– Czeka nas najcięższy test. Jeśli go oblejemy, negocjacje zakończą się naszą porażką. Musimy zachować jedność niezależnie od kierunku rozmów – powiedział w Parlamencie Europejskim Donald Tusk. – Jak to się skończy, zależy od Londynu: porozumieniem, brakiem porozumienia lub brakiem brexitu. Jednak w każdym z tych scenariuszy obronimy nasze wspólne interesy, tylko będąc razem – dodał szef Rady Europejskiej.

Jego słowa odbiły się na Wyspach głośnym echem. Nie sposób nie odczytywać ich w kontekście słabnącej pozycji premier Theresy May, zawirowań w brytyjskiej polityce, przedłużającej się pierwszej fazy rozmów i ustępstw Londynu w ostatnich tygodniach, np. w kwestii rachunku rozwodowego. Choć zdaniem Bloomberga odzwierciedlają one także przekonanie wielu europejskich komentatorów, że „antyunijna frakcja w Partii Konserwatywnej pod przywództwem takich osób jak szef dyplomacji w rządzie Theresy May Boris Johnson trzyma cały kraj w roli zakładnika”.

Przemawiający do europosłów szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zapewnił o dobrej woli Brukseli.

– Komisja nie negocjuje z wrogim nastawieniem. Chcemy porozumienia. Ci, którzy go nie chcą, nie są naszymi przyjaciółmi – powiedział Juncker.

Można traktować to jako odpowiedź na krytykę ze strony Nicka Timothy’ego, b. szefa kancelarii May, który w poniedziałek zarzucił na Twitterze „niektórym w Brukseli”, że wcale nie chcą konsensusu i zamierzają ukarać Londyn za odejście.

Timothy odniósł się do przecieków z zeszłotygodniowego spotkania May z Junckerem, o które oskarżył szefa gabinetu tego ostatniego, Martina Selmayra.

Wielka Brytania jak Kanada?

W grudniu unijna dwudziestkasiódemka ma zadecydować, czy w pierwszej fazie negocjacji – dotyczącej rachunku rozwodowego, gwarancji dla obywateli UE w Wielkiej Brytanii i Brytyjczyków w Unii oraz granicy między Irlandią a Irlandią Północną – osiągnięto wystarczający postęp, by przejść do rozmów o stosunkach handlowych po brexicie. Na jak najszybszym otwarciu tego nowego rozdziału zależy Brytyjczykom.

Michel Barnier, główny negocjator Unii, zasygnalizował we wtorek, że model przyszłych stosunków może być zbliżony do kanadyjskiego. Porozumienie CETA o wolnym handlu między UE a Kanadą weszło w życie w tym roku; zakłada zniesienie 98 proc. ceł na towary, umożliwia wzajemne uznawanie kwalifikacji zawodowych, upraszcza handel i inwestycje. Jednocześnie jednak wymaga od kanadyjskich eksporterów dowodów na to, że ich towary wyprodukowano w Kanadzie. CETA obejmuje tylko część sektora usług. Gdyby przełożyć ją na stosunki Wielkiej Brytanii z Unią, nie dawałaby brytyjskim instytucjom finansowym takiego dostępu do europejskiego rynku, jaki mają dzisiaj – a to jest kluczowe dla londyńskiego City.

Barnier uważa, że możliwe jest wynegocjowanie przed brexitem okresu przejściowego, który zapewniłby biznesom po obu stronach kanału La Manche ciągłość reguł. Wielka Brytania musiałaby jednak zaakceptować, że w tym czasie obowiązuje ją unijne prawo i jurysdykcja Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Zdaniem Francuza negocjacje w sprawie przyszłych stosunkach handlowych będą jednak skomplikowane i zajmą wiele lat. Na dodatek ich wynik będą musiały zaaprobować parlamenty narodowe.

Co na to brytyjscy przedsiębiorcy

Tymczasem Theresa May chce negocjować okres przejściowy – w jej zamyśle mniej więcej dwuletni – wraz z przyszłymi stosunkami. Patrząc realnie, ewentualne porozumienie musiałoby nastąpić do jesieni przyszłego roku.

– Celem okresu przejściowego jest wprowadzenie praktycznych zmian koniecznych dla przyszłego partnerstwa. Aby to uczynić, trzeba wiedzieć, jak to partnerstwo będzie wyglądało – powiedziała w poniedziałek w Westminsterze brytyjska premier.

Jej słowa rozbudziły obawy przedsiębiorców, że jeśli negocjacje spalą na panewce, w marcu 2019 r., gdy Wielka Brytania wyjdzie z Unii, czeka ich twarde lądowanie.

O jak najszybsze wypracowanie przejściowych regulacji zaapelowało w liście do ministra ds. brexitu Davida Davisa pięć dużych organizacji zrzeszających ludzi biznesu: Konfederacja Przemysłu Brytyjskiego (CBI), Instytut Dyrektorów, Brytyjskie Izby Handlowe, Federacja Drobnych Przedsiębiorców i Stowarzyszenie Wytwórców EEF.

– To pilne wyzwanie. Wypracowanie porozumienia o okresie przejściowym do końca roku ogromnie pomogłoby w utrzymaniu w kraju inwestycji i miejsc pracy – przekonuje w rozmowie z BBC Carolyn Fairbairn, przewodnicząca CBI.

Przedsiębiorców starał się uspokajać we wtorek kanclerz Philip Hammond. Zadeklarował, że rząd chce wypracować zasady porozumienia o okresie przejściowym „tak szybko, jak to możliwe”. W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik Downing Street.

Artykuł publikowany w ramach współpracy medialnej Gazety Wyborczej z EURACTIV.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza