Jest zgoda UE na przedłużenie brexitu

źródło: publicdomainpictures.net, fot. George Hodan

źródło: publicdomainpictures.net, fot. George Hodan

Ambasadorowie państw członkowskich akredytowani przy instytucjach europejskich zgodzili się w imieniu swoich stolic na kolejne opóźnienie brexitu, aby uniknąć bezumownego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Nie ma jednak zgody co do długości ewentualnego opóźnienia.

 

Spotkanie unijnych ambasadorów w Brukseli miało charakter konsultacyjny. Państwa członkowskie deklarowały na nim czy zgodzą się na przedłużenie procedury brexitu, gdyby do końca miesiąca nie udało się zatwierdzić umowy rozwodowej między Wielką Brytanią a UE. Termin brexitu został ustalony na 31 października, ale brytyjska Izba Gmin odłożyła na razie głosowanie nad wynegocjowaną w ubiegłym tygodniu umową.

W obliczu wydarzeń w Westminsterze także Parlament Europejski odłożył swoje głosowanie nad tym porozumieniem i czeka na wieści z Londynu. Zgoda europosłów na umowę rozwodową między UE a Wielką Brytanią wydaje się bowiem niemal pewna. Czekają również państwa członkowskie, choć przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk chce, aby Unia Europejska była przygotowana na każdą ewentualność. Dlatego zaproponował, aby unijne stolice zatwierdziły już na wszelki wypadek opóźnienie brexitu za pomocą procedury pisemne. Chodzi o to, aby uniknąć konieczności zorganizowania awaryjnego szczytu jeszcze w październiku.

Zgoda na zapas

Ambasadorowie na spotkaniu w Brukseli poinformowali, że państwa członkowskie dają zgodę na przedłużenie brexitowych procedur, ale nie doszli do porozumienia w sprawie proponowanej długości takiego przedłużenia. Do Komisji Europejskiej wpłynął już w ostatnią sobotę list od premiera Borisa Johnsona z prośbą o opóźnienie brexitu do 31 stycznia 2020 r., ale dokument nie został formalnie przez szefa brytyjskiego rządu podpisany.

Johnson przesłał bowiem ów list, ponieważ zobowiązała go do tego tzw. ustawa Benna. Premier Wielkiej Brytanii nie chce jednak po raz kolejny opóźniać brexitu i w rozmowie telefonicznej zapewnił Tuska, że zdąży z przeforsowaniem umowy brexitowej w Izbie Gmin przed 31 października. UE wydaje się jednak temu nie dowierzać i postanowiła się ze swojej strony zabezpieczyć przed brexitem bez umowy. Tyle, że do podjęcia takiej decyzji potrzebna jest zgoda obu stron. Ponieważ jednak procedowanie takich spraw trwa wewnątrz UE dłużej niż w Wielkiej Brytanii, Tusk postanowił zacząć uzyskiwać zgodę państw członkowskich już teraz.

Brexit znów zostanie opóźniony?

Izba Gmin przyjęła tzw. ustawę WAB (Withdrawal Agreement Bill), która ma włączyć do brytyjskiego prawa zapisy umowy brexitowej. To postawiony przez posłów rządowi warunek, aby przyjąć ostatecznie porozumienie rozwodowe z UE. Ale Izba Gmin odrzuciła przyspieszony trzydniowy harmonogram dalszych prac …

O ile przedłużyć brexit?

W UE brak jednak zgody co do tego, jak owo przedłużenie brexitu miałoby wyglądać. Część państw członkowskich przystałoby na brytyjską propozycję określoną w „ustawie Benna”. Oznaczałoby to przedłużenie brexitu o 3 miesiące. Ale kilka krajów – w tym Francja i Niemcy – chcą krótszego, zaledwie kilkutygodniowego „technicznego” porozumienia. Miałoby ono dać Brytyjczykom czas na zagłosowanie nad obecnie leżącą na stole umową, ale już nie na kolejne zaczynanie negocjacji od nowa, np. po przedterminowych wyborach do Izby Gmin, którymi Johnson grozi posłom, jeśli odrzucą wynegocjowane przez niego porozumienie z UE.

Paryż i Berlin są już bowiem zmęczone przedłużającym się brexitem. Może to bowiem bardzo utrudnić negocjacje nad nową siedmioletnią perspektywą budżetową UE na lata 2021-2027. Zakłada on brak brytyjskiej składki do wspólnej unijnej kasy, co z kolei wymusi na pozostałych państwach członkowskich reformę budżetu, której elementem mogą być cięcia lub zwiększenie wpłat własnych. Dodatkowo, jeśli Wielka Brytania pozostałaby państwem członkowskim UE przez kolejne kilka miesięcy, musiałaby desygnować do nowej Komisji Europejskiej swojego przedstawiciela. To dodatkowo przedłuży organizację nowej KE, która już i tak ma opóźnienie z powodu kłopotów z zatwierdzaniem przez Parlament Europejski kandydatów z Francji, Rumunii i Węgier.

„Jeśli będzie chodziło o opóźnienie terminu o 2-3 tygodnie, żeby ustawodawcy w Londynie mogli w rozsądny sposób zrealizować ratyfikację umowy wyjścia, to myślę, że raczej nie powinno być z tym problemu. Ale musielibyśmy dostać uzasadnienie takiego opóźnienia i plan działań brytyjskiego rządu na rzecz ratyfikowania porozumienia” – powiedział minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas.

Rządowi eksperci: Polska mocno odczuje brexit

Polska będzie jednym z państw UE najbardziej dotkniętych ewentualnym wyjściem Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty – uprzedza Polski Instytut Ekonomiczny (PIE). Wciąż jednak nie wiadomo czym zakończy się proces wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE, bo wieczorem Izba Gmin uniemożliwiła październikowy brexit.