Neonazistowska organizacja zakazana w Finlandii. „Stosowali mowę nienawiści i dopuszczali się przemocy” / STOLICE

PVL, Finlandia, Włochy, migracje, neonaziści, NSDAP, koronawirus, COVID, aborcja

Ostatni raz w Finlandii zakazano działalności jakiejkolwiek organizacji z pobudek politycznych w latach 70. XX w. / The Capitals to codzienny biuletyn EURACTIV z całej Europy. [Karolis Kavolelis]

W Finlandii po raz pierwszy od lat 70 XX. zakazano działalności organizacji z pobudek politycznych. Podwyżka emerytur, czyli przedwyborcze gry w Rumunii? Ilu imigrantów ze spalonego obozu Moria przyjmą Włochy? Między innymi o tym piszemy w środowej edycji „Stolic Europy”.

 

 

BRUKSELA

Już dziś (23 września) Komisja Europejska przedstawi projekt nowego unijnego paktu migracyjnego. Co będzie zawierał? Szczegóły poniżej. 

(Sarantis Michalopoulos | EURACTIV.com)

Nowy unijny pakt migracyjny już dziś. Co będzie zawierał?

W ostatnich tygodniach państwa Grupy Wyszehradzkiej, ale także Austria i Słowenia zgłosiły sprzeciw wobec planów obowiązkowej relokacji uchodźców.

HELSINKI

Działalność neonazistów zakazana. Neonazistowska organizacja Nordycki Ruch Oporu (PVL) otrzymała we wtorek (22 września) decyzją Sądu Najwyższego zakaz działalności w Finlandii.

Sąd stwierdził – po serii odwołań w sądach niższej instancji – że grupa wielokrotnie łamała prawo i działała wbrew poszanowaniu praw człowieka i równości. Organizacja oparła swoją linię obrony o prawo do nieskrępowanego wyrażania własnych poglądów. Ostatni raz w Finlandii zakazano działalności jakiejkolwiek organizacji z pobudek politycznych w latach 70. XX w.

Przez lata ta skrajnie prawicowa grupa szerzyła mowę nienawiści wobec mniejszości, Żydów i imigrantów, a jej członkowie dopuścili się wielu aktów przemocy. W 2016 r. przy dworcu w Helsinkach członek PVL zaatakował mężczyznę, który w wyniku obrażeń zmarł w szpitalu.

Według ministerstwa spraw wewnętrznych PVL jest zorganizowana na wzór organizacji paramilitarnej, a jej celem jest ustanowienie państwa narodowo-socjalistycznego. PVL pomimo dość małej liczby członków – szacunki mówią o najwyżej kilkuset osobach – dzięki swoim działaniom zdobyła spory rozgłos w Finlandii, ale także w innych krajach nordyckich.

Dlatego wtorkowy wyrok Sądu Najwyższego był śledzony z uwagą w sąsiednich krajach. PVL aktywnie współpracowała w ramach międzynarodówki skrajnie prawicowych organizacji: Brytyjskiej Partii Narodowej, greckiego Złotego Świtu – szczególnie aktywnego w kontekście kryzysu gospodarczego i migracyjnego oraz włoskiego ugrupowania CasaPound. Włoscy neofaszyści w ostatnich miesiącach szczególnie aktywnie działają w ruchach sprzeciwiających się koronawirusowym ograniczeniom.

(Pekka Vänttinen | EURACTIV.com)

Finlandia: Zieloni za legalizacją marihuany. "Warto skorzystać z doświadczeń innych państw"

Jakie jest podejście do posiadania marihuany w innych krajach Europy?

BUKARESZT

Licytacja wyborcza? Parlament Rumunii zatwierdził we wtorek 40-procentową podwyżkę państwowych emerytur do wysokości 1775 lei (ok. 1640 PLN), torpedując posunięcie centrowego rządu mniejszościowego, który chciał wprowadzić mniejszą podwyżkę o 14 proc.

Opozycyjna Partia Socjaldemokratyczna (PSD), rządząca do listopada 2019 r. i wciąż największa partia w parlamencie, ogłosiła w ubiegłym roku znaczną podwyżkę emerytur od 1 września i podwojenie zasiłków na dzieci, co spowodowało ostrzeżenia o obniżeniu ratingów kraju.

Centroprawicowy rząd premiera Ludovica Orbana zapowiedział „walkę” z podwyżką przeforsowaną przez PSD przy użyciu wszelkich możliwych środków. „Nieodpowiedzialność PSD grozi wywołaniem w Rumunii kryzysu gospodarczego, którego właśnie udało nam się uniknąć”, powiedział premier Orban.

Polityk zwrócił uwagę, że rząd podniósł już emerytury o 14 proc. Według niego podwyżka z 14 proc. do 40 proc. jest całkowicie wykluczona, ponieważ z powodu pandemii spadły dochody budżetowe kraju, a jednocześnie wzrosły wydatki socjalne.

W Rumunii 27 września odbędą się wybory lokalne a już 6 grudnia parlamentarne. Kroki mające na celu zwiększenie wydatków socjalnych wywołały obawy Komisji Europejskiej o nadmierny deficyt budżetu oraz zastrzeżenia agencji ratingowych, które oceniają Rumunię na najniższym poziomie inwestycyjnym.

(Bogdan Neagu | EURACTIV.ro)

Rumunia: Przedwyborcze metro? Bukareszt z kolejną linią podziemnej kolejki

Inwestycja w 85 proc. finansowana jest ze środków unijnych.

RZYM

Solidarni z Grecją. Włochy przyjmą 300 uchodźców, przebywających w Grecji na wyspie Lesbos, gdzie seria pożarów zniszczyła obóz dla migrantów. Porozumienie w sprawie udzielenia im gościny podpisała we wtorek z władzami w Rzymie katolicka wspólnota Sant’Egidio.

Podpisane porozumienie stanowi odpowiedź na apel Unii Europejskiej o udział w relokacji migrantów z Lesbos. Najnowszy projekt pomocy osobom, które ucierpiały w wyniku pożaru, potrwa we Włoszech, jak zapowiedziano, 18 miesięcy.

(EURACTIV.pl)

Wybory regionalne we Włoszech: Prawica nie "wzięła wszystkiego"

Wbrew czarnym przepowiedniom włoska lewica nie straciła „czerwonej” Toskanii, w której rządzi od II wojny światowej.

Wzrost liczby zakażeń COVID-19 można opanować? „Nowe przypadki będą się pojawiać nadal, ale wzrost infekcji będzie możliwy do opanowania”, powiedział wiceminister zdrowia Włoch Pierpaolo Sileri we wtorek (22 września). „Termin druga fala koronawirusa powoduje panikę. Nie będzie to jednak tak dotkliwe, jak w lutym i marcu, bo jesteśmy teraz lepiej przygotowani”, dodał.

Sileri odniósł się do sytuacji w szpitalach, zauważając, że są one znacznie lepiej przygotowane. Minister przyznał, że „bardziej martwi się spotkaniami rodzinnymi i kolacjami z przyjaciółmi, ponieważ to potencjalne nowe ogniska koronawirusa, a nadal – jak zauważył – wiele osób uważa, że akurat im zakażenie SARS-CoV-2 „na pewno się nie przytrafi”.

(Alessandro Follis | EURACTIV.it)

Włochy: Antyszczepionkowcy i antymaseczkowcy demonstrowali w Rzymie

Przeciwnicy obowiązku zakrywania z powodu pandemii koronawirusa ust i nosa w miejscach publicznych manifestowali w stolicy Włoch.

BERLIN

„Strajki ostrzegawcze”. Pracownicy sektora publicznego w wielu niemieckich landach przeprowadzili wczoraj (22 września) „strajk ostrzegawczy” w celu zwiększenia presji w sporze o płace 2,3 mln pracowników, po tym jak negocjacje w sprawie układów zbiorowych nie przyniosły rezultatu.

Problem dotyczy przede wszystkim Nadrenii Północnej-Westfalii (strajki ostrzegawcze, w tym w przedszkolach), Szlezwiku-Holsztyna i Badenii-Wirtembergii (administracja i przedszkola we Freiburgu, szpital w Emmendingen). Na środę planowana jest kontynuacja strajków.

Związek zawodowy Verdi i Związek Niemieckich Urzędników (DBD) domagają się więcej pieniędzy dla 2,3 miliona pracowników budżetówki. Jürgen Böhm, wiceprzewodniczący DBB powiedział: „Nie chodzi nam tylko o pochwałę naszej pracy podczas kryzysu koronawirusowego, musi to również znaleźć odzwierciedlenie w wynagrodzeniach”.

(Sarah Lawton | EURACTIV.de)

Koronawirus: Jak koszty kolejnego kryzysu przerzucane są na pracowników

Paradoksalnie, ci bez których żadne społeczeństwo nie mogłoby funkcjonować w ostatnich tygodniach, są najsłabiej opłacani.

WIEDEŃ

Powrót „godziny policyjnej”. Władze regionalne w zachodniej części Austrii postanowiły zmusić restauracje i bary do zamykania lokali o 22.00 zamiast o 1 w nocy, ze względu na rosnącą liczbę potwierdzonych przypadków zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Kanclerz Sebastian Kurz (ÖVP) namawia władze pozostałych samorządowów, w tym m.in. Wiednia, o podjęcie podobnej decyzji, jednak jak na razie bezskutecznie.

Gubernator Salzburga Wilfried Haslauer (ÖVP) stwierdził, że jednym z głównych powodów wprowadzenia ograniczenia była chęć uniknięcia wprowadzenia ponownego lockdownu, co w przypadku zbliżającego się sezonu zimowego miałoby „katastrofalne skutki dla branży turystycznej”.

(Philipp Grüll | EURACTIV.de)

Austria: Nadeszła już druga fala koronawirusa?

W piątek (11 września) austriacki rząd ogłosił zaostrzenie od poniedziałku (14 września) zasady noszenia masek ochronnych i utrzymania dystansu społecznego podczas imprez publicznych i w restauracjach.

LONDYN

Premier Johnson ogłasza nowe restrykcje. „Naszym celem jest zatrzymanie drugiej fali koronawirusa”, powiedział we wtorek premier Boris Johnson.

„Zawsze wiedzieliśmy, że choć zmusiliśmy wirusa do odwrotu, perspektywa drugiej fali pozostawała realna. Przykro mi to mówić, ale podobnie jak w Hiszpanii, Francji i wielu innych krajach, osiągnęliśmy niebezpieczny punkt krytyczny”, mówił po południu w Izbie Gmin Johnson, wyjaśniając konieczność zaostrzenia restrykcji.

Wbrew pojawiającym się od kilku dni medialnym spekulacjom, nie zostały wprowadzone – przynajmniej na razie – ogólnokrajowe ograniczenia, jeśli chodzi o spotykanie się osób z różnych gospodarstw domowych. Takie restrykcje obowiązują na sporych terenach kraju, gdzie zidentyfikowano lokalne ogniska choroby.

(Benjamin Fox | EURACTIV.com)

Wielka Brytania szykuje się na drugą falę koronawirusa. Będzie kolejny lockdown?

Minister zdrowia Matt Hancock przestrzega, że Wielka Brytania znajduje się w krytycznym momencie epidemii COVID-19. Premier zapowiada z kolei wysokie kary za łamanie rządowych wytycznych.

MADRYT

Wzrost liczby zmarłych z powodu COVID-19. Podczas ostatniej doby w Hiszpanii drastycznie wzrosła liczba zakażonych wirusem SARS-CoV-2. Zanotowano też najwyższy dzienny wzrost liczby ofiar śmiertelnych koronawirusa w drugiej połowie 2020 r. – o 241 przypadków.

We wtorek główny epidemiolog Hiszpanii Fernando Simon przyznał publicznie po raz pierwszy, że kraj ten „objęła druga fala koronawirusa”. Przekazał, że najwięcej zakażeń notowanych jest w ostatnich godzinach na terenie wspólnoty autonomicznej Madrytu, w Andaluzji, Katalonii oraz w Kraju Basków.

Hiszpania: Największa fuzja w bankowości od lat. Wielkość aktywów przekroczy 600 mld euro

Pod względem wielkości aktywów powstała w jej wyniku instytucja będzie pierwszym bankiem w Hiszpanii i 10. w Europie.

„Zostań w domu”. Hiszpański minister zdrowia Salvador Illa (PSOE) i burmistrz Madrytu José Luis Martínez-Almeida (Partia Ludowa) zalecili we wtorek ograniczenie mobilności w stolicy kraju „do minimum”. Ma to zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa SARS-CoV-2. We wspólnocie Autonomicznej Madrytu notuje się obecnie najwięcej zakażeń w całym kraju, a od kilku dni w mieście obowiązuje częściowy lockdown.

Jednak Illa powiedział w wywiadzie dla prywatnej stacji radiowej Cadena SER, że obecnie nie jest konieczne ogłaszanie „stanu alarmowego”, chociaż należałoby przeanalizować zastosowanie dalszych uzupełniających środków w celu ograniczenia mobilności i spotkań towarzyskich.

„Poleciłbym mieszkańcom Madrytu, aby maksymalnie ograniczali swoją mobilność do tego, co jest obecnie niezbędne”, powiedział. Jego zdaniem kontakty towarzyskie powinny nie tylko ograniczać się do możliwie najwęższego kręgu najbliższych osób, ale również należy skrupulatnie szanować nakazy i zakazy wprowadzone przez władze.

(EUROEFE)

Hiszpania: Częściowy lockdown w Madrycie. Możliwe kolejne restrykcje?

Od kilkunastu dni w Hiszpanii notuje się ponownie rekordowe przyrosty zachorowań na COVID-19. To obecnie najbardziej zagrożony koronawirusem kraj w Europie. W niektórych dzielnicach Madrytu następuje powrót do blokady związanej z epidemią.

 

 

Od poniedziałku mieszkańcy Madrytu będą mogli opuścić swoją strefę …

BRATYSŁAWA

Co z prawem ograniczającym dostęp do aborcji? Komisja zdrowia słowackiego parlamentu nie zatwierdziła projektu nowej koalicyjnej ustawy dotyczącej zmian w prawie aborcyjnym.

Miała ona wprowadzać szereg zmian do obowiązującego prawodawstwa, w tym m.in. obowiązkowy 96-godzinny czas „na refleksję” dla kobiet przed wykonaniem zabiegu czy konieczność uzyskania opinii drugiego lekarza, gdy aborcja jest wskazana ze względów medycznych.

Komisarz Rady Europy ds. praw człowieka skrytykował niedawno projekt ustawy. Może ona  jednak zostać przyjęta z pewnymi poprawkami na posiedzeniu plenarnym parlamentu.

(Zuzana Gabrižová | EURACTIV.sk)

Jakie mogą być skutki wypowiedzenia Konwencji stambulskiej? [ANALIZUJĄ EKSPERTKI]

Jak w praktyce może wyglądać rzeczywistość kobiet w Polsce bez konwencji?

BELGRAD

„Dotrzymamy obietnic”. Richard Grenell, specjalny wysłannik prezydenta USA ds. dialogu między Serbią a Kosowem, powiedział wczoraj (22 września) w Belgradzie, że USA poważnie traktują dotrzymanie obietnic złożonych Belgradowi i Prisztinie.

„Chcemy spełnić obietnice, które złożyliśmy wcześniej Serbii. Nie chcemy tylko mówić. Będziemy pracować na rzecz rozwoju gospodarczego z korzyścią dla ludzi”, powiedział dziennikarzom Grenell.

Po spotkaniu prezydenta Serbii Aleksandara Vučicia, serbskiej premier Any Brnabić i delegacji USA pod przewodnictwem Adama Boehlera, dyrektora generalnego US International Development Finance Corporation (DFC), Grenell powiedział, że „gesty i symbole są ważne, ale to nie one zapewniają rozwój i poprawiają sytuację ekonomiczną”.

Grenell dodał, że prezydent USA Donald Trump jest „zdeterminowany, by przybyć do Belgradu”.

(EURACTIV.rs  betabriefing.com)