Drugi dzień szczytu UE bez porozumienia ws. budżetu. Kolejne rozmowy w niedzielę

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz szef Rady Europejskiej Charles Michel, źródło: EC - Audiovisual Service/European Union, 2020, fot. Jennifer Jacquemart

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz szef Rady Europejskiej Charles Michel, źródło: EC - Audiovisual Service/European Union, 2020, fot. Jennifer Jacquemart

Bez porozumienia przywódcy państw członkowskich zakończyli drugi dzień szczytu Unii Europejskiej ws. nowych Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027. Obrady zostaną wznowione w niedzielę.

 

Po 14 godzinach piątkowych i 12 godzinach sobotnich negocjacji przywódcy państw członkowskich nie doszli do porozumienia ws. kształtu unijnego finansowania po 2020 r. Obrady zostaną wznowione jutro (19 lipca) rano.

Wówczas kolejną propozycję kompromisu ws. WRF na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy Gospodarczej ma przedstawić przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. Projekt przygotowany przez niego na sobotnią roboczą kolację nie został zatwierdzony przez wszystkie państwa członkowskie.

Na razie nie sprawdziły się więc, optymistyczne przewidywania kanclerza Austrii Sebastiana Kurza, który wchodząc na roboczą kolację mówił: „Podsumowując, dobrze to wszystko wygląda, sprawy idą w dobrym kierunku. Oczywiście negocjacje, jak można było się spodziewać są trudne, ale zmierzają w dobrym kierunku i to jest najważniejsze.”

Innego zdania był premier Włoch Giuseppe Conte. On bez ogródek mówił, że negocjacje „utknęły w martwym punkcie”, zaś rozmowy „idą trudniej niż przewidywano”.

„Jest tyle kwestii, co do których dyskutujemy i nie możemy znaleźć rozwiązania. Zapraszam wszystkich, by zjednoczyli się wokół wspólnego celu – przyjęcia Funduszu Odbudowy, który jest programem ożywienia europejskiego. Nie tylko dla państw najbardziej dotkniętych, ale dla całej Europy” – stwierdził szef włoskiego rządu.

Mateusz Morawiecki mówi o Grupie Skąpców, Mark Rutte, że porozumienia nie będzie – I Dzień Szczytu Rady Europejskiej

Po ponad 14 godzinach piątkowej dyskusji trudno mówić o jakimkolwiek postępie w negocjacjach. Dziś rano liderzy 27-mki przyjechali do budynku „Europa”, gdzie odbywają się posiedzenia Rady Europejskiej nie udzielając tradycyjnych krótkich wypowiedzi dla mediów.

Robocza kolacja bez porozumienia

3/4 negocjacji, czyli 8 godzin, zajęły rozmowy między Michelem a poszczególnymi przywódcami (czasem w większych ich grupach). W ten sposób szef Rady Europejskiej szukał kompromisu i poznawał tzw. czerwone linie, czyli miejsca, w których dane państwo członkowskie nie ustąpi.

Ale na kończącej sobotnie obrady roboczej kolacji okazało się, że stanowiska państw członkowskich wciąż są zbyt rozbieżne. Na podstawie zgłoszonych wówczas zastrzeżeń Michel opracuje do rana kolejną propozycję.

W mocy pozostały bowiem wcześniejsze linie podziałów. Tzw. Oszczędna Czwórka (Frugal Four), czyli Austria, Dania, Holandia i Szwecja, pozostała przy swoim sprzeciwie wobec Funduszu Odbudowy na poziomie 750 mld euro, który w największym stopniu składałby się z bezzwrotnych grantów.

Przed szczytem proponowano, aby unijny mechanizm, który ma wzmocnić unijną gospodarkę po kryzysie opierałby się na 500 mld euro środków bezzwrotnych oraz 250 mld w preferencyjnie oprocentowanych kredytach.

W toku sobotnich negocjacji Michel zaproponował, aby tę proporcję nieco zmienić – środki bezzwrotne miałyby się zamknąć w kwocie 450 mld, zaś kredyty w kwocie 300 mld. Ale ogólna wielkość Funduszu Odbudowy miałaby pozostać na niezmienionym poziomie.

Ale Oszczędna Czwórka wsparta jeszcze przez Finlandię, wciąż uważa, że należałoby zmniejszyć cały ów Fundusz. Chcą także obniżenia całych WRF, które według ostatniej propozycji miałyby wynieść 1,074 bln euro.

To i tak mniej niż w majowej propozycji Komisji Europejskiej, która chciała ram finansowych o 26 mld euro większych. Rabaty miałyby otrzymać Oszczędna Czwórka oraz Niemcy.

Ostry negocjator czy "czarny charakter"? Czy Mark Rutte ustąpi w sprawie Funduszu Odbudowy UE?

Czy demonstracyjna nieustępliwość Rutte to jedynie pozory, mające na celu wypracowanie pozycji do dalszych ustępstw?

Spory o praworządność i transformację energetyczną

Ale wielkość kwot to nie jedyny problem. Źródła w delegacjach państw członkowskich informowały, że cały czas nie ma porozumienia co do mechanizmu zarządzania wypłatami pieniędzmi. Holandia chciała, aby decyzje w tej sprawie były podejmowane przez unijnych ministrów finansów jednomyślnie.

Podstawą miałaby być ocena złożonych przez stolice planów reform i ich realizacji. Na takie rozwiązanie nie chcą się zgodzić państwa unijnego południa obawiając się dyktowania im polityk.

Z kolei państwa Grupy Wyszehradzkie nie chciały się zgodzić na wiązanie unijnych funduszy z praworządnością i to mimo, że do przedstawionej podczas roboczej kolacji propozycji wpisano złagodzoną wersję takiego zapisu. Do nałożenia sankcji na dany kraj potrzebna byłaby według tego projektu zgoda większości państw.

Polski premier Mateusz Morawiecki mówił także o sceptycyzmie wobec kryteriów przyznawania środków z Funduszu Odbudowy. Na początku szczytu były one dla Polski korzystne, bo dawały jej z funduszu odbudowy prawie 64 mld euro grantów i pożyczek. Brały bowiem pod uwagę wielkość populacji z najniższym PKB i najwyższym bezrobociem.

Ale już podczas samego szczytu szef Rady Europejskiej to zmienił i zaproponował, by 30 proc. pieniędzy było wypłaconych najwcześniej za 2 lata, przy uwzględnieniu spadku PKB po pandemii. Polski premier uznał to za niedopuszczalne.

„Państwa, które dobrze radziły sobie z kryzysem gospodarczym, mogłyby być ukarane za swoją politykę gospodarczą. A z kolei te, które są mniej zamożne od innych, mogłyby otrzymać znacznie mniejszą kwotę od tych, które są bogatsze” – stwierdził szef polskiego rządu.

Niemiecka prezydencja w Radzie UE: Czy Europa może wyjść silniejsza z koronakryzysu?

Rozpoczynając 1 lipca swoją prezydencję w Unii Europejskiej, Niemcy muszą się zmierzyć nie tylko z wyzwaniami, jakie stawiają przed Europą pandemia koronawirusa i wywołany przez nią kryzys czy skutki brexitu, ale także z często coraz bardziej sprzecznymi interesami państw członkowskich. …

Jeśli jutro nie będzie porozumienia, odbędzie się kolejny szczyt

W propozycji Michela niezmieniona została też warunkowość dotycząca zobowiązania się do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 r. dla krajów mających korzystać ze środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Polska jest mocno zainteresowana tą sprawą, bo ma być największym odbiorcą unijnych funduszy w tym obszarze.

Brak porozumienia dzisiaj na pewno świadczy o tym, że rozbieżności między państwami członkowskimi wciąż są duże, ale jeszcze przed szczytem z otoczenia Charlesa Michela płynęły informacje, że szczyt zostanie przedłużony na niedzielę (19 lipca) tylko wtedy, jeśli będzie realna szansa na porozumienie.

Jeśli jednak jutro nie uda się wypracować kompromisu, będzie potrzebny kolejny szczyt. Być może doszłoby do niego jeszcze w lipcu.