Brytyjski kosz łakoci od zwolenników brexitu dla Michela Barniera

Michel Barnier, źródło Flickr

Michel Barnier, źródło Flickr

Francuz Michel Barnier, który kieruje zespołem negocjującym z ramienia UE szczegóły umowy z Wielką Brytanią na temat warunków brexitu, otrzymał kosz z brytyjskimi produktami. Ma to być symbol tego, że Londyn chce wciąż mieć dostęp do wspólnego rynku. Internauci szybko wykryli jednak, że… nie wszystkie produkty są aż tak brytyjskie jak przekonują autorzy tego happeningu.

 

Kosz piknikowy wypełniony głównie tradycyjnymi brytyjskimi smakołykami wręczyli Michelowi Barnierowi czterej brytyjscy politycy – niezrzeszony, choć kiedyś związany z Partią Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) europoseł Steven Woolfe, niezrzeszony (tzw. crossbencher) członek Izby Lordów Digby Jones, prezes stowarzyszenia „Leave Means Leave” („Wyjście oznacza wyjście”) John Longworth oraz znany z dotowania opowiadającej się za brexitem frakcji Partii Pracy przedsiębiorca John Mills. Odbyli oni wczoraj (10 stycznia) umówione kilka dni temu spotkanie z głównym unijnym negocjatorem ds. brexitu.

Aby wesprzeć swoje argumenty na temat konieczności pozostawienia Wielkiej Brytanii możliwie szerokiego dostępu do wspólnego unijnego rynku, wręczyli mu m.in. blok tradycyjnego angielskiego sera cheddar; bardzo popularną na Wyspach drożdżową pastę, która powstaje jako produkt uboczny warzenia piwa – tzw. marmite; angielską herbatę, cydr, butelkę ginu Hendrick’s, marmoladę z pomarańczy, butelkę wyprodukowanego w Anglii czerwonego wina pinot noir czy książki – „Dzieła zebrane” Williama Szekspira i biografię Winstona Churchilla. „Postanowiliśmy pokazać, że mamy wspaniałe produkty, które wciąż powinny trafiać na unijny rynek, nawet jeśli my chcemy rozwijać swój handel także w innych kierunkach” – tłumaczył Steven Woolfe. Lord Digby Jones dodał z kolei, że nie oczekuje, aby Michel Barnier „zjadł wszystko od razu”.

Michel Barnier przyjął podarunek, a jeden z jego doradców – Stefaan De Rynck, napisał potem na Twitterze, że kosz łakoci bardzo ucieszył pracowników biura unijnego negocjatora. Zauważył jednak, że dzięki członkostwu Wielkiej Brytanii w UE ser typu cheddar figuruje w stworzonym przez Komisję Europejską Rejestrze Chronionych Nazw Pochodzenia zaś słoik marmolady posiadał unijne oznaczenie produktu ekologicznego. Dodał też, że Michel Barnier „właśnie obejrzał >>Czas mroku<<„. To film, który portretuje Winstona Churchilla jako premiera podczas II wojny światowej. Odtwarzający w nim główną rolę Gary Oldman został trzy dni temu nagrodzony Złotym Globem.

Marmolada nie do końca brytyjska?

Dziennikarze (np. brukselski korespondent telewizji Sky News Mark Stone) szybko jednak zauważyli, że nie wszystkie sprezentowane unijnym urzędnikom łakocie są aż tak brytyjskie jak chcieliby autorzy tego happeningu. Co z kolei jasno pokazało, że na obecności na wspólnym rynku korzysta mocno także sama Wielka Brytania. Marmolada okazałaby się być np. produkowana z hiszpańskich pomarańczy, zaś pinot noir to francuski szczep winogron. Co więcej, marmite był nie tylko wyprodukowany przez angielsko-holenderski koncern Unilever, ale produkt ten – choć bardzo popularny w Wielkiej Brytanii – pochodzi tak naprawdę z Niemiec. Wynalazł go u progu XX wieku niemiecki prof. chemii organicznej Justus von Liebig, któremu świat zawdzięcza przede wszystkim opracowanie technologii produkcji kostek rosołowych. Dodatkowo, producent ginu Hendrick’s – firma William Grant & Son jest nie tylko szkocka (a Szkoci byli w większości przeciwni brexitowi), ale także jej dział zajmujący się eksportem globalnym mieści się w stolicy Irlandii – Dublinie.

Dyplomatyczne podarki

To nie pierwszy raz, gdy politycy z Wielkiej Brytanii i UE obdarowują się symbolicznymi prezentami. Gdy rozpoczynały się negocjacje, brytyjski minister ds. brexitu David Davis wręczył Michelowi Barnierowi staroświecki album o górskiej wspinaczce. Barnier zrewanżował mu się zabytkowym kosturem do chodzenia po górach. Miało to symbolizować wspólną ciężką wspinaczkę po końcowe porozumienie. Negocjatorów w brukselskim żargonie nazywa się często „szerpami”. To oni bowiem wnoszą w pocie czoła na unijne szczyty teksty wszystkich porozumień, które przywódcy państw zwykle tylko potem oficjalnie zatwierdzają.

Z happeningu nie byli jednak zadowoleni przedstawiciele przeciwnej brexitowi kampanii „Open Britain” („Otwarta Brytania”). Wicedyrektor tego stowarzyszenia Francis Grove-White nazwał go „głupotą”. „To już jest szczyt brexitu. Zadufani w sobie szarlatani maszerują po Brukseli z koszem piknikowym pełnym typowo brytyjskich przysmaków, z których wiele wyprodukowanych zostało przez firmy bojące się oficjalnie o swoją sytuację po wyjściu z UE. To w żaden sposób nie przysługuje się naszemu narodowemu interesowi” – skomentował.

Wielka Brytania dołączy do Transpacyficznego Partnerstwa (TPP)?

Według dziennika „Financial Times” Londyn rozważa dołączenie do funkcjonującej w rejonie Oceanu Spokojnego i Morza Południowochińskiego strefy wolnego handlu, którą w ubiegłym roku opuściły USA. Chodzić ma o zapewnienie nowych rynków zbytu dla brytyjskich towarów po opuszczeniu przez ten …