Fejk Tygodnia: Nowy budżet UE nie ma związku z praworządnością

Zdjęcie via flickr @Krystian Maj KPRM /

Po pięciodniowym szczycie Unii Europejskiej na temat budżetu i mechanizmów ratunkowych dla unijnej gospodarki polski premier ogłosił, że „w porozumieniu nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy praworządnością a środkami budżetowymi”. Ale jednak jest.

 

 

Maraton negocjacyjny na temat Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2021-2027 oraz Funduszy Odbudowy Gospodarczej trwał od piątku (17 lipca) od 10:00. Zakończył się oficjalnie dopiero we wtorek (21 lipca) o 5:30 rano.

Oprócz wysokości samego siedmioletniego budżetu oraz podziału zawartych w nim środków między różnymi wspólnotowymi politykami lub programami, najważniejszymi kośćmi niezgody były jeszcze wysokość i sposób finansowania Funduszu Odbudowy oraz kwestia powiązania unijnych funduszy z przestrzeganiem praworządności.

Krótko po tym, jak dokładnie o 5:31 przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel napisał na Twitterze jedno słowo, na które od piątku czekali obserwatorzy szczytu, czyli „Deal!” („Porozumienie!”), swoją wcześniej już zapowiadaną konferencję prasową rozpoczęli premierzy Polski i Węgier – Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán.

Szef polskiego rządu oświadczył przed zgromadzonymi w Brukseli dziennikarzami, że w osiągniętym po 90 godzinach negocjacji porozumieniu „nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy praworządnością a środkami budżetowymi”.

Morawiecki stwierdził też, że UE ma „dobry nadzór nad środkami z punktu widzenia dyscypliny budżetowej”, a jego rząd „nie zgadza się na oskarżanie Polski o łamanie praworządności”.

„Chcemy utrzymać praworządność. Jednocześnie chcemy, aby właściwa dyscyplina budżetowa i fiskalna została utrzymana z odpowiednim nadzorem. Byliśmy w stanie utrzymać te dwa zagadnienia osobno” – dodawał polski premier, a jego kancelaria podkreślała potem te słowa na Twitterze.

Sojusznikiem polskiego premiera podczas rozmów o praworządności był premier węgierski. Zarówno władze w Warszawie, jak i w Budapeszcie były w ostatnich latach najmocniej krytykowane na forum UE za naruszenia praworządności, a Komisja Europejska wszczęła kilka postępowań o naruszenie art. 7 unijnego traktatu, z których część trafiła już do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

Polsce i Węgrom udało się nie tylko dokonać podziału środków, ale także obronić narodową dumę na szczycie. Z sukcesem odrzuciliśmy każdy eksperyment prowadzący do powiązania środków unijnych z praworządnością” – zapewniał jednak na wspólnej konferencji z Mateuszem Morawieckim Viktor Orbán.

Szefowie unijnych instytucji przekonują, że jest inaczej

Na powiązanie kwestii wypłaty unijnych funduszy z przestrzeganiem praworządności naciskało w ostatnim czasie przynajmniej kilka krajów członkowskich, między innymi Francja i Niemcy, choć akurat podczas samego szczytu najgłośniej mówili o tym premierzy krajów Beneluksu – Belgii, Holandii oraz Luksemburga.

Szef luksemburskiego rządu Xavier Bettel powiedział nawet radiu RMF FM, że o ile jest gotów akceptować cięcia w budżecie, o tyle nie zaakceptuje „cięć w wartościach”. „Mamy mieć Europę z obciętymi wartościami, obciętymi prawami i praworządnością? Tu z mojej strony będzie >>nie<<” – mówił Bettel.

Powiązanie funduszy unijnych z przestrzeganiem europejskiego prawa zapowiadała także tuż przed szczytem odpowiedzialna m.in. właśnie za praworządność wiceprzewodnicząca KE ds. wartości i przejrzystości Věra Jourová. „Ten budżet to nie tylko pieniądze. To także zasady” – podkreślała w ubiegłym tygodniu.

I taki zapis rzeczywiście znalazł się w konkluzjach szczytu. „Po raz pierwszy w europejskiej historii nasz budżet będzie w jasny sposób powiązany z naszymi klimatycznymi celami, po raz pierwszy poszanowanie dla praworządności jest decyzyjnym kryterium dla wydatków budżetowych” – mówił wprost na oficjalnie podsumowującej szczyt konferencji prasowej Charles Michel. Czyli zaprzeczał temu co ogłaszali Morawiecki i Orbán.

Także przewodnicząca KE Ursula von der Leyen nie miała wątpliwości, że zgromadzeni w Brukseli przywódcy państw członkowskich jednomyślnie zgodzili się na powiązanie funduszy europejskich z kwestią praworządności.

Zapisy o praworządności zostały wzmocnione. Jest bardzo jasne zobowiązanie do ochrony rządów prawa. W przypadku naruszenia zgłosi je Komisja i decyzja zostanie podjęta w głosowaniu większością kwalifikowaną” – stwierdziła po szczycie.

"Mamy porozumienie!" – koniec szczytu Rady Europejskiej

Przywódcom państw członkowskim udało się osiągnąć porozumienie ws. nowego unijnego budżetu oraz wieloletnich ram finansowych na lata 2021-2027. Co zawiera porozumienie?

Co jest w konkluzjach?

W ostatecznie przyjętych konkluzjach znalazły się dwa zapisy, które odnoszą się do kwestii praworządności. Chodzi o punkty 22. i 23. z wyszczególniającego wszystkie zatwierdzone przez przywódców zasady aneksu do głównych konkluzji.

Pierwszy z tych zapisów mówi o tym, że „interesy finansowe Unii są chronione zgodnie z ogólnymi zasadami zawartymi w unijnych traktatach, a w szczególności zgodnie z wartościami zapisanymi w art. 2. Traktatu o Unii Europejskiej”.

Powyższy punkt konkluzji ze szczytu mówi też, że „Rada Europejska podkreśla znaczenie ochrony interesów finansowych Unii” oraz „znaczenie poszanowania praworządności”. Obie te kwestie w konkluzjach wymieniono więc jako równe sobie.

Z kolei punkt 23. konkluzji rozszerza to, co zawarto w punkcie 22. „Na tej podstawie zostanie wprowadzony system warunkowości w celu ochrony budżetu i instrumentu Next Generation EU. W tym kontekście Komisja Europejska zaproponuje środki w przypadku naruszeń przyjmowane przez Radę większością kwalifikowaną. Rada Europejska szybko powróci do tej kwestii”.

Oba te punkty konkluzji przeczą więc temu, co komunikują rządy Polski i Węgier, które dziś tuż po północy, czyli jeszcze w trakcie szczytu, przekonywały, że zapis „fundusze za praworządność” zniknął z projektu kompromisu budżetowego.

Zapis ów rzeczywiście nieco w porównaniu z wersją kompromisu sprzed szczytu skrócono, ale pozostało jego sedno, czyli możliwość odebrania funduszy za łamanie praworządności oraz pozostawienie tej decyzji Radzie Europejskiej.

Spory budzi natomiast to, jak Rada Europejska decydowałaby w tej konkretnej kwestii. Czy wspomnianą przez Ursulę von der Leyen większością kwalifikowaną, czy na drodze konsensusu (jak to musi być np. w sprawie budżetu czy sankcji na kraje trzecie). Ten drugi sposób daje możliwość postawienia weta przez jedno tylko państwo członkowskie.

A na to zapewne liczą Polską i Węgry, które mogłyby w ten sposób wzajemnie się wspierać, blokując solidarnie decyzje w swoich sprawach, nawet gdyby kraj, którego dotyczy dany przypadek naruszenia praworządności sam nie mógł głosować w swojej sprawie.

Szczyt UE: Jest kolejna wersja kompromisu. Zostanie zaakceptowana?

Cały czas trwają negocjacje w sprawie kształtu przyszłego unijnego budżetu na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy. Na stole pojawiła się kolejna propozycja przewodniczącego Rady Europejskiej. Czy już ostateczna?
 

Szef Rady Europejskiej Charles Michel poinformował, że przygotował kolejną wersję kompromisu na szczyt …

Spory o interpretację punktu 23. konkluzji ze szczytu?

Upierając się przy tym, aby jakiekolwiek ostateczne decyzje w sprawie obcinania unijnych funduszy za łamanie praworządności były podejmowane przez Radę Europejską, polski rząd miał z tyłu głowy zapewne art. 15. Traktatu o Unii Europejskiej.

Opisuje on zasady funkcjonowania Rady Europejskiej. W punkcie 4. widnieje bowiem zapis mówiący, że: „O ile Traktaty nie stanowią inaczej, Rada Europejska podejmuje decyzje w drodze konsensusu.” A to oznacza właśnie jednomyślność.

Spór dotyczy natomiast słowa „Rada” w przedostatnim zdaniu punktu 23. konkluzji ze szczytu. Część mediów i polityków zinterpretowała to jako odniesienie właśnie do Rady Europejskiej, która miałaby wszystko zatwierdzać kwalifikowaną większością.

Ale polski wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński przekonywał, że słowo „Rada” odnosi się do Rady Unii Europejskiej, czyli do spotkania na szczeblu ministrów, gdzie decyzje rzeczywiście mogą zapadać tylko kwalifikowaną większością.

„W wynegocjowanym kompromisie rzeczywiście jest mowa o większości kwalifikowanej w Radzie UE, ale jednocześnie zostało do konkluzji dopisane zdanie, że tym tematem zajmie się również Rada Europejska. To oznacza, że jakikolwiek mechanizm sankcji wymaga jednomyślnej decyzji przywódców 27 państw” – mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Rzeczywiście, w unijnych dokumentach, zwłaszcza tych anglojęzycznych, często Rada Unii Europejskiej jest nazywaną skrótowo „Radą”. Tak jest nawet na oficjalnej stronie internetowej UE we fragmencie opisującym sposób działania Rady Unii Europejskiej (Council of the European Union).

Szczyt Rady Europejskiej. Ile miliardów euro przypadnie Polsce?

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił zwycięstwo po zakończonym dziś szczycie UE. Na ile środków z Unii Europejskiej może liczyć Polska?

Zapis ze szczytu nieskuteczny?

Wygląda więc na to, że ostateczny zapis ze szczytu dotyczący praworządności został w jakiejś części rozmyty, zaś Warszawa ma podstawy do tego, aby liczyć, że ewentualny mechanizm sankcyjny okaże się nieskuteczny, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto ostateczną decyzję w tej sprawie zablokuje.

Ale twierdzenie, że w konkluzjach ze szczytu nie ma żadnego zapisu dotyczącego kwestii praworządności, a także nie została ona powiązana z unijnymi funduszami, jest niezgodne z prawdą. To samo dotyczy wcześniejszych słów premiera polskiego o braku „bezpośredniego powiązania”.

To powiązanie jest bowiem zupełnie bezpośrednie i jasno zapisane w konkluzjach ze spotkania przywódców państw członkowskich w Brukseli. Polska i Węgry zdecydowały się zatem, wbrew wcześniejszych sugestiom, nie wetować szczytu w razie jakiegokolwiek wspomnienia przy okazji budżetu na lata 2021-2027 kwestii praworządności.

Polska liczy po prostu na to, że uzgodniony na szczycie zapis odnoszący się do praworządności pozostanie nieskuteczny. „Jesteśmy zabezpieczeni od każdej strony” – mówił z dumą tuż po przylocie do Polski Mateusz Morawiecki w rozmowie z Polsat News.

Ale to dopiero czas pokaże czy strategia „zjeść ciastko i mieć ciasto”, czy raczej „połknąć żabę, ale się nie udławić”, okaże się sukcesem. Pewien Rubikon został bowiem na pewno przekroczony i sprawa praworządności będzie już zapewne powracać przy każdej rozmowie o unijnych pieniądzach. Po raz pierwszy została bowiem wprost zapisana w oficjalnym dokumencie z unijnego szczytu.