Nicolas Sarkozy na wolności, ale z zarzutami

Nicolas Sarkozy, źródło: Flickr/World Economic Forum/ fot. Moritz Hager

Nicolas Sarkozy, źródło: Flickr/World Economic Forum/ fot. Moritz Hager

Były prezydent Francji został zatrzymany przez policję we wtorek (20 marca). Chodzi o możliwe nieprawidłowości w finansowaniu jego kampanii wyborczej z 2007 r. Sarkozy jest podejrzany o przyjęcie aż 50 mln euro od ówczesnego libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego. Choć Sarkozy odzyskał wolność, otrzymał korupcyjne zarzuty.

 

Nicolas Sarkozy był w celu dokładnego przesłuchania przetrzymywany w policyjnym komisariacie w Nanterre na przedmieściach Paryża. Mógł zostać zatrzymany na maksymalnie 48 godzin. Ostatecznie wypuszczono go po 25 godzinach. Postawiono mu jednak zarzuty korupcji i formalnie wszczęto dochodzenie ws. szczegółów finansowania jego zwycięskiej kampanii wyborczej z 2007 r. Były prezydent Francji zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Oświadczył także, że rozpowszechnianie informacji o jego rzekomych kontaktach z obalonym i zabitym podczas rewolucji w 2011 r. libijskim dyktatorem pułkownikiem Muammarem Kaddafim to zemsta popleczników dawnego reżimu za decyzję Sarkozy’ego o użyciu francuskiego lotnictwa wojskowego do wsparcia libijskich rebeliantów.

Czego dotyczy dochodzenie?

Możliwe nielegalne finansowanie kampanii Sarkozy’ego przez Muammara Kaddafiego jako pierwszy ujawnił w 2012 r. portal internetowy Mediapart. Opublikowano wówczas dwa dokumenty świadczące o tym, że z Libii przelano na konta sztabu wyborczego późniejszego francuskiego prezydenta 50 mln euro. Tymczasem oficjalne wydatki na kampanię Sarkozy’ego to tylko 20 mln euro. Taki jest też maksymalny pułap wyborczego budżetu dozwolony przez francuskie prawo. Były prezydent nie przedstawił dotąd żądnych dowodów obalających rewelacje Mediapart. Prokuratura ma mieć natomiast, zdaniem francuskiej prasy, świadków, którzy obciążają Sarkozy’ego. Nie wiadomo jednak, czy jednym z nich jest właśnie Alexandre Djouhri.

Z kolei w listopadzie 2016 r. Mediapart ujawnił nagranie, na którym francuski biznesmen o libańskich korzeniach Ziad Takieddine informuje, że przekazał w 2007 r. ludziom Sarkozy’ego 5 mln euro od ówczesnych libijskich władz. Pieniądze te miały trafić z Libii do Francji w gotówce w trzech turach między listopadem 2006 r. a styczniem 2007 r. Takieddine’owi miał je w Trypolisie przekazać szef libijskiego wywiadu, a w Paryżu odbierać je sam Sarkozy (wówczas minister spraw wewnętrznych) oraz szef jego gabinetu Claude Guéant. Guéant zaprzecza wszelkim oskarżeniom, ale toczy się już wobec niego inne postępowanie w związku z tajemniczym przelewem na 0,5 mln euro z 2008 r. Informacje Takieddine’a potwierdził też dziennikowi „Le Monde” libijski biznesmen i dyrektor jednego z rządowych funduszy inwestycyjnych Bashir Saleh.

Nicolas Sarkozy zatrzymany przez policję

Były prezydent Francji jest podejrzany o nielegalne finansowanie swojej kampanii wyborczej w 2007 r. Chodzi o oskarżenia o przyjęcie nawet 50 mln euro na ten cel od ówczesnego przywódcy Libii Muammara Kaddafiego. Śledztwo w tej sprawie toczy się od kwietnia …

Inne zarzuty wobec Sarkozy’ego

Razem z Nicolasem Sarkozym przesłuchiwany przez policję był przez ostatnią dobę także jego wieloletni współpracownik i bliski przyjaciel (a nawet ojciec chrzestny jego synów) Brice Hortefeux. Polityk ten był także w przeszłości ministrem spraw wewnętrznych.

Nicolas Sarkozy stanął już wcześniej przed sądem w sprawie jego nieudanej kampanii wyborczej z 2012 r., gdy przegrał z kandydatem socjalistów François Hollande’em. Wówczas Sarkozy miał wydać na kampanię 22,5 mln euro (a więc więcej niż było dozwolone), a ukryć to miały pomóc fałszywe faktury. Ten skandal nazywany jest we Francji „aferą Bygmaliona” od nazwy firmy, która pomagała wówczas byłemu prezydentowi prowadzić kampanię wyborczą.