Austria, Czechy i Komisja Europejska krytykują Niemcy za zamknięcie granic

Niemcy, Czechy, Austria, Komisja Europejska, Bawaria, pandemia, COVID, restrykcje, hranica

Zakazy wjazdu dla podróżujących z Czech i austriackiego Tyrolu, ogłoszony w zeszłym tygodniu przez ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera, weszły w życie w niedzielę, ale spotkały się z ostrą krytyką ze strony Austrii, Czech i Komisji Europejskiej.  / Foto via [stux]

Przywrócenie kontroli granicznych przez Niemcy z Austrią i Czechami sprowokowało ogromne kolejki na przejściach granicznych niczym w marcu 2020 r. w trakcie pierwszej fazy pandemii. Praga, Wiedeń, ale także Komisja Europejska krytykują Berlin za spowodowanie chaosu.

 

Zakazy wjazdu dla podróżujących z Czech i austriackiego Tyrolu, ogłoszony w zeszłym tygodniu przez ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera, weszły w życie w niedzielę, ale spotkały się z ostrą krytyką ze strony Austrii, Czech i Komisji Europejskiej.

Niemcy uznały Czechy i Tyrol za „obszary mutacji koronawirusa”. Bawaria zamknęła granice, utrudniając przepływ pracowników transgranicznych. Agenci straży granicznej w Saksonii i Bawarii zawrócili setki osób starających się wjechać do Niemiec, które nie spełniały wymaganych kryteriów.

„Dość tego! Komisja Europejska popełniła w ostatnich miesiącach wystarczająco dużo błędów przy zamówieniach na szczepionki”, powiedział gazecie „Bild-Zeitung” szef niemieckiego MSW Horst Seehofer kierując te słowa pod adresem Brukseli. „Komisja Europejska powinna nas wspierać, a nie rzucać nam kłody pod nogi, udzielając tanich porad”, dodał polityk bawarskiej CSU.

Unijna komisarz ds. zdrowia Stella Kyriakides odniosła się krytycznie do nowych ograniczeń. „Myślę, że to źle, że wracamy do Europy z zamkniętymi granicami, jak w marcu 2020 r.”, powiedziała Kyriakides w rozmowie z Augsburger Allgemeine, dodając, że „strach przed mutacjami koronawirusa jest zrozumiały, ale wirusa nie można zatrzymać zamykając granice”.

Austriacki minister spraw wewnętrznych Karl Nehammer (ÖVP) również skrytykował władze Bawarii za zamknięcie granic. Lokalni tyrolscy politycy stwierdzili, że zakaz wjazdu jest problematyczny dla osób dojeżdżających codziennie do pracy. Władze Bawarii obiecują specjalne wyjątki w takich przypadkach, ale poszkodowani będą musieli poczekać co najmniej do środy na zmiany w zasadach.

Również niemiecki przemysł samochodowy krytykuje nowe obostrzenia i ostrzega, że ograniczenia mogą zatrzymać produkcję w fabrykach, ponieważ restrykcje nie pozwalają kierowcom ciężarówek na przekraczanie granicy.

Ponieważ niemieckie fabryki nie mają pod ręką dodatkowych części i polegają na dostawach z Europy Środkowej i Południowej. „W przypadku braku komponentów, linie montażowe zatrzymują się”, podkreślił przedstawiciel Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego.

„Poprosimy o złagodzenie ograniczeń nałożonych na kierowców ciężarówek”, powiedział w rozmowie z czeską agencją informacyjną Karel Havlíček, minister przemysłu, handlu i transportu po tym, jak kierowcy ciężarówek próbujący przekroczyć niemiecką granicę od strony czeskiej, zostali w poniedziałek zmuszeni do czekania. Przy przejściach granicznych ustawiły się kolejki na około 20 km.

Decyzja Niemiec o zamknięciu granic wpłynęła negatywnie również na Austrię i Słowację, z którym jesteśmy w ciągłym kontakcie, podkreślił HavlíčekRównież premier Czech Andrej Babiš, skrytykował ograniczenia graniczne nałożone przez Niemcy. Babiš zauważył, że ograniczenia mogą naruszać zasady rynku wewnętrznego UE.

Zgodnie z nowymi zasadami tylko kluczowi pracownicy oraz kierowcy ciężarówek, mogą przekraczać granice, o ile przedstawią niedawny negatywny wynik testu SARS-CoV-2.

Przewoźnicy argumentują, że kierowcy nie stanowią zagrożenia, ponieważ są odizolowani w swoich kabinach i mają minimalny kontakt z innymi ludźmi. Rząd czeski już w weekend zwiększył możliwości testowe wokół granic.

Tymczasem rząd Niemiec broni swojej decyzji. „Musieliśmy działać”, powiedział w poniedziałek (15.lutego) cytowany przez portal DW.com rzecznik rządu Steffen Seibert. Zapewnił przy tym, że powrót do normalności i otwartych granic leży w interesie wszystkich stron.

Jednak szef MSZ Austrii Alexander Schallenberg nie przebiera w słowach i w kontekście kryzysu na granicy z Niemcami, stwierdził, że „te kroki poważnie oddziałują na całą Austrię i stoją w jawnej sprzeczności z wnioskami, które wyciągnęliśmy wiosną”.

Austriacki MSZ poinformował, że przekazał swoje zastrzeżenia w tej kwestii niemieckiemu ambasadorowi w Wiedniu. Zastrzeżono, że dyplomata nie został jednak wezwany do ministerstwa.