Jedyny żyjący sprawca zamachów w Paryżu stanął przed sądem w Brukseli

Salah Abdeslam i Hamza Attou, inny podejrzany o prygotowania do zamachów w Paryżu, który przebywa już we francuskim areszcie w oczekiwaniu na proces, źródło Wikipedia

Salah Abdeslam i Hamza Attou, inny podejrzany o prygotowania do zamachów w Paryżu, który przebywa już we francuskim areszcie w oczekiwaniu na proces, źródło Wikipedia

Choć udział w przygotowaniu i przeprowadzeniu ataków terrorystycznych w stolicy Francji, w których 13 listopada 2015 r. zginęło 130 osób to najpoważniejszy zarzut jaki może usłyszeć Salah Abdeslam, na razie ten Francuz marokańskiego pochodzenia sądzony jest za strzelaninę z belgijską policją. Doszło do niej w marcu 2016 r., gdy usiłowano aresztować go na przedmieściach Brukseli, gdzie ukrywał się od czasu paryskiego zamachu.

 

Proces 28-letniego Salaha Abdeslama budzi wielkie emocje nie tylko we Francji i w Belgii. To także poważna operacja logistyczna. Po schwytaniu osadzono go bowiem ostatecznie w więzieniu Fleury-Merogis w okolicy Paryża, gdzie przebywa w pojedynczej celi monitorowany przez kamery i strażników przez 24 godziny na dobę. Na zaplanowany na cztery dni proces w Brukseli będzie dowożony codziennie z terytorium Francji. Na noc natomiast Abdeslam wróci z Belgii z powrotem do Francji, choć nie do Fleury-Merogis, ale tymczasowo do aresztu położonego najbliżej granicy w miejscowości Vendin-Le-Vieil. W całą tę operację zaangażowanych jest ponad 200 policjantów francuskich i belgijskich.

Emocje podsyca też sam oskarżony. Od czasu gdy go zatrzymano nie składa żadnych zeznań ani wyjaśnień. Nie chce na temat śledztwa i zarzutów rozmawiać nie tylko z policjantami i prokuratorami, ale nawet z przydzielonymi mu adwokatami. Nie inaczej było na wczorajszej (5 lutego) pierwszej rozprawie. Abdeslam odmówił nawet prowadzącej proces sędzi Marie-France Keutgen potwierdzenia swojej tożsamości. Nie chciał także na czas składania zeznań wstać z krzesła. „Milczę nie dlatego, że jestem zbrodniarzem. Milczenie to moja obrona” – powiedział. Dodał, że nie wierzy prokuraturze, by posiadała jakiekolwiek prawdziwe dowody przeciw niemu, a jej jedynym celem jest „zadowolenie opinii publicznej”. „Muzułmanie są osądzani niesprawiedliwie” – oświadczył i zapewnił, że ufa „jedynie Allahowi” oraz, że nie boi się „sędziów i ich sojuszników”, nie precyzując jednak kogo dokładnie miał na myśli.

Jego prawnicy przekazali też, że Abdeslam nie życzy sobie aby podczas procesu fotografowano go lub filmowano. Dziennikarze obecni na sali poinformowali jednak później, że oskarżony wygląda inaczej niż na zdjęciach zrobionych mu tuż po aresztowaniu. Obecnie nosi brodę i długie włosy.

Belgia obniża poziom zagrożenia terrorystycznego

Po ponad dwóch latach od ataku na ogródki restauracyjne i teatr muzyczny Bataclan w Paryżu oraz prawie dwa lata po zamachach na lotnisku i stacji metra w Brukseli Belgia oficjalnie obniżyła stopień zagrożenia terrorystycznego z trzeciego na drugi. Oznacza to, …

Proces za zamach w Paryżu dopiero za dwa lata

Po złożeniu wstępnych oświadczeń przez strony, proces został odroczony do czwartku, by adwokaci Abdeslama mogli zapoznać się ze wszystkimi dokumentami. Razem z nim w Brukseli sądzony jest jeszcze 24-letni Marokańczyk Sofiane Ayari, który pomagał mu ukryć się w Belgii i także podczas próby zatrzymania strzelał do policjantów. Obu grozi za popełnione wówczas czyny (tj. nielegalne posiadanie broni oraz próbę zabójstwa funkcjonariuszy) nawet 40 lat więzienia. Trzech interweniujących wówczas policjantów zostało rannych. Zginał natomiast pochodzący z Algierii Mohamed Belkaid, który ogniem z broni palnej osłaniał uciekających tylnymi drzwiami Abdeslama i Ayariego. Obu zatrzymano ostatecznie cztery dni później.

Proces rozpoczęty w poniedziałek w Brukseli nie jest jednak jedynym jaki czeka Abdeslama. Śledczy są bowiem przekonani, iż odegrał on kluczową rolę nie tylko podczas planowania, ale także przeprowadzania zamachów w Paryżu 13 listopada 2015 r. Terroryści związani z Państwem Islamskim w skoordynowany sposób uderzyli wówczas w pięciu miejscach w Paryżu. W Saint-Denis na paryskich przedmieściach oraz w centrum miasta zginęło tego wieczoru 130 osób. Najwięcej ofiar było w teatrze muzycznym Bataclan, gdzie trzej napastnicy zastrzelili 89 uczestników koncertu amerykańskiego zespołu Eagles of Death Metal.

Jak się okazało, grupa zamachowców przygotowywała się do przeprowadzenia paryskiego ataku na terenie Belgii, a konkretnie w dzielnicy Molenbeek w Brukseli. Wśród zabitych w Paryżu zamachowców był starszy brat Salaha Abdeslama – Brahim Abdeslam. Śledczy podejrzewają, że młodszy z braci przeżył jako jedyny, ponieważ udało mu się bezpiecznie zdjąć kamizelkę z ładunkami wybuchowymi (tzw. pas szahida) i zbiec z miejsca zdarzenia. Jego proces ws. udziału w zamachach w Paryżu nie zacznie się jednak wcześniej niż w 2020 r.

Nie jest natomiast pewne, czy Salah Abdeslam usłyszy zarzuty w związku z zamachami  w Brukseli z 22 marca 2016 r. Terroryści zdetonowali rano ładunki wybuchowe na brukselskim lotnisku Zaventem oraz na stacji metra Maelbeek. W wyniku trzech eksplozji zginęły 32 osoby. Do ataku doszło kilka dni po zatrzymaniu Abdeslama. Prokuratorzy są zdania, że komórka terrorystyczna z Molenbeek przyspieszyła planowany na późniejszy termin atak, ponieważ obawiano się, iż aresztowany terrorysta zdradzi coś przesłuchującym go policjantom.

Parlament Francji przyjął nową ustawę antyterrorystyczną

Nowe prawo zastąpi obowiązujący nad Sekwaną od 2015 r. stan wyjątkowy. Ustawa mocno rozszerza uprawnienia ministerstwa spraw wewnętrznych, policji oraz służb specjalnych. Zdaniem skrajnej lewicy narusza jednak swobody obywatelskie.
 
Stan wyjątkowy wprowadzono we Francji w listopadzie 2015 r. po ataku terrorystycznym na …