoje siły połączyły ruchy polityczne i społeczne, ale nie związki zawodowe”.

Emmanuel Macron, który przebywa obecnie z wizytą w Australii zapowiedział, że nie ma zamiaru wycofać się ze swoich planów reform na rynku pracy oraz dotyczących państwowych spółek.

Francja: Największy od dekady strajk sektora publicznego

Ponad 130 manifestacji w 90 miastach kraju. Do strajku przeciw reformie kodeksu pracy wezwało aż 9 central związkowych. Strajkują m.in. lekarze, urzędnicy, policja i nauczyciele. Odwołano też 1/3 lotów.
 
Złość związkowców wywołały nowe plany prezydenta Emmanuela Macrona, który dla oszczędności budżetowych …