Hiszpania: Armia powiększy się po raz pierwszy od upadku wojskowej dyktatury

Hiszpańscy żołnierze podczas wspólnych ćwiczeń z żołnierzami z USA, źródło: Official U.S. Marine Corps, fot. Cpl. Michael Petersheim (CC0 Public Domain)

Hiszpańscy żołnierze podczas wspólnych ćwiczeń z żołnierzami z USA, źródło: Official U.S. Marine Corps, fot. Cpl. Michael Petersheim (CC0 Public Domain)

Po raz pierwszy od obalenia w 1975 r. wojskowej junty stworzonej przez generała Francisco Franco rząd Hiszpanii wydał rozporządzenie nakazujące zwiększenie liczebności armii. Sprawa budzi u wielu osób niedobre skojarzenia, ale tym razem chodzi nie o wzrost hiszpańskiej potęgi militarnej, ale o zahamowanie kurczenia się wojska.

 

Rządowe plany ujawnił dziennik „El Pais”. Obecnie hiszpańska armia liczy 120 tys. żołnierzy. Dzięki realizacji specjalnych działań w najbliższych 5 latach ma się zwiększyć o kolejne 7 tys. żołnierzy, których ma być w 2024 r. przynajmniej 127 tys.

Po artykule w „El Pais” rząd w Madrycie poinformował, że plany rzeczywiście istnieją, ale – choć armia pierwszy raz powiększy się od upadku reżimu generała Franco – podyktowane są spadającą liczebnością armii. Przyjęta w 2007 r. ustawa ustaliła wielkość hiszpańskiej armii na maksymalnie 140 tys. zawodowych żołnierzy, ale służba w wojsku staje się dla młodych ludzi coraz mniej atrakcyjna. Dziś z trudem udaje się utrzymać liczebność armii na poziomie 120 tys.

Największe braki są w jednostkach, które posiadają zaawansowany sprzęt bojowy – brakuje przynajmniej 3,2 tys. marynarzy i prawie 5 tys. pilotów oraz żołnierzy z obsługi wojsk lotniczych. Hiszpańskie wojsko sukcesywnie maleje od połowy lat 70. XX wieku, ale dzieje się to zbyt szybko.

Amerykanie nie zbudują stałej bazy wojskowej w Polsce

Rząd nie zdołał przekonać Ameryki do budowy stałej bazy w naszym kraju. W grę wchodzi tylko niewielki wzrost obecności. Pentagon o 10 proc. obniży koszty na wschodniej flance NATO. I mamy się cieszyć, bo jak nie – wróci temat żydowskiego …

Madryt zapewnia, że to inna sytuacja niż w czasach Franco

Władze w Madrycie zapewniają, że nie ma mowy o powrocie do sytuacji z okresu wojskowej dyktatury, gdy w szczytowym momencie armia liczyła kilkaset tysięcy żołnierzy. Wówczas służba wojskowa była dobrą trampoliną do późniejszej kariery w strukturach państwa, dziś wielu młodych ludzi wybiera inne zawody, które oferują wyższe zarobki czy większe perspektywy.

I właśnie to ma się zmienić. Chodzi bowiem nie tylko o działania promujące służbę w wojsku i pracę dla wojska, ale także o poprawę warunków zatrudnienia i stwarzanie rekrutom nowych możliwości rozwoju, np. w dziedzinie nowych technologii. Dziś bowiem hiszpańskie wojsko działa w strukturach NATO, co z jednej strony zapewnia pomoc sojuszników w razie potrzeby, ale z drugiej wywołuje konieczność uczestniczenia w zagranicznych misjach stabilizacyjnych czy operacjach pokojowych pod egidą ONZ.

Kolejnym wyzwaniem jest kwestia bezpieczeństwa w rejonie Morza Śródziemnego. Niepokoje w Afryce Północnej (np. wojna domowa w Libii) sprawiają, że rejon śródziemnomorski może znów stać się kluczowy dla UE. Tymczasem hiszpańskiej marynarce wojennej dramatycznie brakuje żołnierzy do obsadzenia wojskowych okrętów.

Włoch na czele Komitetu Wojskowego Unii Europejskiej

Na stanowisko szefa najważniejszej unijnej instytucji obronnej wybrano wysokiego rangą włoskiego generała Claudio Graziano. Funkcję obejmie dokładnie za rok, kiedy na emeryturę odejdzie obecny szef Komitetu Wojskowego Unii Europejskiej (EUMC).
 
EUMC wspiera unijnych przywódców we wszystkich kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i …