Grecja: Dymisje w związku z tragicznymi pożarami

Pożary w Grecji, źródło: Flickr fot. Grace Trivino

Pożary w Grecji, źródło: Flickr fot. Grace Trivino

Po tym jak dwa tygodnie temu katastrofalne pożary zniszczyły kilka nadmorskich miejscowości w rejonie Attyki oraz po śmierci przynajmniej 91 osób, doszło do kilku głośnych zwolnień. Stanowiska stracili szefowie policji i straży pożarnej. Zaś minister odpowiedzialny za ochronę ludności cywilnej sam podał się do dymisji.

 

W Grecji, a przede wszystkim w okolicy niemal całkowicie spalonej miejscowości Mati, wciąż trwa poszukiwanie ciał ofiar wielkiego pożaru. Ponieważ akcja ewakuacyjna była prowadzona w chaotyczny sposób, część osób ratowała się na własną rękę, np. skacząc do morza z wysokich klifów. Na razie doliczono się 91 ofiar śmiertelnych.

W związku ze źle poprowadzoną operacją ratunkową stanowiska stracili już szefowie policji i straży pożarnej. Decyzję o zmianach podjął wczoraj (5 sierpnia) premier Aleksis Tsipras.

Policja błędnie kierowała ruchem

Ponieważ ogień, zaprószony przez ludzi, rozprzestrzeniał się z niezwykłą prędkością, czasu na działanie było bardzo mało. Dlatego właśnie błędy w prowadzeniu akcji ratunkowej kosztowały życie tak wielu ludzi. Mieszkańcy płonących miast oraz turyści uciekali w kierunku morza, aby schronić się w wodzie lub na pozbawionej drzew plaży. Niestety policja błędnie kierowała ruchem i część pojazdów z uciekającymi ludźmi została skierowana wprost w płomienie. Z powodu tego typu błędów doszło do korków i blokad drogowych.

Inni ludzie zginęli natomiast dlatego, że drogę ucieczki odcięły im zbudowane nielegalnie budynki. Często drewniane. Prawdopodobnie dlatego np. zginęło w Mati 26 osób, które spłonęły żywcem zaledwie 30 m od brzegu morza. Z kolei polska turystka z nieletnim synem utopili się, gdy wywróciła się ewakuująca ich z hotelu łódź. Błędy służbom wytknęły już nie tylko media, ale także eksperci ds. transportu i logistyki.

Do dymisji samodzielnie podał się w ostatni piątek (3 sierpnia) minister ds. ochrony ludności Nikos Toskas, któremu podlegała m.in. policja, straż pożarna oraz obrona cywilna. Toskas wziął na siebie polityczną odpowiedzialność za sytuację, ale przekonywał, że służby „nie popełniły rażących błędów”. Pożar rozprzestrzeniał się niezwykle szybko, ponieważ feralnego dnia wiatr wiał z prędkością prawie 120 km/godz., a od wielu tygodni trwała ogromna susza.

Grecja: Błędy policji zwiększyły liczbę ofiar pożarów?

Wciąż trwa identyfikacja ofiar ubiegłotygodniowych tragicznych pożarów. Jak dotąd odnaleziono 91 ciał osób, które zginęły w płomieniach lub podczas próby ucieczki. Ale analiza zebranych materiałów pokazuje, że ofiar mogłoby być mniej, gdyby policja i inne służby sprawniej zarządzały kryzysową sytuacją.
 
Jak …