Niemcy: W Bundestagu zakazano nocnych obrad

Siedziba Bundestagu, źródło: Pixabay, fot. O12

Nie tylko w polskim parlamencie obrady kończą się po północy. W Bundestagu było dotąd podobnie. Ale niemieccy politycy uznali, że to szkodliwe i postanowili z tym skończyć. Przeciw był tylko AfD.

 

Wszystko zostałoby po staremu, gdyby nie dramatyczne wydarzenia z 7 listopada. Gdy Matthias Hauer, 42-letni poseł CDU z Essen, wszedł na mównicę i zaczął piętnować skrajnie prawicowych populistów, zaczęło mu się kręcić w głowie. Próbował dokończyć przemówienie, ale nagle zaczęły drżeć mu dłonie, miał też poważne problemy z mówieniem. Posłowie od razu zauważyli, że coś jest z nim nie tak i ruszyli mu na pomoc, bojąc się, że straci równowagę i się wywróci. Jedna z posłanek, która jest lekarzem, czuwała nad Hauerem do momentu, gdy na salę przybyli ratownicy medyczni. Obrady przerwano. Kilka godzin później podczas głosowania zasłabła posłanka Lewicy Simone Barrientos.

Diagnoza w obydwu przypadkach była ta sama. Przepracowanie. Tego dnia obrady Bundestagu trwały prawie do drugiej w nocy. To norma. W tym roku niewiele sesji parlamentu, które rozpoczynają się o godz. 9 rano, kończyło się przed północą. Najdłuższa trwała do godz. 2.30. Niemieccy parlamentarzyści, gdy okazało się, że ich koledzy mają problemy ze zdrowiem, postanowili z tym skończyć. – Posłowie są na granicy wytrzymałości – argumentowano.

Niemcy: Bundestag zablokuje udział Huawei w budowie sieci 5G?

Rządząca w Niemczech Chrześcijańska Unia Demokratyczna (CDU) przyjęła na swoim zjeździe w Lipsku wniosek o to, aby Bundestag przedyskutował kwestię bezpieczeństwa sieci teleinformatycznej piątej generacji. Zrobiono to wbrew stanowisku kanclerz Angeli Merkel.

 

Kwestia dopuszczenia lub nie Huawei do budowy sieci 5G …

Więcej partii – dłuższe obrady

Okazuje się, że nie tylko w polskim Sejmie obraduje się do późna w nocy. W Polsce wydłużanie obrad to jednak polityczny zabieg. Mający w Sejmie większość PiS przesuwa np. niewygodne głosowania na czas, gdy Polacy śpią, więc nie oglądają na żywo tego, co się dzieje w Sejmie. We wrześniu na godz. 23.30 wyznaczono wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który miał przestawić Sejmowi krytyczne wobec rządzących sprawozdanie. Przemawiał do praktycznie pustej sali.

W Niemczech wydłużenie prac wymusił obecny skład Bundestagu. W parlamencie zasiada sześć (a nie pięć jak w poprzednich kadencjach) partii i każda z nich musi zabrać głos podczas debat. To przeładowuje program. Cierpią na tym nie tylko posłowie. Nocą pracować musi około setki pracowników administracji, którzy czuwają nad przebiegiem obrad. Oni też mają problemy ze zdrowiem. O tym jednak media milczą.

Niemcy martwią się o polską fabrykę Opla

Dziennik „Handelsblatt” alarmuje, że w tym roku z fabryki Opla w Gliwicach odejdzie 800 pracowników, a po wybudowaniu w Gliwicach fabryki samochodów dostawczych Peugeot, ten francuski właściciel Opla może zamknąć tamtejszą fabrykę samochodów osobowych.
 
W szybkim tempie trwają przygotowania do fuzji …

AfD przeciw skróceniu czasu debat

– W gronie szefów klubów zgodziliśmy się, że przebieg obrad trzeba planować z większym sensem – oświadczył Michael Grosse-Brömer z frakcji CDU/CSU. Niemieccy parlamentarzyści postanowili po prostu skrócić czas debat z 28 do 20 minut. Sesję, podczas której posłowie zadają rządowi pytania i która do tej pory trwała godzinę, skrócono o połowę. W efekcie posłowie będą kończyć obrady wieczorem, a nie nocą.

Zmian nie chciała jedynie skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD). – Krótkie debaty nie służą kulturze demokratycznej – uzasadniał sprzeciw wobec zmian poseł AfD Christian Lüth. Od posłów innych partii usłyszał, że polityczne awantury przedkłada nad dobro kolegów z parlamentu.

O podobnych zmianach w Sejmie nic na razie nie wiadomo.