Ile głosów naprawdę zdobyła węgierska opozycja?

Orbán Viktor; FAYMANN, Werner

Premier Węgier Viktor Orbán// Źródło: Werner Faymann via Kancelaria Premiera Węgier

Na Węgrzech nasilają się kontrowersje wokół niedzielnych wyborów parlamentarnych – część głosów oddanych na opozycję została unieważniona. Zamykane są też kolejne niezależne media.

 

Liczba anulowanych głosów oddanych na opozycję wynosi co najmniej 80 tys. To wystarczyłoby, by Fidesz stracił większość konstytucyjną, którą uzyskał w niedzielę.

W niektórych okręgach odsetek ten wyniósł aż do 35 proc., jak w Dejtár na północy kraju. Na południu, w Pécsudvard, oddano 338 głosów ważnych i aż 173 nieważnych. W niektórych okręgach wszystkie głosy na partie opozycyjne były liczone jako nieważne.

Węgierskie Narodowe Biuro Wyborcze tłumaczy to zwykłymi pomyłkami. Ale Węgrzy zachodzą w głowę, jak urzędnicy mogli się pomylić w sprawie ogłoszenia frekwencji, która oficjalnie była większa o 18.30, a spadła aż o kilka punktów procentowych o godz. 19, gdy przed lokalami wyborczymi jeszcze stały długie kolejki chętnych do oddania głosu (z tego powodu głosowanie zostało przedłużone o cztery godziny).

Były premier Ferenc Gyurcsany, przywódca lewicowej Koalicji Demokratycznej, która zdobyła 5,5 proc. głosów, już wezwał Biuro, by przeliczyło jeszcze raz wszystkie głosy. Podobny apel wystosowała Polityka Może Być Inna (LMP, zdobyła 7 proc. głosów).

Sprawa jest poważna, bo większość konstytucyjna pozwoli rządzącym na daleko idące zmiany w kraju. Rząd zapowiada uchwalenie ustawy zatytułowanej „Zatrzymać Sorosa”, która uderza w organizacje pozarządowe. Te, które zajmują się pomocą prawną uchodźcom lub w „jakikolwiek sposób wspierają nielegalną imigrację bądź działają na jej rzecz”, będą musiały występować o licencję na działalność do ministerstwa spraw wewnętrznych. Zostaną też obłożone co najmniej 25-proc. podatkiem od darowizn otrzymywanych z zagranicy (jeśli go nie zapłacą automatycznie, zostanie podwojony).

OBWE krytycznie o wyborach na Węgrzech

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), która zajmuje się m.in. monitorowaniem procesów wyborczych na świecie, stwierdziła, że partie opozycyjne nie miały podczas kampanii równego dostępu do mediów w porównaniu z partiami rządzącymi. Obserwatorzy wytknęli także niejasność finansowania działań wyborczych  …

Wróg Orbana kapituluje

We wtorek gruchnęła też wiadomość, że z rynku ma zniknąć druga największa opozycyjna gazeta na rynku – „Magyar Nemzet”, a także stacja radiowa Lanchid Radio. Zwolnienia czekają również pracowników stacji telewizyjnej Hir TV.

Wszystkie te tytuły należą do Lajosa Simicski, oligarchy i jednego z założycieli Fideszu. Simicska zbudował w poprzedniej dekadzie imperium medialne, które było tubą propagandową partii Viktora Orbana. W zamian jego firma budowlana Kozgep latami zgarniała miliardy z rządowych kontraktów na budowę dróg i mostów.

Po wygranych przez Fidesz wyborach w 2014 r. Orban postanowił się z nim rozstać. Wówczas Simicska publicznie poprzysiągł mu zemstę, a jego media, przyjazne dotąd Fideszowi, zaczęły partię krytykować.

– „Magyar Nemzet” przez ostatnie kilka lat dorobił się świetnych dziennikarzy śledczych ujawniających rozmaite skandale rządowe. Ale przynosił straty. Simicska postanowił najwyraźniej pozbyć się balastu. Media na Węgrzech na ogół nie przynoszą posiadającym je oligarchom dochodu, mają tylko wspierać rząd – mówi Agnes Urban, medioznawczyni z instytutu Mertek.

 Simicska po kłótni z Orbanem w 2014 r. postawił na promocję Jobbiku.

– Dwa dni przed wyborami doszła do nas plotka, że jeśli Fidesz zdobędzie większość konstytucyjną, zostaniemy sprzedani. Simicska miał wtedy bowiem wycofać się z walki z Orbanem, uznając, że przy takim wyniku nie będzie w stanie zbudować wobec niego sensownej alternatywy politycznej – mówi „Wyborczej” jedna z dziennikarek „Magyar Nemzet” znająca szczegóły sprawy.

Niezależne media piszące o korupcji władzy były do tej pory przeciwwagą dla siejących rządową propagandę mediów. W trakcie kampanii wielokrotnie prostowały oparte na półprawdach informacje, które pojawiały się w bliskich rządowi mediach tradycyjnych i internetowych.

Tuż po wyborach OBWE wydała oświadczenie, że kampania Fideszu była „ksenofobiczna” i „wzbudzająca strach”, a także pełna przeinaczeń. Jedynym jej tematem był sprzeciw wobec migracji, a używała przy tym fałszywych informacji dotyczących migracji i uchodźców. Jeden z ostatnich fake newsów dotyczył ataku ciężarówką chorego psychicznie Niemca w sobotę w niemieckim Munster: otóż bliski Fideszowi portal Origo.hu przez cały weekend przedstawiał to fałszywie jako samobójczy atak islamskiego imigranta.

Sławę zyskała również historia Szwedki węgierskiego pochodzenia, która miała rzekomo wyemigrować do Węgier, ponieważ bała się przybywających od 2015 r. do Szwecji uchodźców. Dziennikarze ustalili jednak, że kobieta wyjechała stamtąd już dwa lata temu, ponieważ była wielokrotnie karana. Do tego sama, przed laty przyjechawszy do Szwecji, wystąpiła o azyl.

Do tego publiczna telewizja cytowała ekspertów, którzy powielali fałszywe informacje z rosyjskojęzycznych portali Sputnik i RT.

– Po zamknięciu „Magyar Nezmet” na rynku pozostanie jeszcze dziennik „Nepszava”, ale dla czytelników niekorzystających z internetu najważniejsza jest największa, niezależna stacja RTL Klub, której wiadomości ogląda codziennie milion osób. Plotki głoszą, że ma zostać przejęta przez oligarchę bliskiego rządowi.

Jeśli tak się stanie, będzie to nie tylko koniec niezależnych węgierskich mediów. To będzie koniec Węgier, jakie po 1989 r. znaliśmy- mówi Agnes Urban.

Tekst opublikowany w ramach partnerstwa z Gazetą Wyborczą. 

Węgry: Fidesz wyraźnie wygrywa wybory. Viktor Orban po raz trzeci premierem

Rządząca Węgrami od dwóch kadencji konserwatywna partia Fidesz po raz trzeci wyraźnie wygrała wybory parlamentarne. Partia premiera Viktora Orbana, która startowała w koalicji z Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową (KDNP) zdobyła 133 mandaty w 199-miejscowym parlamencie. Frekwencja z wyborach była rekordowa.
 
Narodowe Biuro …