Rządzone przez partię Zielonych Niemcy zmienią Europę? „Powinny przestać chować się za USA” / STOLICE

Niemcy, zieloni, Merkel, Trittin, Baerbock, Polska, Komisja Europejska, Unia Europejska, Francja

Możliwość, że w Niemczech po zaplanowanych na wrzesień wyborach do Bundestagu kanclerzem zostanie współprzewodnicząca partii Zielonych Annalena Baerbock jest wysokie. Poparcie dla niemieckich Zielonych sięga 24-26 proc. Czasem jest wyższe niż dla chadecji. Dlatego rozwój sytuacji jest bacznie obserwowany na szczeblu europejskim. W rozmowie z EURACTIV.de były niemiecki minister środowiska Jürgen Trittin wyjaśnił, jakie mogą wyglądać Niemcy rządzone przez partię Zielonych.  / Foto via [EPA-EFE/JENS SCHLUETER]

Jak wyglądałyby Niemcy, gdyby kanclerzem została współprzewodnicząca partii Zielonych? Portal Booking.com jest oskarżony we Włoszech o niezapłacenie podatku VAT. Straty fiskusa wynoszą ponad 100 mln euro. Rosną nierówności majątkowe w Finlandii. Między innymi o tym piszemy w piątkowej edycji „Stolic Europy”.

 

 

BERLIN

Zielone Niemcy zmienią UE? Możliwość, że w Niemczech po zaplanowanych na wrzesień wyborach do Bundestagu kanclerzem zostanie współprzewodnicząca partii Zielonych Annalena Baerbock jest wysoka.

Poparcie dla niemieckich Zielonych sięga 24-26 proc. Czasem jest wyższe niż dla chadecji. Dlatego rozwój sytuacji jest bacznie obserwowany na szczeblu europejskim. W rozmowie z EURACTIV.de były niemiecki minister środowiska Jürgen Trittin wyjaśnił, jak mogą wyglądać Niemcy rządzone przez partię Zielonych.

„Zmieni się wiele rzeczy. Europa musi się do tego przyzwyczaić, bez względu na to, kto zostanie kanclerzem”, powiedział Trittin.

Według rozmówcy EURACTIV.de Niemieccy Zieloni chcieliby w ścisłej kooperacji z Francją wspierać odbudowę europejskich gospodarek po pandemii oraz wzmacniać potencjał Europy na wielu poziomach.

„To niekoniecznie musi dotyczyć spraw militarnych, Europa jest jeszcze daleko od wypracowania daleko idących rozwiązań na tym polu. To raczej kwestia soft power”, powiedział Trittin i podkreślił, jak ważne jest, aby Europa stała się bardziej samowystarczalna, zwłaszcza w odniesieniu do Chin.

Jednak stopniowe zyskiwanie przez Europę strategicznej autonomii nie powinno być postrzegane jako wyzwanie wobec USA. „Europa powinna mieć jasne stanowisko: nie chcemy izolacjonizmu”.

To samo – jak przekonuje Trittin – dotyczy niemieckiej polityki zagranicznej, która po odejściu Merkel powinna nabrać pewności siebie, zwłaszcza w odniesieniu do Turcji. Niemcy powinny zmienić kurs na Turcję i nie powinny „chować się cały czas za USA”.

„Trzeba podjąć decyzję i jestem przekonany, że Zieloni są bliżej Francji w tej geopolitycznej kwestii niż [rządzący konserwatyści Merkel z] CDU”, powiedział Trittin.

Jednym z głównych wyzwań niemieckiej polityki europejskiej jest poradzenie sobie z „paradoksem sprzecznych oczekiwań” mniejszych państw członkowskich. Dlatego niemieckie podejście do Europy nie może być wyłącznie „zachodnioeuropejskie”, wyjaśnił rozmówca EURACTIV.

Jednocześnie według byłego ministra Niemcy muszą muszą „mówić jaśniej o coraz bardziej autorytarnych tendencjach w Polsce i na Węgier. Zwłaszcza „nacjonalistycznej resowietyzacji Węgier”.

Trittin twierdzi, że zapowiedziana przez obecnego szefa niemieckiego MSZ propozycja zmiany sposobu głosowania ws. polityki zagranicznej UE jest mało prawdopodobna. Jego zdaniem UE powinna dążyć do „zwiększenia zdolności do działania w obecnych ramach traktatowych” poprzez wykorzystanie wzmocnionej współpracy w Radzie Europejskiej.

Ze względu na wymóg jednomyślności doświadczony polityk partii Zielonych uważa, że dalsze rozszerzenie UE jest w tej chwili mało prawdopodobne. Wspierając proces akcesyjny krajów bałkańskich, podkreślił, że Europa powinna rozpocząć rozmowy akcesyjne tylko wtedy, gdy będą one miały szansę na sukces. W przeciwnym wypadku UE narazi się na „zniszczenie swojej reputacji”.

Z kolei w kontekście formowania koalicji po wrześniowych wyborach w Niemczech, Trittin zwrócił uwagę, że program Zielonych w największym stopniu pokrywa się z socjaldemokratami (SPD). Jednak ze względu na stosunkowo niskie wyniki sondażowe SPD (około 15 proc.), Zieloni prawdopodobnie musieliby stworzyć koalicję dodatkowo z liberałami (FDP) lub chadekami, jak w Austrii. „CDU chcą jednak zupełnie czegoś innego niż my w wielu kluczowych obszarach polityki”, podkreślił Trittin.

Rozmówca EURACTIV.de zwraca uwagę na jeden pomijany często aspekt. Chodzi o presję na jak najszybsze sformowanie koalicji po jesiennych wyborach ze względu na zaplanowane na wiosnę 2022 r. wybory prezydenckie we Francji.

Sondaże na rok przed wyborami prezydenckimi wskazują na duże szanse Marine Le Pen. Jej notowania z Emmanuelem Macronem są na takim samym poziomie, 27–28 proc. Jednak urzędujący prezydent w większości sondaży wygrywa głosowanie w II turze.

„To presja, którą wszyscy odczują przy stole negocjacyjnym”, zakończył Trittin.

Wybory do Bundestagu zmienią Niemcy i Europę? "Ich wynik będzie miał znaczny wpływ na politykę UE"

Jesienne wybory do Bundestagu przełamią mit stabilności i przewidywalności niemieckiej polityki?

Niemcy uchwalą „humanitarną” ustawę o łańcuchu dostaw.  Bundestag zagłosuje dziś (10 czerwca) ws. ustawy o łańcuchu dostaw. To może być „przełom w egzekwowaniu praw człowieka”, twierdzi niemiecki minister pracy Hubertus Heil. Zarówno przemysł, jak i organizacje społeczeństwa obywatelskiego stwierdziły, że nie są usatysfakcjonowane projektem zmian w prawie.

Ustawa ma na celu egzekwowanie przestrzegania praw człowieka przez niemieckie firmy produkujące w krajach trzecich. Nowe prawo ma na celu skończenie z przyzwoleniem na pracę dzieci, wyzysk, dyskryminację czy ograniczenia praw pracowniczych.

„To wyraźny sygnał dla wszystkich firm, które o wiele bardziej od praw człowieka cenią potencjalne zyski”, podkreślił Heil i dodał, że „to sukces wszystkich ludzi, którzy muszą pracować w niegodnych, niebezpiecznych, a czasem śmiertelnych warunkach. Nasze prawo da tym ludziom większe prawa”.

​Ustawa będzie miała zastosowanie do niemieckich firm zatrudniających ponad 3 tys. pracowników, a od 2024 r. do wszystkich niemieckich firm zatrudniających ponad 1 tys. osób. Będą one musiały przeprowadzać oceny ryzyka związanego z prawami człowieka, wdrażać środki zapobiegawcze i ustalać sposoby składania skarg we wszystkich swoich zagranicznych zakładach.

Prawo nakłada również na przedsiębiorstwa obowiązek przeprowadzenia należytej dbałości w zakresie ochrony środowiska, głównie w zakresie niestosowania niektórych szkodliwych chemikaliów w procesie produkcyjnym.

Ustawa wywołała wiele kontrowersji. Chociaż organizacje pozarządowe w umiarkowany sposób chwalą prawo, zostało ono ostro skrytykowane przez przedsiębiorców.

Federacja Przemysłu Niemieckiego (BDI), która reprezentuje ponad 100 tys. firm w Niemczech, ostrzegała, że ​​zgodnie z prawem „firmy, aby nie wchodzić w konflikt z prawem, będą musiały wycofać się z produkcji w państwach trzecich (poza krajami UE – red.); tę lukę prawdopodobnie wypełni zagraniczna konkurencja”, napisano w stanowisku BDI. Dodano, że przełoży się to na zyskanie przewagi przez zagraniczną konkurencję.

Z drugiej strony organizacje pozarządowe twierdzą, że przepisy w projekcie ustawy zostały znacznie osłabione z powodu ingerencji przemysłu. O ile pierwotnie ustawa miała objąć wszystkie spółki zatrudniające 500 pracowników, obecnie ten limit podwyższono. To spowodowałoby, że ustawa będzie w większości nieskuteczna, podkreślił w stanowisku niemiecki oddział Oxfam.

Niemcy byłyby drugim krajem UE, który wprowadziłby takie prawo, zaraz za Francją. Bruksela będzie bacznie przyglądać się niemieckiemu prawu, ponieważ Komisja pracuje obecnie nad podobnym wnioskiem legislacyjnym, który zostanie przedstawiony latem tego roku.

(Oliver Noyan | EURACTIV.de)

Bezwarunkowy dochód podstawowy w Niemczech: 1200 euro miesięcznie „za nic”

Niemcy chcą sprawdzić, co robią ludzie, którzy przez trzy lata mają zapewnione materialne bezpieczeństwo.

RZYM

Pierwsza sprawa dla Prokuratury Europejskiej? Portal Booking.com jest oskarżony we Włoszech o niezapłacenie podatku VAT w wysokości 153 mln euro, podała w czwartek włoska policja finansowa w Genui. Prowadziła ona postępowanie w tej sprawie od 2018 r.

Według koordynującej postępowanie komórki Gwardii z Genui portal rezerwacji hotelowej, założony w Holandii zarobił we Włoszech w latach 2013-2019 około 700 mln euro na 800 tysiącach transakcji. Od tej kwoty powinien zapłacić ponad 150 mln euro podatku VAT.

Firma nie ma jednak w tym kraju przedstawiciela podatkowego i nie złożyła deklaracji dotyczącej podatku VAT. W ten sposób, jak wyjaśniła włoska policja finansowa, firma całkowicie uchyliła się od jego zapłacenia.

„Zgodnie z europejskimi przepisami dotyczącymi podatku VAT uważamy, że wszystkie nasze struktury partnerskie w Unii Europejskiej, w tym włoskie, są odpowiedzialne za oszacowanie płatności lokalnego podatku VAT i płatności na rzecz odpowiednich rządów”, napisano w komunikacie prasowym portalu Booking.

„Potwierdzamy, że otrzymaliśmy ostatni raport z oceny od władz włoskich, który zostanie teraz zbadany przez Agencję Skarbową i który zamierzamy zbadać w pełnej współpracy z tą ostatnią”, dodała holenderska firma.

Sprawa portalu Booking.com we Włoszech może być jedną z pierwszych jaka trafi do nowo powstałej z początkiem czerwca Europejskiej Prokuratury (EPPO).

(Daniele Lettig | EURACTIV.it)

KE i Włochy porozumiały się w sprawie reaktywacji narodowego przewoźnika lotniczego

Upadłe linie lotnicze Alitalia zostały zastąpione przez nową państwową spółkę ITA.

HELSINKI

Nierówności rosną. Z analizy Statistics Finland wynika, że w kraju rosną nierówności majątkowe, a najbogatsze 10 proc. społeczeństwa posiada obecnie 49,6 proc. majątku. W 1988 r. współczynnik ten wynosił 36,6 proc., a w 2009 r. 43,9 proc.

Jedną z głównych przyczyn powiększania się nierówności jest m.in. wpływ sytuacji na rynku mieszkaniowym. W obszarze metropolitalnym Helsinek ceny mieszkań oraz ziemi gwałtownie wzrosły w porównaniu z resztą kraju. Na rosnących cenach skorzystały najbogatsze i tak gospodarstwa domowe.

Ze statystyk wynika, że najbogatsi są najstarsi mieszkańcy kraju. Najwięcej posiadają osoby w przedziale wieku od 65 do 74 r.ż., a ich średni majątek netto wzrósł do około 214,8 tys. euro, czyli ponad dwukrotnie więcej niż wynosi mediana.

Jednocześnie ponad połowa fińskich gospodarstw domowych posiada majątek równy 5,4 proc. majątku narodowego.

(Pekka Vänttinen | EURACTIV.com)

Szefowa MFW: Pandemiczny kryzys zwiększy nierówności między państwami UE

Kristalina Gieorgijewa przekonywała, że może to narazić UE na kolejne kryzysy w przyszłości.

WARSZAWA

Miesiąc na odpowiedź. Komisja Europejska zwróciła się w tym tygodniu do polskiego rządu o wycofanie z  kierowanego przez Julię Przyłębską Trybunału Konstytucyjnego wniosku szefa rządu o zbadanie czy zasada pierwszeństwa unijnego prawa nad krajowym jest zgodna z polską konstytucją.

Choć na odpowiedź Komisja dała gabinetowi Mateusza Morawieckiego miesiąc, to premier już wczoraj zapowiedział, że wniosku nie wycofa. “Oczywiście nie zamierzam wycofywać tego pytania”, oświadczył premier. Szczegóły poniżej. 

(Barbara Bodalska | EURACTIV.pl)

KE prosi o wycofanie z TK wniosku o wykonanie wyroków TSUE. Polska odmawia

KE zwróciła się do polskiego rządu o wycofanie z TK wniosku premiera o zbadanie czy zasada pierwszeństwa unijnego prawa nad krajowym jest zgodna z polską konstytucją.

SKOPJE

Gry dyplomatyczne. Chargé d’Affaires Macedonii Północnej w Moskwie Olivera Čaušewska-​Dimowska została wezwana do rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Wezwanej wczoraj (10 czerwca) do MSZ wręczono oficjalną notę, w której określono jednego z pracowników ambasady Macedonii Północnej jako persona non grata. Oznacza to, że dyplomata ten musi opuścić terytorium Rosji.

„Posunięcie to jest odpowiedzią na bezpodstawną decyzję o ogłoszeniu persona non grata rosyjskiego dyplomaty, którą Macedonia Północna podjęła w maju”, podkreślono w stanowisku MSZ.

W ten sposób odniesiono się do sytuacji z 18 maja kiedy to macedońskie władze zdecydowały się na wydalenia jednego z pracowników ambasady Rosji w tym państwie.

Macedonia Północna wyraziła w ten sposób solidarność z szeregiem państw Unii Europejskiej, które zadecydowały o wydaleniu rosyjskich dyplomatów po ujawnieniu przez premiera Czech, że agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego doprowadzili w 2014 r. do wybuchu w składzie uzbrojenia na terytorium tego państwa.

(Željko Trkanjec | EURACTIV.hr)